O samochodach, wypadkach i nie tylko

O samochodach, wypadkach i nie tylko
fot. Głos Bolesławca Wpis archiwalny – Głos Bolesławca.
istotne.pl bolesławiec

Na naszych drogach jeździ coraz więcej młodych nietrzeźwych, bez wyobraźni, często w starych rupieciach (również tych z zachodu) spawanych, prostowanych, klepanych i malowanych. Jeżdżą z nadmierną prędkością w dodatku. Zastanawiam się, czy naprawdę tak trudno sprawdzić trzeźwość tych niedojrzałych kierowców opuszczających dyskotekę?
Tam jest tylko potrzebny patrol policji, wszak miejsca te są wszystkim znane i znany jest czas tych niby "bezalkoholowych" imprez. Zupełnie inną sprawą jest współodpowiedzialność osób dostrzegających pijącego alkohol kierowcę. To nie jest tylko sprawa kierowcy – jak myśli wielu. Pijany kierowca to potencjalny samobójca, ale też i zabójca "z ograniczoną poczytalnością swego czynu", jak określa ten stan język prawnika. Pamiętajmy o tym i nie pozwalajmy nikomu po spożyciu alkoholu zasiadać za kierownicą. To nasz chrześcijański i ludzki obowiązek.
Stan techniczny pojazdów poruszających się po naszych drogach nie świadczy najlepiej o naszych przepisach i działalności stacji diagnostycznych. Firmy ubezpieczeniowe posiadają rejestry wszystkich samochodów, kiedyś uszkodzonych, a mając komputery można chyba wyeliminować z ruchu gruchoty zagrażające życiu innych użytkowników jezdni. Jak wiele złomu jeździ po polskich drogach najlepiej wiedzą mechanicy samochodowi.
Stan naszych dróg lokalnych to odrębny temat.
Długo trzeba było czekać na załatanie dziur w jezdni na skrzyżowaniu Alei Tysiąclecia z obwodnicą, czy też przy wylocie z miasta do Kruszyna na wysokości PZZ. Jak wyjaśnił prezydent miasta problem polegał na tym, kto ma to zrobić: władze lokalne, czy wojewódzkie? A ja się pytam kto ma ponosić koszty napraw związanych z naprawą samochodu? Ktoś ten podatek drogowy pobiera, i według mnie to właśnie ten ktoś powinien pokrywać koszty napraw. To fakt, że bolesławieckie drogi rozjeżdżają wielkie TIRy zmierzające do i od granicy, może więc ograniczyć na tym odcinku (Aleja Tysiąclecia) prędkość, aby nie słuchać codziennie rano i wieczorem, a przede wszystkim w nocy tego pisku hamulców przed krzyżówką z obwodnicą miejską. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że największy ruch samochodowy i pieszy na drodze występuje w określonych godzinach, tj. między 7 a 8 , miedzy 14°° a 16°° i między 1830 a 19.00 . Jak na ironię w tych godzinach bardzo często jest nieczynna sygnalizacja świetlna. Podobnie ma się to w duże święta, np. ostatnio na Wszystkich Świętych.
Nienajlepiej ciągle jest z tzw. kulturą na jezdni, z informacją dla innego kierowcy. Dwa nagminne grzechy to: zbyt późne włączanie kierunkowskazów oraz złe parkowanie, utrudniające wyjazd innym. Tutaj zastanawiam się, czy w sytuacji, kiedy przed urzędem jest tyle wolnego miejsca na bezpłatnym parkingu, sensowne jest parkowanie (po skosie) na jezdni przy ul. Asnyka, blokujące systematycznie chodnik dla pieszych.
Czy nie nadszedł też czas wydania zakazu parkowania samochodom ciężarowym i TIRom na wąskich uliczkach naszego miasta? Oto sytuacja, jaką zaobserwowałem na ul. Mikołaja Brody (dawna Nowotki): parkujący tam samochód z przyczepą po jednej stronie oraz taki sam po drugiej stronie (z licznie parkującymi tutaj samochodami osobowymi) zablokowały skutecznie przejazd miejskiego autobusu.
I na koniec jeszcze trzy uwagi
0 bardzo złych rozwiązaniach komunikacyjnych. Pierwsza to fatalny wyjazd z zielonego rynku przy ul. Jeleniogórskiej – Komuny Paryskiej. Druga to zasłaniający widoczność śmietnik na rogu ulicy Staroszkolnej i Gałczyńskiego (szczególnie dla wielu kierowców jadących na działki i do hurtowni).
1 trzecia: zatrzymywanie się i parkowanie kierowców robiących zakupy w kiosku "Ruch", tuż za skrzyżowaniem przy Alei Tysiąclecia.
Mam nadzieję, że nasi czytelnicy (a także zainteresowani "z urzędu" mają również swoje uwagi na ten temat i podzielą się tymi uwagami na łamach naszej gazety.