62-latka ugodziła prawie 20-cm nożem męża, umierał kilka dni. Grozi jej nawet dożywocie

62-latka ugodziła prawie 20-cm nożem męża, umierał kilka dni. Grozi jej nawet dożywocie
fot. www.sxc.hu (Egahen) Prokuratura Rejonowa w Lubinie w październiku br. skierowała akt oskarżenia przeciwko 62-letniej lubiniance Wiesławie B., która ugodziła nożem w brzuch swojego męża, a następnie nie wezwała pogotowia.
istotne.pl prokuratura, sąd, nóż, zabójstwo

Na skutek doznanych obrażeń mężczyzna zmarł po 3 dniach. Kobietę oskarżono o zabójstwo. Przebywa w areszcie. Oskarżona i pokrzywdzony byli małżeństwem od 39 lat. 4 lata temu zaczęło dochodzić pomiędzy nimi do kłótni. Powód? Brakowało pieniędzy, a on nadużywał alkoholu, więc awantury nasilały się.

Mimo to od 31 grudnia ub.r. małżonkowie wspólnie świętowali nadejście nowego roku. 2 stycznia 2014 r., gdy skończył się alkohol, pokrzywdzony kazał iść żonie po nową butelkę do sklepu. Gdy ta odmówiła, zaczął ją ciągnąć za włosy. Kobieta uciekła do kuchni. Pokrzywdzony poszedł za nią. Wówczas Wiesława B. chwyciła nóż o długości ostrza 19,5 cm i zadała mężowi cios w brzuch oraz w prawe udo.

Mężczyzna upadł na podłogę. Oskarżona wytarła nóż i schowała go do szuflady. Koszulkę męża i ścierkę wyrzuciła do śmieci. Nie wezwała pogotowia

W dniach od 2 do 5 stycznia pokrzywdzony wymiotował i skarżył się na ból brzucha. W nocy z 4 na 5 stycznia upadł w kuchni. O 2:05 Wiesława B. stwierdziła, że mąż nie daje oznak życia. Poinformowała sąsiadów, ci wezwali pogotowie.

W czasie sekcji ustalono, że rana kłuta brzucha uszkodziła jelito cienkie, a to doprowadziło do ropnego zapalenia otrzewnej i w konsekwencji do śmierci. Biegła stwierdziła, że rany szarpane i cięte w okolicy obu rąk wskazują na to, że mogły one powstać, gdy pokrzywdzony zasłaniał się przed ciosami i chwytał za ostrze noża. Jej zdaniem, była duża szansa na uratowanie mężczyzny.

B. usłyszała zarzut zabójstwa. Została tymczasowo aresztowana. W czasie przesłuchania częściowo przyznała się do winy. Tłumaczyła, że nie chciała męża zabić, tylko go postraszyć. Myślała, że zwraca, bo przesadził z alkoholem.

Potem jednak nie przyznawała się do winy; mówiła, że niczego nie pamięta.

Teraz może grozić jej nawet dożywocie. Sprawę rozpozna sąd w Legnicy.

Prokuratura Okręgowa w Legnicy/ii