Pancerniacy walczyli z żywiołem

Pancerniacy walczyli z żywiołem
fot. kpt. Remigiusz Kwieciński W akcji gaszenia pożaru na poligonie wzięli również udział pancerniacy oraz żołnierze NSR.
istotne.pl 10bkpanc, akcja, pożar, żołnierz

W piątek, 21 marca, żołnierze batalionu logistycznego i batalionu dowodzenia 10 Brygady Kawalerii Pancernej (10BKPanc) oraz odbywający szkolenie rotacyjne żołnierze NSR wzięli udział w akcji gaszenia pożaru, który wybuchł na terenie poligonu w Świętoszowie.

– Około godziny 12:00 brygada otrzymała komendę do wydzielenia sił i środków do zwalczania pożaru, który wybuchł na świętoszowskim poligonie – powiedział major Wiktor Kotlarz, oficer sekcji do współpracy cywilno-wojskowej 10BKPanc. – O godzinie 13:15 prawie 200 żołnierzy batalionu logistycznego oraz batalionu dowodzenia, w tym 53 żołnierzy NSR, udało się pojazdami w rejon prowadzenia akcji.

Na miejscu żołnierze zostali podzieleni na 10-osobowe grupy i po krótkim instruktażu, udzielonym przez przedstawicieli straży pożarnej i Nadleśnictwa, udali się w rejon pożaru. Ich zadaniem było głównie zabezpieczenie terenu w taki sposób, aby ogień nie rozprzestrzeniał się na sąsiednie obszary.

Dodatkowo na miejsce zostały wysłane dwa wozy zabezpieczenia technicznego na gąsienicach WZT-3 wraz z obsługą, które „przeorały” ziemię wokół pogorzeliska, tworząc pas oddzielający je od niezajętego jeszcze przez ogień obszaru. W akcji wykorzystano także most czołgowy Biber, który zabezpieczał grzęznące w błocie wozy WZT-3.

Akcja trwała do godzin wieczornych. Po godzinie 21:00 żołnierze wrócili do koszar. Następnego dnia wozy zabezpieczenia technicznego wraz z żołnierzami oraz przedstawicielami Nadleśnictwa Świętoszów ponownie udały się w rejon ugaszonego już pożaru w celu ostatecznego zabezpieczenia pogorzeliska.

fot. kpt. Remigiusz Kwieciński
fot. kpt. Remigiusz Kwieciński
fot. kpt. Remigiusz Kwieciński
fot. kpt. Remigiusz Kwieciński

– Był to prawdziwy chrzest bojowy dla żołnierzy NSR. Po kilku dniach służby trafili w rejon klęski żywiołowej. Pożar był trudny do ugaszenia przede wszystkim ze względu na częste zmiany kierunku wiatru. Tym bardziej na uwagę zasługuje fakt, że byli zdyscyplinowani i sprawnie wykonywali polecenia przełożonych oraz kierujących akcją strażaków – podsumował major Kotlarz.

(informacja: Katarzyna Przepióra, pomocniczka oficera prasowego 10BKPanc/ii)