Do prezesa SM list otwarty

Do prezesa SM list otwarty
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Panie Prezesie !
Moja prywatna notatka skreślona do Pana poza oficjalnym sygnałem prasowym (o tym, że nie jest dobrze z utrzymywaniem czystości na wielu klatkach spółdzielczych domów, i że potrzebny jest jakiś skuteczny system kontroli i nadzoru) – nie odniosła skutku. Wynika z tego, że albo nie ma Pan posłuchu wśród podwładnych, albo (w co mi trudniej uwierzyć) nie szanuje Pan ludzkich głosów i prawa prasowego.
Proszę mi wierzyć, naprawdę, temat ten mocno już zmęczył i mnie i Spółdzielców – Czytelników piszących bez skutku do gazety i upominających się równie bezskutecznie o czystość w administracjach osiedlowych.
Temat wraca jak bumerang i chyba na życzenie SM, bo kolejny sygnał został zlekceważony, a ja po prostu nie mam dłużej zamiaru godzić się na uwłaszczające mojej cywilizowanej godności egzystowanie w brudzie. Zresztą w imię czego i z jakiej racji? Uiszczam regularnie nałożone na mnie przez SM (wcale nie małe jak na moje możliwości rentowe) opłaty, a więc wywiązuję się z moich wobec SM obowiązków. Druga strona za to, traktuje swoje obowiązki w sposób mniej odpowiedzialny. Po ukazaniu się na początku września notatki w "Głosie Bolesławca" nie akceptującej Pańskiej mało rzetelnej reakcji na sygnał (z konkretnym wskazaniem) o wadliwym funkcjonowaniu administracji osiedlowej (cały czas mowa o nadzorze i kontroli nad utrzymywaniem czystośc) i poczułem się krótko usatysfakcjonowany, bowiem w parę dni po notatce klatka została umyta. Naprawdę. Wprawdzie woda i ścierka znowu pominęła nie mytych od kilku lat (!) okien (niech Pan odwiedzi kiedyś nasze niskie progi – przekona się Pan, że nic tu nie zmyślam), ale zrobiło się trochę czyściej.
Radość moja zamieniła się jednak po dwóch tygodniach w ponowny stres, a po miesiącu stwierdziłem, że wszystko wróciło "do normy". Od tamtego czasu (początek września) do dziś (22 października, kiedy oddaję materiał do druku) klatka nie była myta, a zamiatanie znów się odbywa "w kratkę".
W związku z powyższym proszę Pana o publiczną odpowiedź na następujące pytania:
- jak często klatka schodowa wg. spółdzielczych norm powinna być zamiatana i myta ?
- czy kierownicy administracji mają obowiązek kontrolowania skuteczności pracy sprzątających klatki schodowe? (jeżeli to robią to powinni chyba dokonywać okresowych badań wzroku)
- czy nie można dokonać tu jakiegoś skutecznego systemu nadzoru albo po prostu wymienić nieobowiązkowych ludzi na rzetelnych? (w Bolesławcu jest rekordowa liczba ludzi poszukujących pracy),
- czy nie można przekazać sprzątania samym lokatorom w zamian za zmniejszenie wysokości opłat, przynajmniej tam, gdzie spółdzielcze sprzątanie jest tylko fikcją? czy nie można na klatkach schodowych umieścić informacji na temat częstotliwości zmywania i zamiatania oraz podać nazwiska osób odpowiedzialnych za czystość i porządek?
-czy stosowane są jakieś sankcje dyscyplinarne za złe wykonywanie obowiązków porządkowych?
I jeszcze chciałbym zapytać Pana, jako prawnika, czy istnieje takie prawo, przy pomocy którego mógłbym egzekwować od SM wypełnianie Jej podstawowych wobec mnie obowiązków? Przyznaję otwarcie, że przy pomocy podanych mi przez Pana podstaw prawnych dotąd będę dochodził swoich racji, aż na mojej klatce (i piszących do mnie Czytelników) zapanuje czystość i schludność. O nic więcej mi nie chodzi. Na zakończenie chciałbym przekazać wyrazy szacunku i uznania tym wszystkim Paniom (Panom) sprzątającym, które nie bacząc na niewłaściwy nadzór administracji i wadliwy system funkcjonowania tej sfery spółdzielczej działalności, wykonują swoje obowiązki rzetelnie, z wrodzonym sobie poczuciem czystości i dokładności. Podkreślam to wyraźnie, bowiem intencją mojego listu nie jest "nagonka", wydziwianie czy też ośmieszanie, albo nieuznawanie dobrych sfer działalności SM.
Na dowód moich szczerych intencji proszę Czytelników, aby nie pisali jakiś czas o negatywnych sprawach, ale wskazali przykłady godne naśladowania. Z największą przyjemnością napiszę o czystych klatkach i o Paniach (Panach), które te klatki w czystości utrzymują. O zainteresowanie się tym listem proszę Terenową Stację Sanitarno-Epidemiologiczną oraz radnych i członków odpowiedniej Komisji Rady Miejskiej. Jestem przekonany, że wspólne, systemowe działanie na rzecz porządku i czystości przez wszystkich zainteresowanych wyjdzie nam wszystkim na dobre (i na zdrowie) oraz sprawi, że nasze miasto będzie piękne nie tylko od strony rynkowej fasady, ale i w miejscach najbardziej związanych z naszym codziennym bytowaniem.
Franciszek Uściński adres mój pan zna