Mateusz Golsztajn: kolejne zwycięstwo w Tajlandii!

Mateusz Golsztajn: kolejne zwycięstwo w Tajlandii!
fot. archiwum Mateusza Golsztajna Bolesławiecki zawodnik, który od 2013 r. regularnie podróżuje do kolebki muay thai, odniósł kolejne zwycięstwo na zawodowym ringu. Wygrał przez KO.
istotne.pl muay thai, ksw gladiator, sporty walki, boks tajski, mateusz golsztajn, tajlandia

3 listopada Mateusz Golsztajn stanął do swojej kolejnej walki w Tajlandii. Pojedynek odbył się w mieście Kamphaeng Phet, na północy kraju. Przeciwnikiem bolesławieckiego wojownika był Taj Ryangpet Sitkruciak. Była to 25 walka w karierze Mateusza.

Walka była intensywna i zacięta. Ostatecznie Mateusz odniósł zwycięstwo przez mocne uderzenie lewym sierpowym prosto na szczękę przeciwnika w 4 rundzie. Po takim czystym i mocnym ciosie rywal nie był w stanie się podnieść; było po wszystkim.

Mateusz do tej pory trenował i walczył w 7 różnych regionach Tajlandii. Spędził 2 lata w kolebce muay thai. Ciągle rozwija się, trenuje i walczy. To jego pasja, która trwa już 10 lat.

Oddajemy mu głos:

Kolejna walka, kolejne doświadczenie. Mocno i sumiennie trenowałem do walki, jak zawsze. Inaczej nie ma sensu wchodzić do ringu. To niebezpieczny i nieprzewidywalny sport. Trzeba być na wszystko gotowym.

Mocny i szybki przeciwnik. Nie było lekko go trafić. Cofał się i nie dawał mi się rozwinąć w moich kombinacjach ciosów. Atakował mocno kolanami. Ciosy kolana miał dobre. A to jest najbardziej punktowane w muay thai. To był jego atut.

Ale w końcu udało się go trafić silnym ciosem. Weszło czysto, odcięło go. Uderzył z mocnym impetem o matę i było po walce. To było bardzo brutalne zakończenie. Cieszę się, że udało się wygrać. Każda wygrana po mocnej walce dodaje skrzydeł i motywacji. Tym bardziej gdy kończy się w tak efektowny sposób. Ludziom się to bardzo podoba i daje dużo emocji.

Oczywiście, było mi go szkoda i mu współczułem. No ale – taki jest sport. Równie dobrze mnie to mogło spotkać. Wystarczy chwila nieuwagi. Zawsze się z tym liczę.

Życie wojownika nie jest łatwe. Każdy wie, po co wchodzi do ringu i co może go tam spotkać. Dla każdego wojownika należy się szacunek. To ciężki kawałek chleba. Ja robię dalej swoje. Ciągle trening, trening i kolejne walki oraz doświadczenie przede mną. Jeszcze dużo ciężkiej pracy trzeba wykonać i dużo walk stoczyć. Trzeba robić swoje i się nie poddawać. Na tym polega pasja. Gdy dajesz całe swoje serce i zaangażowanie, to musi to zaowocować prędzej czy później. Gra jest warta świeczki. Ja dalej robię swoje i idę do przodu. Ale wszystko pokaże czas oraz życie. Dziękuję i pozdrawiam.

Mateusz Golsztajn: kolejne zwycięstwo w Tajlandii!Mateusz Golsztajn: kolejne zwycięstwo w Tajlandii!fot. archiwum Mateusza Golsztajna