Czytelnik o zadymieniu Bolesławca: „Podwórko jak Pekin czy Kraków”. Jest problem czy go nie ma?

Czytelnik o zadymieniu Bolesławca: „Podwórko jak Pekin czy Kraków”. Jest problem czy go nie ma?
fot. Czytelnik O nagłośnienie tematu poprosił nasz Czytelnik.
istotne.pl zadymienie

W mailu do redakcji napisał:

Na Staszica, po drugiej stronie mojej ulicy, jest masa domków jednorodzinnych i małych kamienic. Owszem, są też bloki podłączone do ciepłowni, ale z tych domków, gdzie mieszka może 30% mieszkańców osiedla, wydobywa się tyle spalin z węgla, z drewna, że podwórko wygląda jak Pekin czy Kraków, snują się kłęby dymu... Jak siedzę w mieszkaniu, jest OK, jak otwieram okno – czuć dym i siarkę.

I oczywiście w Bolesławcu nie ma stacji pomiarowej, tak jak we Wrocławiu, Legnicy czy Zgorzelcu nawet. Z tego, co widzę, to koło 18:00 jest intensywne rozpalanie, wtedy jest najbrudniej. Potem, jak już jest paliwo przepalone, a część ludzi śpi, to tak dymu nie widać.

Poza Staszica polecam oczywiście osiedla, takie jak np. ul. Okrzei, tam też jest dużo małych budynków. No i być może Kwiatowe, chociaż tam z reguły domy są chyba nieco nowsze, więc i piece lepsze.

Jeśli chodzi o źródło dymów, to zasadniczo mamy teraz 2 źródła. Jedno to palenie liści w ogródkach, drugie to oczywiście domowe piece.

Żeby wprowadzić zakaz palenia liści, gmina musi wprowadzić selektywną zbiórkę odpadów organicznych, ponieważ niektórzy nie chcą kompostować liści ze względu na szkodniki.

Istotne jest, że w Polsce co roku z powodu zanieczyszczonego powietrza umiera 45 tysięcy osób. Bolesławiec stanowi 0,106% liczby mieszkańców Polski. Czyli można założyć, że co roku u nas umiera 48 osób. To w sumie niemal jedna na tydzień.

O to, czy bolesławianie często informują o tym, że mieszkańcy palą np. śmieci, zapytaliśmy szefową bolesławieckiej Straży Miejskiej Kamilę Chalewicz-Pudłowską. Komendantka SM powiedziała, że pamięta jedynie dwa tego typu zgłoszenia, a pracuje w straży miejskiej już 10 lat. Warto dodać, że za palenie odpadami grozi grzywna do 500 zł.

Jak to zatem jest? Jest problem czy go nie ma? Do tematu wrócimy.