VII Zjazd "Łagierników" – żołnierzy AK

VII Zjazd
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Już po raz siódmy spotkali się na swoim zjeździe. Po raz trzeci przybyli do Bolesławca. W jednostce wojskowej jeszcze nigdy nie gościli. Żołnierze użyczyli sali obrad, zadbali o odpowiednią oprawę, pokazali sprzęt bojowy, zorganizowali wypoczynek.Krajowy Zjazd Stowarzyszenia "Łagierników" - Żołnierzy Armii Krajowej, w obecności senatora ziemi jeleniogórskiej dra Edmunda Malińskiego oraz dowództwa jednostki rakietowców otworzył prezes inż. Henryk Sobolewski. Życzenia twórczej dyskusji od dowódcy garnizonu płk. dypl. Tadeusza Żuchowskiego i całego stanu osobowego brygady przekazał płk dypl. Stanisław Chwojnicki.Po wysłuchaniu informacji Zarządu Głównego z rocznej działalności i rzeczowej dyskusji postanowiono wystosować pod adresem władz państwowych dwa postulaty. Dotyczą one podjęcia rozmów z sukcesorem byłego ZSRR o zrekompensowa-nie krzywd tym Polakom, którzy w przeszłości za działalność w AK zostali skazani na wieloletnie więzienia i obozy pracy oraz o ustanowienie dla ofiar sowieckich więzień i łagrów państwowego odznaczenia - Krzyża Ofiar Gułagu.Wśród kilku tematów poruszanych w trakcie obrad zwraca uwagę stanowcze, aczkolwiek dalekie od posądzeń o wendetę stanowisko "łagierników" w kwestii stosunku do rodaków - sprawców doznanych krzywd i zbrodni. Są pewni, iż przedsięwzięte działania rządu w celu ograniczenia urzędowo uprzywilejowanej pozycji społecznej i materialnej naszych katów, gdy zbyt często ich ofiary żyją w nędzy i ubóstwie" mają szanse powodzenia. Pragną sprawiedliwego osądu. Prawie wszystkich zebranych bulwersowała postawa tej części "najmłodszego pokolenia bojowników o wolną i niepodległą Polskę", która z tytułu internowania, bądź po-zbawienia wolności w stanie wojennym czerpie korzyści materialne. Z politowaniem i odrazą patrzą na tych ludzi. Uważają, iż człowiek mówiący, "że walczył i cierpiał za Ojczyznę, a jednocześnie wyciąga rękę o odszkodowanie do kasy narodu, który w niczym mu nie zawinił, nie może uważać się za patriotę".Stowarzyszenie "Łagierników" nie jest liczne. Jest ich niespełna trzystu. W tej grupie są także Bolesławianie. Na Zjeździe widzieliśmy m.in. małżeństwa: Julię i Adolfa Fmiliańczyków, Genowefę i Kazimierza Sołkiewiczów oraz Marię Dawidowicz i Juliana Jermakowicza - byłego podoficera zawodowego służącego ongiś w jednostkach garnizonu."Łagiernicy" to ludzie nad wyraz skromni. Nie domagają się orderów i odznaczeń. Dziękują opatrzności, że wiara w nią pozwoliła im zwyciężyć przeciwności losu na nieludzkiej ziemi. Cieszą się, że dane im było doczekać chwili, kiedy przywrócono należne miejsce w społeczeństwie, którego są cząstką. Na zakończenie Zjazdu podczas mszy świętej odprawianej przez ks. prałata Władysława Rączkę modlili się za dusze tych, których okrutny los pozostawił w Workucie, Kołymie, Norylsku, Uchcie, Karagandzie, Magadanie..., i za tych którzy powrócili,, na Ojczyzny łono", ale nie doczekali się... i przeszli na wieczną wartę.Żegnając się z koleżankami i kolegami obiecali sobie kolejne spotkanie. Za rok.Tymczasem, tak żołnierze brygady – wszyscy, bez wyjątku, jak i panowie: inż. Kazimierz Pohibiełko – honorowy członek "Stowarzyszenia" oraz ppłk w st. spocz. Włodzimierz Kowalski - prezes ZKRPiBWP mogą być zadowoleni z dobrze wykonanej roboty.