Róbta co chceta w Bolesławcu

Róbta co chceta w Bolesławcu
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Jerzy Owsiak to niewątpliwie interesująca osobowość. Jednych drażni, innych zachwyca, ale wszyscy go znają. Wszyscy wiedzą, że Owsiak jąka się i jest znawcą subkultury młodzieżowej. A że jest znawcą - mieliśmy tego dowód w Bolesławcu.
W sobotę, 12 grudnia 1992 od godziny 18.00 (z małym opóźnieniem) do godziny 24.00 trwał koncert Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jest to akcja propagowana przez wyżej wymienionego, a podchwycona przez tę niby niedobrą, krzykliwą i "nastroszoną" młodzież. WOSP to cykl koncertów muzyki młodzieżowej (aż po najcięższego rocka) wykonywanych bezpłatnie. W Bolesławcu występowały kapele: Second Line (Wrocław), Bruno Wątpliwy (Bolesławiec), Nocne Boogie (Legnica), Obstawa Prezydenta (Bolesławiec), De Facto Blues Band (Bolesławiec) i Vincent (Wrocław). Dochód z koncertów jest przeznaczony na konto pomocy dzieciom z wrodzonymi wadami serca.
Trzeba było przyjść i zobaczyć (niektórzy rodzice to uczynili) jak "ta okropna młodzież", której zarzucamy często nieczułość, bezideowość itd. itp., sprowokowana przez Owsiaka starała się zapracować na konto chorych dzieci. Oprócz sprzedanych 400 (!) biletów, zebrano jeszcze ponad 2 miliony złotych do skarbonki w trakcie trwania imprezy oraz na kwestach i w szkołach (I i II LO, Zas. Szkoła Budowlana i SP nr 10). Inicjatorami koncertu byli Kasia i Marcin z I LO. Oni kontaktowali się z Owsiakiem i z zespołami. Pracownicy BOK i Sławek Osuch (konferansjer) służyli jedynie doświadczeniem i bezinteresowną pomocą. Na konto przekazana będzie kwota ponad 15 milionów złotych. W porównaniu z innymi, wiekszymi ośrodkami jest to kwota niemała i może wprawić w dumę zarówno młodzież, jak i rodziców, opiekunów i dorosłych. Szkoda, że nie mogli wszyscy zobaczyć tych wzruszających momentów, kiedy przed rozpoczęciem koncertu wchodzili na scenę ludzie z paczkami uzbieranych w swoich środowiskach pieniędzy i serdecznych słów.
I tu wrzucam kamyczek do ogródka TLB. Panowie nie otrzymali specjalnego zaproszenia, więc sobotni wieczór woleli spędzić na łonie rodziny. Przecież każdy tak rozumuje! Każdy, tylko nie redaktor, dziennikarz czy pracownik firmy powołanej do określonej służby społecznej. Samorządowa TLB jest właśnie powołana dla celów informacji o ważniejszych wydarzeniach w mieście. Od chwili ustania redakcji "Bolesławieckiego Pegaza" zdarzają się relacje z kulturalnych imprez nie zawsze najważniejszych społecznie, często wygodnych do zrelacjonowania przez pracowników TLB. Argumenty w postaci braku zaproszenia, lub braku możliwości, nie trafiają do przekonania. Przecież publikatory zaprasza się dla propagowania spraw mniej uznanych lub prywatnych. Wszyscy znamy przykłady dziennikarzy drążących problerny tak, że uważa się ich wręcz za natrętów. Nasi widocznie wolą z dumą obnosić swoją dyskrecję i powściągliwość. Uważam, że działania charytatywne na rzecz dzieci z Bośni lub na rzecz dzieci z wrodzonymi wadami serca to imprezy niekoniecznie kulturalne, chociaż kulturą i sztuką podparte. To - po prostu - ważne wydarzenia w mieście, w kraju, które dolnośląskie publikatory nagłaśniały, a tylko nasza lokalna TV nie wykazała zainteresowania... Sądzę, że "tak się Owsiaki nie rodzą". W ten sposób nawet nie stworzy się realnej kroniki miasta. Nie myślę tu nawet o takiej pasji, jaką wykazują się pracownicy kultury, by za podobne, albo nawet mniejsze pieniądze, pracują niekiedy w święta i w noce, nie oglądając się na zaproszenia.
Uprzedzając pytanie o relację robioną, jak w "Pegazie" przez pracowników BOK, odpowiadam: nie sposób robić paru rzeczy na raz, zwłaszcza, gdy nie dysponuje się odpowiednim sprzętem, a później odbiera się kąśliwe uwagi o jakości technicznej programu.
Ponadto, jak już wcześniej pisałam, każdy program wymaga montażu, a w BOK-u na to nie ma warunków (takimi dysponuje tylko TLB).
W każdym razie informujemy Państwa, że impreza odbyła się, trwała długo i w gorącej atmosferze, a większość młodych ludzi wykazało zachowanie godne celu imprezy. Oni po prostu porwani są osobowością Owsiaka.
A Wy Panowie z TLB róbta, co chceta, aby przynajmniej w części wykazać się osobowością dziennikarską, lub chociaż kronikarską.