Szarmancki i ekscentryczny: Bajor w Bolesławcu

Szarmancki i ekscentryczny: Bajor w Bolesławcu
fot. http://www.michalbajor.pl/ W czwartkowy wieczór Michał Bajor wystąpił w kinie Forum. Na koncercie zaprezentował swoje interpretacje piosenek Marka Grechuty i Jonasza Kofty, którymi uwiódł bolesławiecką publiczność.
istotne.pl bok-mcc, koncert, bajor, michał

Przed koncertem każdy widz został poinformowany o obowiązkowym wyłączeniu komórki i zakazie nagrywania i fotografowania artysty. Ekipa ośrodka kultury miała tremę. Gwiazdor zawitał do miasta i stawiał twarde warunki. W powietrzu wisiała niepewność, i to nie ta znana z piosenki Marka Grechuty. Podobno Michał Bajor przerywał koncerty, jeśli nie był usatysfakcjonowany techniczną obsługą sceny.

Sala była pełna. Czekano, by zamknąć drzwi. W trakcie koncertu nie wolno było wpuścić spóźnialskich. Na scenie ustawili się muzycy akompaniujący artyście. Chwila ciszy, zgasło światło i na deski wyszedł Michał Bajor, który „między żarem słów a słów tych cieniem” śpiewał o miłości. I w chwili, kiedy zabrzmiały słowa pierwszego utworu: „Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę”, publiczność została całkowicie oczarowana. Pierwsze oczu oczarowanie zamieniło się w pierwsze drgnienie serca. I przy piosence „Samba przed rozstaniem” wszyscy wiedzieli już, że dali się uwieść ekscentrycznemu artyście. Miłość ta były krótka, ale piękna – jak koncert Michała Bajora.

Artysta interpretował trudny repertuar. Każdy z tekstów dwóch poetów – Marka Grechuty i Jonasza Kofty – to oddzielny świat. To nie są zwykłe, zgrabne utwory. Każda piosenka opowiada o jednym życiu. Z anegdot, którymi raczył publiczność Bajor, wynika, że Kofta czuł się malarzem, który nie pisał piosenek, ale malował obrazy ze słów. A każde uczucie, jakie opisali Kofta i Grechuta, wyśpiewał artysta. Było o trudnych rozstaniach, miłości po kres, olśnieniach i flirtach oraz o wielkiej zagadce, jaką jest miłość do drugiej osoby. Osoby bliskiej i nieodgadnionej (pięknie Kofta opisał swoją żonę w piosence „Jej portret” – „Naprawdę jaka jesteś, nie wie nikt, to prawda niepotrzebna wcale mi”). Ale było też o miłości groteskowo i zabawnie, jak w piosence „Serce mnie pęka”. W takt monumentalnego poloneza Ogińskiego artysta wyznał: „każda miłość ma kres, idę na dworzec PKS”.

Pod koniec koncertu wydarzyła się też miła dla widzów historia. Przed pierwszym bisem jakaś pani zakrzyknęła z sali, że pragnie usłyszeć własny utwór Bajora. Artysta najpierw grzecznie wyjaśnił, że nie może tego zrobić, i przeprosił za to. Ale kiedy wyszedł na drugi bis, dał się uwieść widzom i uległ. Zaśpiewał swój dawny tekst „Popołudnie”, napisany dla niego przez Jonasza Koftę. I opowiedział historię powstania piosenki. Tekst powstał w warszawskiej restauracji. Kofta i Korcz siedzieli przy stoliku. Jonasz powiedział, że ma tekst dla Michała Bajora, ale Korcz musi mu za to postawić drinka. Kiedy go wypił, zażądał drugiego i wysłał Korcza do kiosku po zeszyt 16-kartkowy i długopis. A potem z głowy przy stoliku kawiarnianym napisał jeden z piękniejszych tekstów o zdradzie i o tym, że miłość czasami przytrafia się nie nam, ale innym, ukochanym przez nas osobom. I wtedy trzeba pamiętać, że między każdą chwilą smutku i radości krąży muza pomyślności… oraz, że liczą się tylko te dni, których jeszcze nie znamy – jak pięknie wyśpiewał Michał Bajor na wyjątkowym koncercie w kinie Forum.

(informacja Grażyna Hanaf, fot. www.michalbajor.pl)

Zobacz także

Strona Michała Bajora