Plumm, nie zapominaj, że będąc właścicielem mieszkania musisz oprócz opłaty eksploatacyjnej (zarządzanie częścią wspólną: dach, klatka schodowa, piwnica, piony itp. ) opłacać fundusz remontowy. Wielu właścicieli płaci już więcaj za (jak to nazwałeś) „bezczynszowe mieszkania" bo wiedzą, że standart budynku, w którym mieszka kilka rodzin zależy od wielkości funduszu remontowego, który sami ustalają. Wprowadzasz ludzi w błąd. Oczywiście nie ma czynszu, ale w jego miejsce pojawia się fundusz remontowy - jeśli jest zbyt niski to wspólnota popada w ruinę. I po latach koszty napraw rosną niemiłosiernie. W jednorodzinnym domu też nie płacisz czynszu, a jednak co jakiś czas trzeba wydać trochę grosza na naprawy budynku, płotu. Wszystkiego...
TBS oddało do użytku nowy budynek
Dyskusja dla wiadomości: TBS oddało do użytku nowy budynek.
-
-
~Plumm. Nikt niepłaci czynszu już! Własnościowiec i nie własnościowiec! W miejsce czynszu jest teraz fundusz remontowy, koszt utrzymania administracji oraz wycieczki zagraniczne prezesów, słowo „czynsz" przestało istnieć tak więc każde mieszkanie „jest bezczynszowe „ale każdy opłaca w/w opłaty tylko że własnościowiec płaci ok. 10% mniej. A własność daje tyle co nic, no prócz możliwość odsprzedaży mieszkania, a z własnościowego też mogą cie wyrzucić, wystarczy że nie będziesz przez dłuższy czas opłacał funduszów na wspólnotę. Zanim zaczniesz rzucać hasłami typu „mieszkanie bezczynszowe" to przeczytaj o co w tym chodzi, reklama w TV przed dobranocką to nie to samo co prawdziwe życie albo zapytaj się rodziców ile płacą za mieszkanie :).2008-09-05, 23:34~Plumm „Przejdźcie się może wszyscy życiowi po osiedlu Staszica (najlepiej rano), zobaczycie co kupują starsi ludzie mieszkający na nim. Po zapłaceniu czynszu (lwia część ich ren i emerytur) pozostaje dylemat - prąd i woda czy jedzenie. " A zastanowiłeś się że większość tych ludzi ma własnościowe mieszkania bo kupiło je za 10 % wartości i to rozbite na raty, ale nadal opłaty eksploatacyjne zostają takie same. Mieszkanie w Bolesławcu posiadam od dawna, wcześniej płaciłem 230 zł czynszu teraz będąc od ponad 8 lat własnościowcem, będąc w wspólnocie mieszkaniowej płacę 210 zł opłat eksploatacyjnych. Piękne mieszkanie bezczynszowe. I masz rację nikt mnie nie może wyrzucić ale teraz zrobili nowy GAZ w klatce i przyszło mi do zapłaty 1500 zł :( a sąsiadka która niejest własnościowcem dostała ten GAZ za darmo :(, ale mam świadomość że jestem WŁASNOŚCIOWCEM i mogę robić szpan przy znajomych machając aktem własności lokalu :) a teraz jeszcze dach chcą wymieniać, hmm to może trzeba brać kredycik do kredycika by spłacać mieszkanie i wyrabiać na remonty :).
-
~222 Ubolewam nad twą sytuacją, ale chyba nikt ci na siłę nie kazał należeć do wspólnoty mieszkaniowej - to na jej administrację bulisz co miesiąc. Ja nie należę do żadnej wspólnoty, tak jak i sąsiedzi. Każdy z nas posiada swój kosz na śmieci, osobne liczniki wody, prądu i gazu (każde mieszkanie ma w łazience piec dwu funkcyjny). Każdy z nas dba o czystość w obrębie swojej klatki schodowej (bez zatrudniania specjalnych ekip sprzątających). Wszelkie koszty napraw czy remontów dzielimy równo na wszystkich, dbając o to by praca była wykonana fachowo i w miarę możliwości tanio. Chyba nie muszę ci pisać czym sugeruje się pan/pani która podejmuje decyzję kto, jak i jakimi materiałami będzie robił remont w twoim budynku. Kupując mieszkanie bardzo dokładnie sprawdziłem każdą ofertę, pod każdym względem - to decyzja na całe życie (choć nie zawsze). W moim budynku mieszkają 4 rodziny i nikt mnie i moich sąsiadów nie zmusi do zapisania się do wspólnoty. Od kilku lat jedyną opłatą jaką płacimy jest podatek od nieruchomości który wynosi w moim wypadku niecałe 100zł na rok. Rozśmieszyłeś mnie tymi kredytami na remonty. Powiedz to ludziom mieszkającym w domkach jednorodzinnych z lat 70-tych - 80-tych, albo rolnikom którzy ledwo wiążą koniec z końcem. Powiem ci jak sobie radzą bez astronomicznych kredytów - zawijają rękawy i biorą się sami za robotę. Nie czekają (jak byli spółdzielcy-papierowi właściciele) aż ktoś zrobi coś za nich (o ile znajdzie się ktoś z adm, kto podejmie decyzję). TYLKO TY DECYDUJESZ GDZIE I JAK MIESZKASZ - POZDRAWIAM.
-
Plumm, taka idylla to chyba tylko w Ćmielowie jest możliwa. Wspaniale, że tak się dogadujecie...
-
~Plumm. Istnienie wspolnot mieszkaniowych jest narzucone odgórnie jeżeli ilość mieszkań w klatce przekracza o ile sie nie mylę 8. Może i dobrze bo od niektórych wydębić pieniądze na remonty, bez przymusu prawnego, to rzecz czasem niemożliwa.
-
Jeśli nic nie przecieka, budynek jest w jako takim stanie - jest ok. Jeśli nagle np. pęknie kanalizacja i gówna lecą do sąsiada na parterze - pojawia się problem. Koszt remontu to np. 50 000 zł. Przy niskim funduszu remontowym i podejsciu takim, ze obchodzi mnie tylko to co w moich 4 ścianach - rozpoczyna się wojna i koniec spokojnego mieszkania. To samo jeśli trzeba remontować dach - cieknie tylko temu co mieszka na górze. Nikt inny się tym nie interesuje - a koszt remontu to 100 000 zł. I znów wojna. Dlatego jak słyszę że ktoś oferuje mieszkanie bezczynszowe - proponuję trzymać się od tego z daleka. Żaden budynek nie jest wieczny a brak wysokiego funduszu remontowego uderza tak naprawdę zawsze we współwłaścicieli. Co do wspólnoty - w razie potrzeby wspólnota bierze kredyt na remont. Wobec braku wspólnoty kredyt musi brać np. Plumm. Co to oznacza nie muszę pisać.
-
No i teraz się zastanawiam czy wykupić mieszkanie od gminy czy nie?
-
A co z reszta (40 osób) ze 120 które zostały oficjalnie podane na strone internetowej? Gdzie one maja zamieszkać?
- 1
- 2