W 1963 roku władze Bolesławca stanęły przed poważnym wyzwaniem: jak zapewnić spokój mieszczuchom, którym przeszkadzały przejeżdżające przez centrum traktory.
Mieszkańcy rynku zaczęli się uskarżać na to, ze skoro świt budzeni są przez silniki maszyn rolniczych. Rolnicy, wjeżdżający do centrum już o piątej rano, generowali hałas, który budził dzieci i dorosłych, w tym osoby pracujące na zmiany nocne.
Mimo napływu licznych skarg, początkowo władze reagowały umiarkowanie, bagatelizując problem. Dopiero pod koniec września 1963 roku podjęto decyzję o zakazie wjazdu traktorów do śródmieścia. Ta decyzja miała na celu zapewnienie mieszkańcom spokojnego snu i możliwości pracy, a także konieczności chronienia życia miejskiego przed postępującą mechanizacją rolnictwa.
Zakaz wjazdu traktorów do śródmieścia stał się symbolicznym początkiem odseparowania się miejskiego Bolesławca od rolniczych Bolesławic i okolicznych wiosek. Czy właśnie wtedy rozpoczęły się sny co niektórych Bolesławian o mieście na skalę europejskich metropolii?
1963 rok to zanotowana w archiwach data, od której Bolesławiec rozpoczął swoją drogę w XXI wiek ku nowoczesnemu miastu. Dzisiaj przestrzeń rynku jest swoistym deptakiem z ograniczonym dostępem aut. Miejscem na wielkomiejski odpoczynek. Zapomnieliśmy, że ponad 60 lat temu pod ratusz przejeżdżały traktory, które z hałasem docierały przez centrum do młynów ze zbożem lub do spółdzielni rolniczej z innymi płodami rolnymi.