Od niemal czterech tygodni jeden zaparkowany samochód utrudnia codzienne funkcjonowanie mieszkańcom bloku przy ulicy Parkowej. Problem dotyka szczególnie osób starszych i z niepełnosprawnościami, dla których nawet krótkie wyjście z domu stało się poważnym wyzwaniem.
Srebrne auto stoi tuż przy wejściu do klatki. Jak powiadomiła nas Czytelniczka, „połowa auta na chodniku”. przejście z balkonikiem jest praktycznie niemożliwe:
Jest u nas pięć osób niepełnosprawnych w wieku dziewięćdziesiąt lat. Nie da się przejść.
Interwencje bez efektu
Nasza Czytelniczka podkreśliła, że sprawa zgłaszana była już różnym instytucjom. Strażnicy miejscy mieli nawet po interwencji wystawić właścicielowi mandat. Na miejscu pojawiła się też policja. Funkcjonariusze mieli ustalić, że to auto należy do mieszkańca zupełnie innej ulicy. I poinformowali, że nie mogą zholować auta, bo to... teren spółdzielni.
Gdy zaś kobieta zadzwoniła do zarządcy, miało okazać się, że ten nie może zareagować, bo nie ma danych właściciela. I że nie może tych informacji dostać od policji. Powód? Przepisy o ochronie danych osobowych.
Paraliż dla mieszkańców i służb
Skutki są odczuwalne każdego dnia. Samochód blokuje nie tylko chodnik, ale również dostęp dla służb i taksówek. Zgłaszająca:
Przyjeżdżają tu służby ratunkowe. Trzeba do nich iść przez pół podwórka, a niektórzy poruszają się o kulach. Taksówka nie może podjechać pod samą klatkę, bo przejazd blokuje ten samochód.
Sytuacja pokazuje szerszy problem – nie wiadomo, kto ma się tym zająć. A efekt jest ciągle ten sam – auto stoi nieruszane od tygodni.
Kobieta:
Nie wiem, czy właściciel żyje, czy to auto nie jest kradzione.
„Gdzie mam się zgłosić?”
Zdesperowana seniorka nie kryje frustracji. Jak przyznaje, rozważa zgłoszenie sprawy ogólnopolskim mediom lub władzom miasta:
Do kogo mam iść? Do prezydenta? Do TVN-u?
O sprawę zapytaliśmy zarządcę. Odpowiedź opublikujemy, jak tylko ją otrzymamy.
