Po opublikowaniu nowej historii z serii "Feministka w Maroku" znalazłam w najnowszej Polityce nr 5 (2690) artykuł pt. Słaba płeć. O tym, że kobiety coraz częściej rzucają mężczyzn, a mężczyźni są w takich sytuacjach całkowicie bezradni. Materiał w ;Polityce polecam tym, którzy chcą przyjrzeć się nowemu zjawisku socjologicznemu w Polsce. Nie jest ten artykuł ilustracją Sukni z piór ale nowym wątkiem splatającym się ze wschodnią opowieścią. Podaję też linka do elektronicznej wersji artykułu: http://www.polityka.pl/slaba-plec/Text01,1137,280803,18/
Pozdrawiam.
Feministka w Maroku – Suknia z piór
Dyskusja dla wiadomości: Feministka w Maroku – Suknia z piór.
-
-
Bardzo mi sie podoba, historia opwiedziana malowniczo, ma Pani dar do tego typu przekazów, wcześniejsze felieony nie podobały mi sie tak bardzo, ale to drugi, który jest naprawde interesujacy! I ja na nowo poczułam, że mam skrzydła, choc w sumie zawsze o tym wiedziałam :).
-
Pani Grażyno, bardzo fajna historia. Bardzo lubię czytać opowieści z Pani pobytu w Maroku. Zawsze ciekawił mnie temat obyczajów w krajach Orientu, szczególnie lubiłem baśnie 1001 nocy, czy to w formie pisanej, czy filmowej (szkoda, że 13-tomowy oryginał jest praktycznie nieosiągalny. Księgarniane, kolorowe wersje drukowane są głównie jako baśnie dla najmłodszych, a jak wiadomo oryginał treścią mocno odbiegał od książek odpowiednich dla dzieci). Proszę o więcej opowieści tego typu, niekoniecznie tylko o życiu kobiet, ale ogólnie o obyczajach, kulturze czy religii w tamtych rejonach. Pozdrawiam, TG.
-
Miło mi - pozdrawiam :-).
-
Bardzo ciekawa historia o jakże ciekawym wydźwięku, cóż, w końcu każda opowieść musi mieć nutkę utylitaryzmu. Mnie się przpomniało przy okazji czytania,że dawno dawno temu Arabowie, jako, iż byli jedynymi eksporterami kadzidła, wymyślili - że na granicach ich kraju latają ogromne węże- ptaki, wszystko to, by wędrowcy nie zapuszczali się tam w poszukiwaniu cennego kadzidła:Pw "wyborczej" był artykuł na temat Mernissi i innych feministek:http://kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53662,4996028.html
-
Chyba trudno przyznać się polskim facetom, że odejście ukochanej boli, to nie nasz styl. Ani Skrzetuski, ani Kmicic nie płakali, tylko szli na wroga i z bólu po stracie stawali się bohaterami :) A Mały Rycerz do klasztoru nawet wstąpił.