Czy weterynarz pomógł, czy skrzywdził yorka, który zjadł trutkę na szczury?

Dyskusja dla wiadomości: Czy weterynarz pomógł, czy skrzywdził yorka, który zjadł trutkę na szczury?.


  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Trzeba było pilnować PSA.!
    Na spacerze to smycz i kaganiec i nic niczego nie zje a w domu to trutkę trzeba zabezpieczyć!

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    Na lubanskiej (euu75Q) napisał(a):

    Kiedy mój wiekowy york zaczął odchodzić z powodu słabego serca(czego na tamten moment nie wiedzieliśmy) też zjawiliśmy się w jednej takiej lecznicy w Bolesławcu. To jak potraktował nas i odchodzące na moich rękach zwierzę było NIELUDZKIE. Weterynarz właśnie ok 50/60 lat nawet na psa nie spojrzał. Była 8 rano, a on mówi że nic nie poradzi mamy przyjechać o 11.30 bo wtedy będzie diagnosta i jedyne co może powiedzieć to do widzenia. Dodam że przed przyjazdem skontaktowaliśmy się z nim telefonicznie. Żona dostała po wyjściu ataku paniki, pies już był prawie nieprzytomny… w Bolesławcu tylko (...)

    Pokaż cytat

    (...)

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    A jak to się stało, że pies zjadł taka silna truciznę? Zaniedbanie właścicieli? Lekceważenie podstawowych zasad bezpieczeństwa? A jakby dziecko to zjadło, to wtedy ci państwo mieliby poważne kłopoty. Trzeba myśleć i zapobiegać. Nie wiem jakie są procedury, ale wygląda na to, że weterynarz jednak uratował życie psu, (...)

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Ludzie już na punkcie tych psów to pogłupieli , dziećmi się tak nie zajmuje tylko chodzą po galerii i palą po kątach Marychę to mamusia nie widzi . Trzeba było pilnować psa a nie oglądać Seriale he he .

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Za psa odpowiada właściciel. Gdzie właściciel był jak pies zjadał trutkę na szczury ? Przykre, że za błędy właściciela psa, musi się on tak męczyć i ciężko chorować. Powinna być taka sama procedura karna poprowadzona wobec bezmyślnego właściciela psa, który pozostawił psa bez opieki i naraził na cierpienia, tak jak stosuje się wobec innych czy to właścicieli psów czy rodziców niezaopiekowanych dzieci.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    anonim (ej7L49) napisał(a):

    Za psa odpowiada właściciel. Gdzie właściciel był jak pies zjadał trutkę na szczury ? Przykre, że za błędy właściciela psa, musi się on tak męczyć i ciężko chorować. Powinna być taka sama procedura karna poprowadzona wobec bezmyślnego właściciela psa, który pozostawił psa bez opieki i naraził na cierpienia, tak jak stosuje się wobec innych czy to właścicieli psów czy rodziców niezaopiekowanych dzieci.

    Pokaż cytat

    Przyrównywanie psów do dzieci to lekka przesada!

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Zaznaczam, że nie nie jestem weterynarzem ale coś tam wiem i coś tam wygooglowałem. Nie bronię weterynarza, to on jest lekarzem i to on podjął decyzję jaką podjął. Pewnie wyleje się za chwilę fala HEJTU po moim wpisie ale wszystko wskazuje na to, że WETE podjął prawidłowe kroki. W przypadku zjedzenia trutki woda utleniona to według wójka google najlepsza receptura. Jaka ilość - nie wiem. Myślę że jednak weterynarz uratował życie pieska. Poparzenia - po wodzie utlenionej - no tak pewnie wystąpią ale to było ratowanie życia. (...)

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    anonim (qs2i2) napisał(a):

    Po pierwsze (...) . Po drugie w Bolesławcu nie ma opieki całodobowej. Reszta z grubsza się zgadza.

    Pokaż cytat

    Jest, tylko trzeba się kontaktować telefonicznie przed przyjazdem.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Nie wierzę! Facet w niedzielę podjął cały szereg działań ratunkowych, pies przeżył - a ludzie jeszcze podpieprzają go gdzie się da? Bredzą coś o "niepodawaniu antybiotyków" - co zdradza, że nie mają zielonego pojęcia o procedurach medycznych, czy weterynaryjnych? Kto daje na zatrucie antybiotyki?
    Internet rzeczywiście pokazuje ilu łupków żyje wokół...

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Hmm... jeśli chodzi o wywoływanie wymiotów woda utleniona to również mamy za sobą po tym jak nasz (wtedy) roczny golden pożarł woreczek z przygotowanymi smaczkami na spacer spryciarz pierwszy raz ściągnął cos sam ze stołu. Ale ilość użytej wody utlenionej była stosunkowo niewielka około 8 łyżek na pół szklanki wody na tak dużego psa. Rzeczywiście wymioty pojawiły się od razu. A jeśli chodzi o weterynarza w weekend to chyba jest tylko jeden w Bolesławcu i nie chce pisać gdzie. Ale mam nie mile doswiadczenia z tej weekendowej wizyty. Zła diagnoza (udar - obumieranie półkuli mozgu), straszenie drogimi rehabilitacjami i skierowanie na znajomego na drugi dzień wizyta u innego weta - zapalenie stawu biodrowego zaraz po wdrożeniu leków pies stanął na nogi.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Staję w obronie weterynarza ,zachował się zgodnie ze sztuką lekarską bo taka jest procedura ,nie odmówił pomocy .Kazał przyjść z pieskiem na drugi dzień ale właściciele pieska nie przyszli .To pytam się kto zawalił

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    yorki sa delikatne

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Moj pies zjadl trutke na koty,bo jakis (...) z osiedla kwiatowego nie lubi kotow .Pomoc otrzymalam z (...) ,doktor pare godzin mi ratowal psa i bylismy csly czas w kontakcie tel.Jeszcze raz bardzo dziekuje doktorowi.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie
    zbirlas napisał(a):

    Z leczeniem zwierząt w Bolesławcu, podobnie jak z leczeniem ludzi w Bolesławcu. Najlepiej w innym mieście. Wyjątki jedynie potwierdzają regułę.

    Pokaż cytat

    potwierdzam!
    od nastu lat jezdze z psami do lubania....
    w bolcu bylem u kilku i zawsze wielkie rozczarowanie....

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Wiadomo o kogo chodzi. Przywiozłam bezpańskiego a może „pańskiego” potrąconego kota przyjął ale pomocy nie udzielił.To była noc.Pomocy udzielila rano inna przychodnia