Sobotni mecz jeleniogórskiej klasy okręgowej pomiędzy BKS Bolesławiec a Włókniarzem Mirsk rozpoczął się z około 10-minutowym opóźnieniem. Powodem były zastrzeżenia sędziego do stanu boiska. Nim sędzia dał znak do rozpoczęcia zawodów, musiała zostać poprawiona linia końcowa i linia bramkowa.
Przed meczem złości na stan murawy miejskiego obiektu nie ukrywał trener BKS – Krzysztof Kownacki, który zamieścił taki wpis na swoich mediach społeczonościowych:
Jeden wielki skandal. #MOSIR #Bolesławiec. MURAWA która jest na gwarancji ma mieć trawę, tej na boisku nie stwierdzono, ale stwierdzono kamienie, które zagrażają zdrowiu zawodników, którzy za chwilę będą tu grać. Jeden wielki wstyd i niekompetencja.
Warto wyjaśnić, że boisko było po piaskowaniu, ale nie powinny się tam znaleźć takie kamyki jak te ze zdjęcia. Wracając do meczu, ten w końcu się rozpoczął. Oba zespoły miały swoje okazje, ale najważniejsza okazała się sytuacja z 35. minuty spotkania. Wówczas bramkę dla BKS zdobył Kacper Deka. Piłka po jego uderzeniu i rykoszecie zmyliła bramkarza i znalazła drogę do bramki.
Jak się okazało, było to trafienie na wagę trzech punktów, bardzo potrzebnych zespołowi z Bolesławca w kontekście walki o utrzymanie się w klasie okręgowej. Warto dodać, że w pierwszej połowie goście z Mirska raz obili poprzeczkę bramki Tomasza Hajduczka.
W drugiej części gry BKS miał cztery dogodne sytuacje bramkowe, ale nie zdołał ich zamienić na gole. Warto odnotować, że w końcówce bliscy doprowadzenia do remisu byli goście. Na szczęście piłkę zmierzającą do bramki zdołał wybić Jacek Bochnia.
BKS Bolesławiec – Włókniarz Mirsk 1:0 (1:0).
Wypowiedź trenera Krzysztofa Kownackiego o stanie murawy stadionu miejskiego: