inwigilacja.com napisał:"alkoholik nie zaczyna odrazu ciagnac wodki. droga jego dluga.narkoman nie zaczyna odrazu dawac sobie w kable. droga jego dluga.od czegos trzeba zaczac."Owszem, aczkolwiek to, że marihuana jest wstępem do "twardych narkotyków" jest klasycznym mitem na jej temat. Dlaczego tak jest pisałem już w poprzednich postach i wątkach. Pokrótce - ekstremalnie niska siła uzależniania (fizycznego); tolerancja odwrotna - stopniowe zmniejszanie potrzebnej dawki MJ, aż do osiągnięcia pewnego stałego, indywidualnego poziomu; brak powodu dla którego to akurat marihuana jest wstępem, a nie np. papierosy czy chleb - przecież prawie każdy narkoman palił papierosy (jadł chleb) zanim zaczął brać heroinę; artefakt statystyczny połączony ze stosowaniem równoważności zamiast implikacji - owszem większość heroinistów paliła marihuanę, ale nie znaczy to, że większość palaczy będzie brała heroinę (w rzeczywistości bardzo niewielki odsetek palaczy sięga po coś ciężkiego)."skoro mamy legalna jedna patologie to po co legalizowac druga?"Picie alkoholu czy palenie MJ nie jest patologią - jest nią dopiero uzależnienie, ale to tylko szczegół semantyczny. Marihuana powinna być legalna z tego samego powodu dla którego legalny jest alkohol, papierosy i kawa - nielegalna przynosi więcej szkód niż legalna. Proszę zwrócić uwagę, że konsekwencje związane stricte z paleniem (piciem) są niezależne od legalności danej używki. Większość problemów z marihuaną generuje właśnie jej nielegalność, wymienię (po raz wtóry) najważniejsze:* Diler nie sprawdzi dowodu, sprzedawca owszem (to, że większość nie sprawdza nie znaczy, że prawo jest złe, tylko że trzeba bardziej pilnować jego przestrzegania)* Jakość sprzedawanej marihuany nie jest w żaden sposób kontrolowana - handlarz może dosypać coś od siebie (choćby dla łatwego uzależnienia klienta czy zwiększenia masy), legalny sprzedawca tego nie zrobi, bo straci koncesję, dostanie grzywnę, wreszcie straci klientów (którzy pójdą do konkurencji)* Nie ma społecznej kontroli nad palącymi (którzy muszą się ukrywać).* Chcąc kupić marihuanę trzeba wejść w środowisko przestępcze, co ułatwia nabycie innych środków (dilerowi opłaca się uzależnić klienta), w ten sposób marihuana pośrednio staje się wstępem. Zakup legalny tym nie grozi.* Ludzie są skazywani za przestępstwa, których jedynych ofiarą są oni sami (bo sam fakt palenia czy picia czegoś nie krzywdzi innych osób), przez co trafiają do więzień, gdzie przechodzą "odpowiednią" edukację, ewentualnie są krzywdzeni w sposób opisany w PS przez Akoladę. Niestety, więzienie rzadko resocjalizuje.* Walka z nielegalną marihuaną kosztuje Państwo (czyli podatników) fortunę. Legalna marihuana przynosi dochody (choćby z akcyzy), ewentualnie nie kosztuje nic.Wciąż nie dostałem (konkretnej, niedemagogicznej) odpowiedzi na pytanie: jakie szkody społeczeństwu przyniósł czyn popełniony przez opisaną w artykule grupę? Innymi słowy, czy ktokolwiek stracił cokolwiek poprzez fakt posiadania przez zatrzymanych w kieszeni białego proszku i zielonego suszu? Przypomnę, że ze względu na wysokość potencjalnej kary nie ma mowy o handlu, a jedynie o posiadaniu tudzież stosowaniu.Pozdrawiam, R.
Wpadli z narkotykami
Dyskusja dla wiadomości: Wpadli z narkotykami.
-
-
Polskiego ciemnogrodu prędko nie oświecisz. Niestety. WÓDA, WÓDA i jeszcze raz WÓDA.
-
Pedofilia też może przynosić dochody państwu, czy dlatego też należy ją zalegalizować?
-
Akolada, "argumenty" tego typu to podręcznikowa sofistyka.Nie można porównywać tych zjawisk: pedofilia nie istnieje bez krzywdzenia innych, marihuana świetnie sobie radzi bez szkodzenia komukolwiek.Przynoszeniu dochodów jest tylko jednym z wielu argumentów "za" marihuaną, bodaj jedynym który pasuje do pedofilii - zapomniałeś choćby o sprawdzaniu pełnoletności.Dyskutujmy faktami i logiką, nie dogmatami i sofistyką...Pozdrawiam, R.
-
"Podręcznikowa sofistyka" - sądzisz, że podręczniki są pisane przez ludzi nie znających się na rzeczy?2009-08-11, 08:41W takim razie popytaj streetworkerów jaka jest rzeczywistość. Oni w praktyce i w całkiem namacalny sposób mierzą się z problemami narkomanów.
-
Akolada napisał: " 'Podręcznikowa sofistyka' - sądzisz, że podręczniki są pisane przez ludzi nie znających się na rzeczy?"Zwrot "podręcznikowe <coś>" oznacza "<coś> jest dokładnie zgodnie z definicją podaną w podręcznikach". "W takim razie popytaj streetworkerów jaka jest rzeczywistość. Oni w praktyce i w całkiem namacalny sposób mierzą się z problemami narkomanów."Streeworkerzy nie zajmują się palaczami marihuany. Przy poprzedniej tego typu sprawie już pisałem - doświadczenia pracujących z (już!) uzależnionymi nijak mają się do problemu jeszcze nieuzależnionych karanych więzieniem.
-
Rineo napisał: "marihuana świetnie sobie radzi bez szkodzenia komukolwiek" - poważnie? to dziwne, bo jeszcze niedano nawet na tej stronie było coś o wypadku śmiertelnym i kierowcy pod wplywem narkotyków.....
-
"kierowcy pod wplywem narkotyków....." - i tenże spowodował wypadek, nie marihuana czy alkohol. Wsiadanie za kółko pod wpływem czegoś jest bez dwóch zdań głupotą, ale nie mówi to nic o substancji, za to wiele o kierowcy."Radzenie sobie marihuany bez szkodzenia komukolwiek" dotyczy stricte palenia, nie prowadzenia "po". Sytuacja jest doskonale analogiczna do alkoholu: wypicie kieliszka nie szkodzi nikomu (poza ew. pijącym) - wsiadanie za kierownice albo robienie awantur owszem.Ponadto, skutki opisane wyżej są doskonale niezależne od stanu legalności danej substancji.R.