O nagłośnienie sprawy poprosił nasz Czytelnik, instruktor nauki jazdy (chce zachować anonimowość). – Jest ryzyko, że dyrektor jeleniogórskiego Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego Robert Tarsa otworzy WORD w Bolesławcu, a potem, jak okaże się, że nasz ośrodek jest nierentowny, zamknie go i skieruje wszystkich do siebie – mówi mężczyzna. – To genialny, diaboliczny plan dyrektora, który w ten sposób próbuje ratować swój WORD.
Jak dodaje instruktor, jeśli w Bolesławcu dojdzie do otwarcia WORD-u, szkoły nauki jazdy będą mieć problem z... samochodami. – W styczniu przyszłego roku ani w Legnicy, ani w Jeleniej Górze nie będzie takich aut, na jakich my szkolimy. Legnica ma Toyotę Yaris, Jelenia Góra – Mitsubishi. My nie mamy ani jednego, ani drugiego – podkreśla nasz rozmówca. – Nie wiem, mam już teraz zamykać firmę?! Czy w ciemno wybierać i kupować samochody?
Poza tym, według instruktora, z tego powodu „zatka” nam się całe miasto. I to nie tylko za sprawą egzaminów, które będzie można zdawać w Bolesławcu, ale także dlatego, że szkoły nauki jazdy z okolicznych miejscowości tutaj będą szkolić kursantów. – To będzie masakra, Bolesławiec będzie cały zakorkowany – wieszczy mężczyzna.
Agnieszka Gergont, rzeczniczka bolesławieckiego magistratu, nie podziela tych obaw: – Mieszkańcy na pewno wolą zdawać egzamin na prawo jazdy u siebie, niż jeździć do innych miast. Kiedyś w Bolesławcu też kierowcy uczyli się jeździć i miasto wcale nie było zakorkowane.
– To są niepoważne zarzuty – mówi „ii” Roman Kuty, wiceszef jeleniogórskiego WORD-u. – Nasz ośrodek zawsze zasięgiem obejmował teren byłego województwa jeleniogórskiego. I walczyliśmy o to, aby klienci mieli bliżej i nie musieli za każdym razem pokonywać tej krętej drogi do Jeleniej Góry. Wydamy pieniądze, żeby stworzyć coś, co za chwilę zamkniemy? To nielogiczne.
Zastępca Roberta Tarsy uspokaja: – Nie ma potrzeby, by instruktorzy nauki jazdy zmieniali samochody, na których uczą. Będziemy elastyczni i w tej kwestii dostosujemy się do nich.
Roman Kuty odniósł się również do kwestii zakorkowania Bolesławca. – Powstanie WORD-u w Bolesławcu przyniesie temu miastu same korzyści. Będą przyjeżdżać klienci, którzy przecież zatrzymają się, aby np. coś zjeść. Dzięki temu zyska branża gastronomiczna, a do kasy miasta wpłynie więcej pieniędzy z podatków – stwierdza. – Trasy przejazdów są łatwe i krótkie, nie sądzę, aby doszło do tego, że Bolesławiec stanie się nieprzejezdny. Szacujemy, że dziennie egzaminy w Bolesławcu będzie zdawać 40-50 osób. Jeśli to zakorkuje miasto, to z pewnością jedynie w minimalnym stopniu. Dla zwykłego Iksińskiego nie będzie to odczuwalne.
Do sprawy wrócimy.
(informacja: ii)