Samo życie. Reklamowy sen

Samo życie. Reklamowy sen
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Moja babcia mówiła opierając się o sennik staropolski, że "śnić wypadający ząb" to nieszczęście. Śniło mi się, że zbrązowiały moje zęby od tytoniu i wystraszony popędziłem do łazienki po pastę "blend a med" tę, którą w telewizji smarują jajka.
W tym czasie wpadła do nas sąsiadka i wystraszona, wyjmując gumę "Wringli Spermind gum" krzyknęła, że nasza córka lata wokół domu na skrzydełkach "Always". Kiedy zaczęliśmy krzyczeć, aby tego nie robiła, wpadła wprost do kałuży w swoich niebieskich dżinsach. Żona, która już drugi tydzień w łazience zmywała łupież z drugiej połowy głowy, bo pierwszą połowę myła w ubiegłym tygodniu, wrzuciła córkę wprost do wanny dodając do wody nowej, lepszej Lanzy.
Córka stała się bielsza niż biel. Babcia, która siedziała w fotelu z kotem na kolanach i butelką "Whiskas", jak zobaczyła wnuczką to zemdlała, a dziadek, który w tym czasie w kuchni robił w zlewie wodospad, czyszcząc swoją szczękę pastą "Corega tabs", pospieszył na pomoc zapominając zakręcić kran. Kiedy ocucono babcią przy pomocy tabletek "Mentos' ruszono ratować zalaną kuchnię. Na szczęście "Pan Proper" przyszedł z pomocą i wszystko wyczyścił.
Później przyszedł ze szkoły syn z dwójką w dzienniczku z języka polskiego, ponieważ na klasówce napisał, że największym dziełem Sienkiewicza była powieść "Ociec prać". Wypadłem z domu i wsiadłem do swego "Renault 19" popędziłem torami wprost do tunelu, ale natychmiast wróciłem, ponieważ zaczęli do mnie strzelać zazdrośni gangsterzy. Kompletnie wyczerpany usiadłem na chwilą przy filiżance kawy Tschibo z Completą, zagryzając batonem "Mars", który jest dobry na wszystko.
Nagle zobaczyłem jak do mo jej łazienki wlatuje WC Kaczka. Złapałem strzelbę żeby ją ustrzelić, ale już jej tam nie było. W poszukiwaniu, zgłębiajac wnętrze mojej muszli obudziłem się. "To nie wizja, to wizir" - dopadł mnie głos z głośnika.
Teraz już nie wiem czy to był sen, czy nie.