Elżbieta Stępień: Bolesławiec to wzór europejskiego miasta w Polsce

Elżbieta Stępień: Bolesławiec to wzór europejskiego miasta w Polsce
fot. Krzysztof Gwizdała Posłanka kandydująca do Europarlamentu z listy Koalicji Europejskiej podczas wizyty w Bolesławcu mówiła, że nasze miasto jest wyjątkowe nie tylko ze względu na piękną ceramikę, ale również dlatego, że jest przykładem jak korzystnie rozwijać się w europejskiej wspólnocie.
istotne.pl elżbieta stępień

Kandydatka do Europarlamentu prezentuje się swoim wyborcom w powiecie bolesławieckim podczas wizyty w Bolesławcu. Elżbieta Stępień startuje z listy nr 3 Koalicji Obywatelskiej (Platforma Obywatelska) z miejsca nr 8.

Istotne.pl: Wszystko tak naprawdę zaczęło się od budowy przedszkola z basenem? Cała pani polityczna kariera, czy można tak powiedzieć?

Elżbieta Stępień: Zaczęłam od działań na rzecz dzieci. W 2003 roku pracowałam w branży finansowej, wtedy też zaangażowałam się w pomoc jednemu z dolnośląskich domów dziecka. Później zostałam mamą. Codziennie musiałam z Kunic, gdzie mieszkam, wozić syna do Legnicy, bo tam były przedszkola. W Kunicach brakowało tak potrzebnej rodzinom placówki. Wtedy pomyślałam: tu musi powstać przedszkole.

To było impulsem, by startować do rady gminy?

Tak. Nawet w ulotce napisałam, że budowa gminnego przedszkola jest dla mnie priorytetem. W czasie kampanii, jako nikomu nieznana osoba, pukałam od drzwi do drzwi. Niektóre się szeroko otwierały, inne zamykały. Była to pierwsza lekcja polityki, przyjmowałam ją z pokorą, bo towarzyszył mi konkretny cel: przedszkole.

I jaki był tego efekt?

Spośród 13 kandydatów w moim okręgu miałam drugi wynik. Mieszkańcy mi zaufali. Poczułam ciężar odpowiedzialności.

I zbudowano przedszkole...

Nie od razu. To była praca od podstaw, musiałam przekonać innych radnych, ale był taki moment, gdy wydawało mi się, że nic się nie da w tej sprawie zrobić. Potem pomyślałam: „Kropla drąży skałę”. W końcu nastąpił punkt zwrotny.

Przekonała pani radnych i wójta, żeby gmina zainwestowała w przedszkole. I tak oto powstało. Jakie jest to przedszkole?

Wypełnione dziećmi, daje możliwość stworzenia grupy integracyjnej, a jego ogromnym atutem jest basen. Chcę jednak podkreślić, byłam inicjatorką jego powstania, chcę też podziękować gminie, która wybrała dobry projekt i wykonawcę.

Czym zajmuje się pani w sejmie?

Wcześniej pracowałam w sektorze bankowym, miałam więc do czynienia z przedsiębiorcami i poznałam ich potrzeby. Te doświadczenia zaniosłam do sejmu. Jestem wiceprzewodniczącą Komisji Kontroli Państwowej i zasiadam w Komisji Łączności z Polakami za Granicą. Jestem także wiceprzewodniczącą Unii Parlamentarnej. Spotykam się z parlamentarzystami z 178 państw. Przewodniczę również dwóm grupom bilateralnym: argentyńskiej i australijskiej. Zasiadam też w kilku zespołach parlamentarnych.

Z Pani inicjatywy rok 2018 ogłoszono Rokiem Praw Kobiet.

Byłam inicjatorką i wnioskodawczynią tego projektu. Zabiegając o Rok Praw Kobiet chciałam wywołać debatę na temat udziału kobiet w życiu politycznym, gospodarczym, społecznym i kulturalnym. Kobiety muszą walczyć o przebijanie szklanego sufitu w pracy, o łatwiejszy powrót do zawodu po urlopie macierzyńskim. Sama mam takie doświadczenia.

Czy było trudno przeforsować tę uchwałę w sejmie?

Składając ten projekt wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo, bo jesteśmy opozycją i wszystko, co proponujemy, jest zwykle odrzucane. A jednak projekt przeprowadziłam pomyślnie przez wszystkie trzy czytania. Ostatecznie za uchwałą głosowała zdecydowana większość posłów, bo aż 394 spośród 460. I tak to rok 2018 za naszą sprawą stał się Rokiem Praw Kobiet.

To sukces minionego roku. W tym roku pomogła Pani wielodzietnej rodzinie Kopyszczyków, uchodźców z Ukrainy, którym groził powrót do ich kraju.

