Wydeptał na śniegu oświadczyny, spalili mu auto i nie ma dziewczyny

Wydeptał na śniegu oświadczyny, spalili mu auto i nie ma dziewczyny
fot. ii Ta historia miłosna ma dużo wspólnego z naszym portalem. Na kamerce zarejestrowaliśmy romantyczne oświadczyny, a potem otrzymaliśmy informację, że chłopakowi podpalili autko.
istotne.pl wiadukt, wandal, kamera, podpalenie, bmw

Pamiętacie chłopaka, który nocą na początku lutego wydeptał na śniegu oświadczenie i wyznanie miłości? Zarejestrowała to nasza kamera. Pytaliśmy w informacji, czy Magda się zgodziła i jak potoczyły się losy tej miłości.

Dziś wiemy, że żadnego wesela nie będzie. Dzień po burzliwym rozstaniu nasz romantyczny bohater stracił swoje ukochane BMW. Do zdarzenia doszło w nocy z 17 na 18 kwietnia. A chłopak tak opłakiwał stratę:

Ktoś podpalił moją księżniczkę, moje ukochane BMW e36.

Sprawę bada policja.

Osiemnastolatek miał dwie miłości: Magdę i swoje BMW e36. Wymarzony samochód odkupił od emerytowanego policjanta. Wydał na niego uzbierane z trudem pieniądze. Kumple odradzali mu zakup, mówili, że to kupa złomu, ale on coś poczuł do tego autka i zaryzykował. Odpowiadało mu, że to diesel, że ma 115 koni i pojemność 2,5 litra. Nie chce pamiętać, ile dodatkowo włożył w naprawę auta, które nawet nie chciało odpalić. Zaufał policjantowi, że to dobry samochód i po naprawach pokochał go wielką miłością. Tak jak Magdę. Z nią jednak nie jest. Bardzo żal mu samochodu, którym dojeżdżał do pracy.

Całą sprawą bardzo przejął się brat Marka Piotrek. Zorganizował zbiórkę pieniędzy na zrzutka.pl. Jeśli macie potrzebę i chęć, możecie się dorzucić.