Artyści z BOK-MCC

Artyści z BOK-MCC
fot. Krzysztof Gwizdała Mają pięć i pięćdziesiąt pięć lat. Są amatorami oddanymi sztuce. Łączy ich pasja, wytrwałość, talent. Czuwają nad nimi wyjątkowi nauczyciele.
istotne.pl bok-mcc, pracownia, artyści

Na piątkowym wernisażu podsumowującym zajęcia w pracowniach plastycznych działających w Międzynarodowym Centrum Ceramiki zaprezentowali swoje prace uczniowie Stanisławy Wojdy-Pytlińskiej (pracownia plastyczna), Edyty Orlińskiej (pracownia ceramiczno-rzeźbiarska), Magdaleny Koniecznej (pracownia szkła i witrażu) oraz Mateusza Grobelnego (autorska pracownia rzeźbiarska).

Ewa Lijewska-Małachowska, dyrektorka BOK-MCC, podkreśliła to, jak wiele zdolnych osób jest w naszym mieście.

- Utalentowani ludzie to fenomen Bolesławca – powiedziała Lijewska. – Świadczy o tym jakość prac oraz ilość osób działających w naszych pracowniach. To rzecz wyjątkowa i godna podkreślenia. Na dzisiejszym wernisażu spotkać można osoby wykonujące w życiu różne zawody i jednocześnie z dużym sukcesem realizujące się w działaniach plastycznych. Cieszę się, że Bolesławiecki Ośrodek Kultury – Międzynarodowe Centrum Ceramiki tak dobrze służy utalentowanym bolesławianom.

Artyści-nauczyciele opowiadali z dumą o swoich uczniach. Pokazywali ich prace i opowiadali historię ich powstania. Mateusz Grobelny chwalił swoich dorosłych warsztatowiczów.

– Ja moim uczniom podkręcam śrubę – opowiadał Grobelny. – Najpierw pozwalałem im pobawić się formą, materiałem, pomysłem. A potem stawiałem poprzeczkę wyżej i wyżej. Zadawałem pytania, czy można coś jeszcze dodać do pracy, inaczej o niej pomyśleć, coś innego zrobić. Oczywiście podpowiadam rozwiązania techniczne, czuwam z uczniami nad wypałem i wciąż uczę się razem z nimi.

O swoich małych i większych podopiecznych z zachwytem mówiła też wyjątkowa artystka i wytrawna nauczycielka Stanisława Wojda-Pytlińska. Jej dorosła wychowanka, znana polska designerka i rzeźbiarka Katarzyna Hałas, ma w galerii BOK-MCC swoją dużą wystawę.

Stanisława Wojda-Pytlińska oprowadzała po wystawie prac swoich mniej znanych wychowanków i omawiała każdy szczegół ich dzieł. – To, co widać na wystawie, to tylko kropla w morzu zrealizowanych w pracowni rysunków – mówiła Wojda-Pytlińska. – Te najlepsze są w świecie. Wygrywały w konkursach, gdzie z kilku tysięcy prac wybierano kilkanaście czy kilkadziesiąt.

Nauczycielka chwaliła każdą pracę. Ślimaki i kolorowe kompozycje pięciolatków, królewnę siedmiolatki i miasto namalowane przez ośmiolatkę.

– Są na nim dwie dziewczynki wyprowadzające psy na spacer – wskazała na pracę Wojda-Pytlińska. – Pieski mają się ku sobie i ciągną za sobą właścicielki trzymające je na smyczy. Między psami namalowane jest serduszko, oznacza tu psią miłość. Jest sklep z ubraniami pełen sukienek i żakietów. Jest rynek miejski, po którym chodzą ludzie, są gołębie. Autorka opowiada nam historię. Może o sobie, może taką, którą zobaczyła. To tętniący, pełen ludzi Bolesławiec.

Na wystawie zaprezentowano wysoko oceniane witraże z pracowni Magdaleny Koniecznej. To bardzo ciekawe kompozycje wykonane w różnych technikach. Zaprezentowano również prace rzeźbiarskie wychowanków Edyty Orlińskiej, które także zbierają laury na ogólnopolskich konkursach.

(informacja: Grażyna Hanaf)