Stanisława Wojda-Pytlińska. Przygoda ze sztuką

Stanisława Wojda-Pytlińska. Przygoda ze sztuką
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Czy może być życie malowane barwą, kolorami tęczy, stać się wielką przygodą, miłością do sztuki i dzieci, przekształcić się w pasję tworzenia? Ależ tak i nie trzeba szukać przykładów w biografiach wielkich artystów. Wystarczy przekroczyć próg pracowni plastycznej bolesławieckiego MDK, zaczarowanej krainy piękna, w której króluje PANI STASIA. Razem z dziećmi kochającymi plastykę i twórczość tak bardzo, jak ich przewodniczka po tajemniczym, urodziwym, nie dla wszystkich dostępnym świecie doznań estetycznych. Niewielkie i zatłoczone mnogością detali pomieszczenia wypełnia atmosfera warsztatu twórczego, dominanta kolorów niepowtarzalnych uczniowskich kompozycji. To prawdziwe królestwo sztuki dziecka, o której wybitny znawca prof. Władysław Lam pisał:
"Dzieci rysują i malują samorzutnie od pierwszych lat życia. Jeśli ta ich skłonność nie została skrępowana, dojrzewają pod względem malarskim w sposób stereotypowy i zgodny z rozwojem ich umysłu. Posiadają one żywą , twórczą wyobraźnię oraz dużą spostrzegawczość i dzięki temu mogą łatwo rozwijać swoje malarskie zdolności".
To motto trzeba rozumieć i identyfikować się z nim bez reszty. Nie wystarczy być samemu profesjonalnym malarzem, żeby sięgać po sukcesy w pracy z dziećmi. Trzeba je kochać, akceptować ich tożsamość i odrębność widzenia świata. Być życzliwym, otwartym i rozumnym przewodnikiem, światłym doradcą, mistrzem słowa i gestu, oszczędnym krytykiem i człowiekiem autentycznej pasji tworzenia, cierpliwym, wyrozumiałym, tolerancyjnym. Komplikacja tych wielorakich i pozornie kłócących się ze sobą cech psychicznych, komponuje psychologiczną sylwetkę doskonałego pedagoga, jakim jest bez wątpienia p. STANISŁAWA WOJDA-PYTLINSKA, dla wychowanków po prostu pani Stasia.
Nasza bohaterka pokazuje kserokopię dyplomu przekazanego niedawno bolesławieckiemu laureatowi Marcinowi BURŁAKOWI, który podpisał sam Prezydent RP Lech Wałęsa. Sukces ogromny, połączony z uroczystościami na wysokim szczeblu, wystawami, spotkaniami, reklamą prasową.
Na Ogólnopolski Konkurs Plastyczny "Przyroda i jej ochrona" wpłynęło ponad 25.000 prac ocenianych w trzech grupach wiekowych.
W grupie najmłodszych 6-letni bolesławianin nie dał szans rywalom. Trochę w cieniu pozostała nauczycielka, ale i ona otrzymała pismo Doradcy Prezyenta RP prof. dr. Stefana Kozłowskiego, adresowane do Pracowni Plastycznej MDK z gratulacjami i podziękowaniem za symboliczne prezenty z grodu nad Bobrem przywiezione dla Prezydenta RP. Dodajmy, że wystawa prac laureatów konkursu odbyła się w gmachu sejmu, a opiekun i przewodnik prof. Kozłowski oczarował panią Stasię kulturą i życzliwością oraz iście ojcowską opiekuńczością wobec gości z nadbobrzańskiego grodu...
Kiedy odwiedziłem – bez zapowiedzi – pracownię plastyczną, maluchy z pasją rzeźbiły dłutkami powierzchnie linoleum, a po chwili pojawiały się poważne linioryty wykonywane samodzielnie przy pomocy prostej prasy. Ileż w tym tkwi radości, kiedy małe dziecko biegnie do swojej pani pochwalić się gotowym miniaturowym dziełem sztuki... Ile zaufania w przytulaniu się do dłoni p. Stasi, w rozbrajającym pytaniu, czy można zjechać po poręczy schodów (raptem parę stopni, a więc bezpiecznie), ile intymności w szepcie: – Ja tu jeszcze wyrzeźbię słońce, dobrze? Nauczycielka kiwa głową na znak zgody, akceptuje nowy pomysł, gładzi gęstą czuprynę chłopca, uśmiecha na pożegnanie do dziewczynki, po którą przyszła mama. Coś ze średniowiecznego rytuału w kontaktach mistrza i czeladnika: szacunek i uwielbienie, zaufanie i sympatia, miłość i dobroć, akceptacja bez przymusu, barier i niechęci... Gdybyż takie były szkoły – dzieciństwo świeciłoby pełnym blaskiem, a prawa dziecka nie wymagały formuły prawnej na forum ONZ...
Ale to tylko pracownia plastyczna, miniaturowa oaza szczęśliwości w bolesławieckim środowisku oświatowym. Cicerone pokazuje stosy bajecznie kolorowych prac w najprzeróżniejszych technikach plastycznych, urokliwych, urzekających, niepowtarzalnych, brawurowo odważnych w kompozycji i barwie, autentycznie pięknych. Sukcesów i osiągnięć nie da się spisać na bawolej skórze. Ale o tym – za miesiąc.