Kopyszczykowie przyjechali do Legnicy z terenów objętych działaniami wojennymi. W Polsce stworzyli nowy dom. Kupili i wyremontowali mieszkanie, ciężko pracując i inwestując oszczędności wywiezione z kraju. Ich dzieci znakomicie zaadaptowały się w swoich szkołach, są prymusami, biorą udział w różnych konkursach. Ich wysokie wyniki w nauce doprawdy imponują. Na początku roku okazało się, że rodzina nie dostała zgody na dalszy pobyt i nakazano jej opuszczenie Polski w określonym terminie. Ani rodzice, ani dzieci nie wyobrażali sobie powrotu na Ukrainę po traumie wojny. W Legnicy odnaleźli bezpieczną przystań, zintegrowali się z sąsiadami, znajomymi. Mówią, że to dla nich idealne miejsce do życia.

W jaki sposób im Pani pomogła?

O sytuacji Kopyszczyków dowiedziałam się z mediów, skontaktowałam się więc z rodziną, by dopytać o szczegóły. Następnie z mojego biura skierowano list do Urzędu do Spraw Cudzoziemców, który podawał argumenty przemawiające za zmianą decyzji i pozostawieniem rodziny w Polsce. W efekcie tej korespondencji spotkałam się z ministrem Rafałem Rogalą, szefem Urzędu ds. Cudzoziemców, który obiecał raz jeszcze rozpatrzyć sprawę. Oczywiście w zgodzie z procedurami.
Słowa dotrzymał. W minionym tygodniu państwo Kopyszczykowie otrzymali zgodę na pobyt humanitarny w Polsce. Bardzo ich to ucieszyło, cała rodzina poczuła się bezpiecznie. Dodam, że Kopyszczyków wspierała nie tylko Legnica. Pod petycją do ministra o pozostawienie rodziny w Polsce, którą napisał Piotr Budzianowski, dyrygent legnickiej dętej orkiestry dziecięco-młodzieżowej, gdzie grają dzieci Kopyszczyków, zebrano ponad 10 tysięcy podpisów. To cieszy, że w sytuacjach trudnych nasze społeczeństwo wykazuje taką empatię.

Zapytam jeszcze o Pani wybory polityczne. Jak się Pani odnajduje w Platformie Obywatelskiej?

Jestem w klubie parlamentarnym Platformy Obywatelskiej Koalicji Obywatelskiej, ale nie należę do żadnej partii. Stawiam na współpracę i skuteczność i tutaj znalazłam tę przestrzeń. Jestem liberałem gospodarczym, czyli uważam, że mniej państwo ingeruje w gospodarkę, tym przedsiębiorstwa mają większe możliwości rozwoju. Mamy naprawdę znakomite przedsiębiorstwa w różnych sektorach, a nasze produkty niejednokrotnie przewyższają jakością, przykładem choćby ceramika bolesławiecka. Dajmy naszym przedsiębiorcom narzędzia rozwoju, a oni z powodzeniem podbiją światowe rynki.

Kandyduje Pani w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Co chce Pani dla nas zrobić?

Mam kilka priorytetów. Po pierwsze będę zabiegać m.in. o rozwiązania służące przedsiębiorcom. Stawiam na lepszą promocję polskich firm w Europie. Nasi regionalni producenci na to zasługują, bo znani są nie tylko z miedzi, wina, karpia, ekomiodów czy pięknego rękodzieła. Chcę też, by lepiej wykorzystywać środki unijne na budowę przedszkoli, szkół i placówek społecznych. Polskie dzieci muszą mieć zagwarantowaną lepszą edukację i wsparcie na europejskim poziomie.
Będę zabiegała też o ograniczenie smogu, o zdrowe powietrze w Polsce i w naszym regionie, gdzie stężenie arsenu przekracza normy. Nasze rodziny trują się każdego dnia, liczba zachorowań z tego powodu stale rośnie. Musimy temu powiedzieć stop. Unia Europejska może zaostrzyć normy emisji arsenu i pomóc nam zdrowo żyć. No i oczywiście będę zabiegać o silną pozycję Polski w Unii Europejskiej, aby przywrócić naszemu krajowi decydujący głos o przyszłości zjednoczonej Europy, bo jest to ważne i przez wszystkich powtarzane.

Dziękuję za rozmowę.

Elżbieta Stępień urodziła się  1978 roku w Lubinie. Jest absolwentką Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu. Magisterium uzyskała na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu na Wydziale Gospodarki Narodowej, specjalność: finanse przedsiębiorstw i jednostek samorządu terytorialnego. W latach 2010–2014 była radną niezależną w Radzie Gminy Kunice. W wyborach parlamentarnych w roku 2015 kandydowała do Sejmu w okręgu legnicko-jeleniogórskim z pierwszego miejsca na liście Nowoczesnej. Wyborcy powierzyli jej mandat posłanki VIII kadencji.

Sfinansowane ze środków Koalicyjnego Komitetu Wyborczego Koalicja Europejska

tekst zlecony