Jak podkreśla prezes Andrzej Jagiera, spółka MZK Bolesławiec, mimo arcytrudnych warunków pogodowych, próbowała wykonać usługę. Rano, około 4:30, wyjechał na ulice Bolesławca autobus. Problem w tym, że... utknął na ulicy Gdańskiej.
Drugi wyjechał ciut później i dojechał na Gałczyńskiego, gdzie przy przystanku uderzył w latarnię. Na szczęście nikomu nic poważniejszego się nie stało.
Ale właśnie dlatego prezes podjął decyzję, że komunikacja miejska nie będzie na razie działać. (Ruszyła o 14:00). Jak podkreślił, chodziło o bezpieczeństwo zarówno kierowców, jak i pasażerów.
Andrzej Jagiera pracuje w MZK od 40 lat; nie pamięta, żeby przez ten czas na drogach Miasta Ceramiki było tak niebezpiecznie ślisko.
Autobus, który uderzył w latarnię, został wyłączony z ruchu.
To już drugi przypadek, kiedy pojazdy MZK nie wyjechały na ulice Miasta Ceramiki. Pierwszy miał miejsce w… pandemii.
