Listy do redakcji. Co jest u diaska z telefonami

Listy do redakcji. Co jest u diaska z telefonami
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Wśród miast i miasteczek naszego województwa u nas z telefonizacją jest chyba najgorzej! Na telefon trzeba tu czekać latami, a w niektórych dzielnicach nawet kilkanaście lat. To są fakty. Ludzi szlag trafia.
Kolejni szefowie resortu łączności rządów solidarnościowych wielokrotnie i powszechnie oświadczali, że w ciągu 1-2 lat radykalnie zmienią sytuację. Każdy, kto tylko będzie chciał, dostanie te lefon. Były to obiecanki bez pokrycia.
Bodaj w 1988 lub 1989 roku jakiś amerykański koncern telekomunikacyjny złożył rządowi peerelu propozycję wzięcia w swoje ręce całej krajowej telefonii i rozwiązanie tego problemu w skali krajowej w ciągu dwóch lat. Odbyło się na ten temat kilka rozmów telewizyjnych, w których komunistyczni ministrowie tłumaczyli, że nie ma takiej potrzeby... gdyż w ciągu najbliższych paru lat resort łączności sam rozwiąże ten problem. Zaś na ucho mówił mi szef bolesławieckiego urzędu telekomunikacyjnego, były wojskowy zawodowy, że za tym się kryje wywiad amerykański. Nię możemy więc oddać kapitalistom i naszym wrogom całej telefnii... A propos, chyba coś w tym było. Dziś w niepodległej całkowicie Polsce koncern ów nie ponawia swej propozycji..
Póki co bolesławiecki Urząd Telekomunikacyjny przy ulicy Chrobrego tłumaczy swoją bezsilność i faktyczny stan rzeczy... grabieżą dużych ilości kabli podziemnych i nadziemnych przez nieuchwytnych sprawców. Gdyby nie grabieże, to być może więcej ubiegających się miałoby w swoim domu aparat wynaleziony przez Bella.
Urząd ten popiera też istnienie społecznych komitetów (dzielnicowych), które zbierają miliony na koszty uzyskania tak wymarzonego aparatu telefonicznego z numerem wyjściowym.
K.S. (nazwisko i imię znane redakcji)