Ma pan rację i w cale się panu nie dziwię, że jest pan zdenerwowany podejściem ludzi do całej tej tragedii. Ludzie zastanówcie się czy puszka coli jest warta narażenia własnego czy innego człowieka życia?
Cpny Lotos fajnie rozwiązały ten problem, prowadząc bezpieczną sprzedaż przez okienka. Może niech pan porozmawia z kierownikiem i tak samo się zabezpieczcie jak Lotosy.
Apel pracownika stacji benzynowej: nie możecie sobie podarować coli czy batonika?!
Dyskusja dla wiadomości: Apel pracownika stacji benzynowej: nie możecie sobie podarować coli czy batonika?!.
-
-
To prawda, ludzie bagatelizują tak poważną sprawę! Pewna stacja wprowadziła nawet płatności aplikacją, to bardzo dobre rozwiązanie. Zatankować i zmykać jak najszybciej ze stacji - aby chronić siebie i innych. Dla mnie ten wirus to jak horror w biały dzień :(
-
Czysta prawda ludzie nie mają wogole wyobraźni. Szacun dla was i dużo zdrowia
-
I bardzo dobrze powinni wprowadzic tylko tankowanie. Nawet bez wirusa wku*wia niesamowicie jak ktos przyjedzie zatankowac za 20 i nakupuje bulek hotdogow, i innych gowien blokujac przy tym kolejke i wjazd pod dystrybutor. Cpn to nie restauracja i market.
-
W takich momentach aż się marzy żeby wróciła dawna milicja hehe, gumowa pała i przez plecy pogonili by tych cymbałów chodzących za głupotami
-
Ja pracuje w sklepie. Ludzie maja wychodzić tylko w razie wyższej konieczności. To pytam czy ta konieczność to kilka razy dziennie wizyta a to po piwko a to wódeczke a jeszcze może chipsy itd. Nic sobie z tych zakazów ludzie nie robią i jeszcze dzieci ciągają po sklepach narażając je. Prosi się o utrzymanie odległości od innych osób i aby wchodzić pojedynczo to jeszcze głupie komentarze do ekspedientek. Pytam ludzie gdzie rozum zostawiliscie????
-
Dobrze napisane pani Grażyno.
-
A wystarczy sprzedawać tylko paliwo
-
W weekend na stacji idzie więcej wódki niż paliwa
-
Czasem nie mogę sobie podarować coli czy batonika ponieważ mogłabym zasnąć za kierownicą. Również pracuję - i nie jest mi obojętne zdrowie moje czy innych - tym bardziej że pracuję w ochronie zdrowia i nie, nie mam zabezpieczonych maseczek ani rękawic. Odróżniajmy jednak ludzi od łosi i nie patrzmy krzywo na każdego kto kupuje tę nieszczęsną colę czy batona, bo już się nam miesza nawoływanie do rozsądnej profilaktyki i ostrożności z wylewaniem na ludzi jadu, własnej frustracji i lęku.
-
To jak masz potrzebe kupowania coli czy batonika to kup sobie 5 i daj sobie siana z przychodzeniem na stacje codziennie przynajmniej na tydzień. To chyba nie przekracza twoich możliwości, szczególnie jeśli twierdzisz że pracujesz w służbie zdoriwa. O to w tym wszystkim chodzi, że są ludzie którzy przychodzą do sklepu czy na stacje codziennie lub nawet kila razy dziennie po jedną paczkę papierosów czy jedno piwo!
-
Wszędzie trąbią, żeby młodzi ludzie nie chodzili i zostali w domach. Bo jak nasi dziadkowie walczyli za nas, tak teraz my mamy ich nie narażać. Ale sęk w tym, że to Oni narażają nas i samych siebie. Pracuję w sklepie i większość kupujących to zazwyczaj starsze osoby. I to nie jest tak, że robią zakupy na kilka dni. Przychodzą codziennie i sobie spacerują po sklepie. Rękawiczki im nie potrzebne,bo przecież Oni nie są chorzy. Przynajmniej tak twierdzą jak stoją przy kasie i mało nie wlezie jeden na drugiego.
-
pisali żeby nie robić zapasów.
-
Tłumy na manhatanie, markety budowlane oblężone, nawet z małymi dziećmi chodzą. Tempe ludziska nie zdają sobie sprawy z zagrożenia. Myślą że to taki długi weekend. Niestety musi chyba dojść do tego najgorszego, żeby barany zrozumiały że to nie dzieje się tylko w telewizji:(((
-
Drogi pracowniku stacji ! Popieram apel ale niczego pan nie wskóra bo polska mentalność musi popchnąć daną osobę po byle pierdółkę, taka osoba ma wymówkę aby wyjść z domu, to głąby przez których wszyscy czujemy się zagrożeni i niestety apele nic nie dadzą. Przykład - z ciężkim sercem i duszą na ramieniu wyszedłem do sklepu po 4 dniach przesiadywania w domu bo jeść coś trzeba. Idę z gotową listą do sklepu aby możliwie jak najbardziej zredukować czas przebywania w sklepie. Stoję do kasy a przede mną cymbały czy to z chipsami, czy to z paczuszką orzeszków czy z dwoma piwami. Oni muszą mieć coś na swoje wytłumaczenie, że wyszli z domu, te gówna są takim wytłumaczeniem. Tego się nie wyplewi dlatego nie prędko minie u nas zagrożenie.