Fałszerze z Tajlandii i Hongkongu. Ceramika bolesławiecka na wagę złota

Fałszerze z Tajlandii i Hongkongu. Ceramika bolesławiecka na wagę złota
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Bolesławiec kojarzy się z ceramiką, a ceramika z Bolesławcem. Nie górnictwo miedzi, nie nowoczesna elektronika, nawet nie "Wizów" czy popularne i prężne w rozwoju "Ampułki", ale zwyczajna kamionka stanowi wizytówkę grodu nad Bobrem. Wizytówkę sprzed paru stuleci i współczesną, ściśle i autentycznie polską, bo wypracowaną talentem i działaniem polskich twórców. I to jest fakt znaczący, ważny, który nas leczy skutecznie z narodowych kompleksów w drodze do Europy. Można się o tym było przekonać w czasie otwarcia SKLEPU FIRMOWEGO ZAKŁADÓW CERAMICZNYCH "BOLESŁAWIEC" Sp. zo.o. przy ul. Kościuszki. Spełnia on nie tylko funkcję handlowo-promocyjną, ale również katarktyczno-kompensacyjną. Przesada 7 Nic podobnego.
Kiedyś dymiły tu kominy potężnej Fabryki Wyrobów Kamionkowych i Sanitarnych (popularne "Fajanse" lub "Mały i Duży Hoffman"). Tyle pozostało z tradycji, bo dziś gaz zastąpił koks i węgiel, a estetyczne wyroby ceramiczne dawne wielkogabarytowe wyroby budowlane. Prawo rynku, ale także wyzwanie nowych czasów, innych potrzeb i oczekiwań, szybkiego tempa "europeizacji" zachodnich rubieży Rzeczypospolitej. Mówił o tym przy lampce szampana Prezes Zarządu Kazimierz SURMIAK, nawiązał do tej myśli Prezydent Miasta Józef KRÓL, a szczególnie emocjonalnie opowiadała o postępie i dorobku artystycznym Janina BANY-KOZŁOWSKA, artysta plastyk, autorka sukcesów i promocji kruchych, ale pięknych dzieł sztuki ceramicznej, które zdystansowały porcelanę i wśród koneserów i znawców przedmiotu są cenione niemal na wagę złota. Kolorowe, wypieszczone w każdym detalu, nowoczesne w formie i zdobnictwie – są rozchwytywane zwłaszcza przez Niemców, ale cieszą się renomą także wśród Amerykanów, Duńczyków czy Francuzów, a zwłaszcza Holendrów. Jak bardzo są popularne i poszukiwane w świecie – niech świadczy fakt ich "podrabiania" w dalekim Hongkongu i Tajlandii. Z odległej o kilkanaście tysięcy kilometrów Azji falsyfikaty płyną do sklepów firmowych Berlina czy innych wielkich miast, światowych metropolii.
Prezes Kazimierz SURMIAK mówił o przełomowym w życiu fabryki roku 1994 i rosnącym eksporcie wyrobów do Holandii, USA czy już tradycyjnym do RFN. To daje szybkie i mocne pieniądze. Nie zapomina się tu również o ceramice budowlanej. Opłaciły się bankowe negocjacje i ugody, ale o sukcesie zdecydowali ludzie, dobrana i profesjonalna załoga zainteresowana jakością i efektami własnej pracy, co warunkuje poziom wynagrodzenia. Kiedyś plac zalegały skorupy wybrakowanych wyrobów, które powtórnie po przemiale stanowiły surowiec, dziś tego "złomu" (ceramicznych odpadów) po prostu brakuje i trzeba zabiegać o ten niezbędny dodatek do mas kamionkowych u sąsiadów. To dobitny przykład nowego myślenia w kategoriach ekonomicznych, nowej ludzkiej świadomości, wydajnej pracy bez usterek jakościowych, co wpływa bezpośrednio na wysoki poziom średnich zarobków w zakładach. O rozwoju świadczy też sukcesywny wzrost zatrudnienia: z 507 osób w roku ubiegłym do 560 pracowników obecnie, a także przyuczanie młodych ludzi do zawodów zdobnika czy odlewnika – ceramika. O rozmiarach przemysłowego giganta niech świadczy fakt, że np. w zakresie kamionki gospodarczej może zabezpieczyć w tym roku potrzeby krajowe, a marcowy eksport osiągnął wartość 5,5 miliarda zł. Żeby jednak nic popaść w megalomanię – skupmy uwagę na sprawach estetyki, niepowtarzalnego unikalnego piękna delikatnych, kruchych, a przecież trwałych wyrobów.
To domena dorobku i zasług artysty – ceramika Janiny BANY-KOZŁOWSKIEJ. Projektuje już 22 lata w zaciszu fabrycznej pracowni, ale również w kameralnej atmosferze własnego mieszkania. Imponujący plon wielkiego talentu i ogromnej twórczej pasji to blisko 600 wzorów wdrożonych do produkcji. Identyfikuje się bez reszty z wybranym zawodem, pracuje z pasją, ma w tym autentyczną przyjemność i satysfakcję, czego nic ukrywa. To zawód twórczy, rządzi się własnymi prawami, uzewnętrznia świat potrzeb, talentu, wyobraźni, pasji modelowania piękna, tworzenia. Chlubi się projektowanym wzornictwem, ma do tego emocjonalny stosunek i pełną satysfakcję, kiedy szlachetne w formie i staranne w zdobieniu ceramiczne drobiazgi są kolekcjonowane przez zbieraczy. A tych ostatnich nic brakuje, także spośród zagranicznych gości.
Ma do swojej dyspozycji wspaniałej jakości gliny ceramiczne i umie w pełni wykorzystać ten surowcowy atut. Tworzywo sztuczne ma złudną urodę i coraz wyraźniej odwracamy się od tych wyrobów. Czymś zupełnie innym pozostaje ekologiczna, zharmonizowana z naturą ceramika, wielka miłość p. Janiny. Oddaje jej serce bez reszty, ale i efekt twórczej pracy zadziwia i fascynuje. Wyczarowuje niepowtarzalne w formie zestawy do kawy czy herbaty, dzbanki, czajniki, miski i półmiski, salaterki i rondelki, wazony i doniczki, trwałe garnki i dziesiątki innych drobiazgów o znamionach dzieł sztuki użytkowej i dekoracyjnej. Zadziwia subtelne i zdecydowane zdobnictwo, oszałamia krasa dekoracji stempelkowej, tradycyjnej dla bolesławieckich wyrobów przed paroma dziesiątkami lat. Ale to nic kopia historycznych wzorów, a nowa jakość, autentyczne współczesne odkrycie artystyczne, w którym swoje piętno odcisnęła bardzo wyraźnie projektantka. Bez jej zaangażowania, talentu i twórczej pracy ustawione na sklepowych półkach rzędy kamionkowych wyrobów byłyby pozbawione urody, własnego życia, piękna, feerii barw cieszących oko widza. Ten sklep to prawdziwa galeria sztuki, oaza estetycznej szczęśliwości, warto więc przekroczyć jego progi choćby jeden raz. Wchodzi się tu jak do sanktuarium piękna, wychodzi z żalem, jak z bajecznego oszałamiającego barwami skarbca...
Pani Janina eksponuje polskie korzenie ceramicznej "sztuki ognia". Do wysokiego poziomu doprowadzili ją nasi sąsiedzi zza zachodniej granicy, ale perfekcję, lekkość, uniwersalną użytkowość i walory artystyczne nadali jej Polacy. Każdy wyrób to moje dziecko, ja to lubię -stwierdza z rozbrajającą szczerością. I zaraz dodaje: porcelanę można porównywać z diamentami, a nasza ceramika – to nefryty, agaty i inne kamienie ozdobne, nie mniej piękne, przebogate w kolorycie. Nie trzeba być koneserem i wielkim znawcą, żeby poddać się urokowi bolesławieckiej kamionki. W każdym wyrobie tkwi cząstka talentu wrażliwej i zdolnej artystki. Także cząstka jej wielkiego i wrażliwego serca. Bo dla niej piękno, harmonia i estetyka ceramicznych dzieł sztuki pozostają najważniejsze.