Lokatorzy z czterech mieszkań przy ul. Karola Miarki przez ponad 25 lat używali komórek lokatorskich do przechowywania w nich rzeczy osobistych jak narzędzia, drobne materiały budowlane i inne przedmioty zwyczajowo przechowywane w piwnicach, garażach i komórkach. W listopadzie 2025 roku cztery komórki lokatorskie zostały wyburzone przez właściciela piekarni.

Historia tych pomieszczeń sięga 1995 roku i łączy się z rozbudową piekarni. Właściciel piekarni wybudował wtedy osiem komórek lokatorskich: cztery komórki od ul. Mikołaja Brody i cztery od ul. Opitza. Były one swego rodzaju zastępstwem za piwnice, które w budynku zajęte były przez jego firmę.

– Od 1993 roku starałem się o pierwszą rozbudowę piekarni – mówi właściciel. – Dostałem zgodę dopiero w 1995 roku, bo różne przepisy się zmieniały. Chciałem bardzo rozbudować firmę, ale w zgodzie z lokatorami kamienicy. Ile ja się z listami nachodziłem, aby ją uzyskać. Ale na 40 lokatorów, zgodziło się 38. To był sukces. Wtedy też wybudowałem komórki lokatorskie. I zawsze dbałem o podwórko, jego wygląd i stan. Można porównać to podwórko i jego wygląd z innymi, mniej zadbanymi – tłumaczy właściciel piekarni.

Po pewnym czasie przedsiębiorca postanowił zaadoptować przestrzeń zajętą przez 4 komórki lokatorskie od ul. Mikołaja Brody, by postawić tam silosy na mąkę. W związku z tym w 2001 roku osoby, które miały tam komórki, zostały jakby "przeniesione" przez MZGM do pomieszczeń od ul. Opitza.

– My te komórki mieliśmy przyznane administracyjnie – wyjaśnia sprawę jeden z mieszkańców. – Posiadanie to było spokojne i niezakłócone do listopada 2025 roku. Wtedy właściciel piekarni bez zgody, wiedzy i uprzedzenia ogrodził komórki i rozpoczął ich rozbiórkę. MZGM uważa, że zburzenie naszych komórek odbyło się zgodnie z prawem, gdyż w dniach 30 stycznia 2025 oraz 24 października 2025 roku wywiesił na drzwiach komórek kartki informacyjne wzywające do kontaktu oraz do opróżnienia pomieszczeń. Według mnie standardem prawnym dla instytucji publicznych jak MZGM jest wysłanie wezwania listem poleconym za potwierdzeniem odbioru na adres lub doręczenie osobiste za pokwitowaniem – skarży się lokator. Prezentuje też na dowód pismo z 2001 roku sporządzone przez ówczesnego kierownika MZGM, w którym jest zapis o przydziale do użytkowania jednej z komórek w zamian za pomieszczenie piwniczne.

– O tym fakcie, że wiszą kartki, dowiedziała się jedna z właścicielek i wystosowała pismo przez kancelarię z Bydgoszczy do MZGM, ale to nic nie pomogło – wyjaśnia syn innej z lokatorek. – Moja mama nawet nie wiedziała, że wisi tam kartka. Sąsiadka dopiero poinformowała mnie, a ja mamę, by zobaczyła, czy coś tam wisi na drzwiach komórki. Nie podjęliśmy dalszych działań, gdyż nie było to dla nas prawne załatwienie sprawy. Powiedziałbym wręcz, że było to celowe i z premedytacją działanie MZGM. Czy oni nie wiedzieli, komu przyznali komórki i jak się z tymi osobami skontaktować? – pyta mężczyzna.

MZGM twierdzi jednak, że Zakładu nie łączy żadna umowa cywilno-prawna z osobą używającą tej komórki. A ewentualne roszczenia można kierować do właściciela piekarni.

Prezydent Bolesławca, do którego też się zwrócono w sprawie, odpisał, że wyburzona komórka nie stanowi własności, gdyż nie jest pomieszczeniem przynależnym do lokalu.

– Dlaczego gmina miejska Bolesławiec sprzedała nam mieszkania bez komórek, które były przypisane do mieszkań? – pyta lokatorka. – W moim przypadku komórka była wskazana i rzeczoznawca ujął ją w wycenie domu, a cena mieszkania była powiększona o cenę komórki. Swoją komórkę użytkowałam od 2000 roku. Opłacałam podatek od nieruchomości za mieszkanie plus komórka. Myślałam, że komórka jest moją własnością, a po 26 latach okazało się, że nie ma jej w akcie, bo była własnością gminy – dodaje rozżalona kobieta.

Lokatorzy skontaktowali się też z właścicielem piekarni, pytając, dlaczego rozebrał komórki. Ten odpowiedział, że rozbiórki dokonał po zakupie gruntu od miasta.

– Wszystko robimy zgodnie z przepisami – wyjaśnia właściciel piekarni. – Ja mam non stop kontrole, które nie stwierdziły nieprawidłowości. Osoby, które się skarżą, robią to od zawsze. Nawet jak robiliśmy elewacje budynku, też te osoby wypisywały. W Bolesławcu prowadzę od 37 lat zakład, od 1979 roku od ucznia jestem na tym podwórku. Całe podwórko zrobiliśmy na własny koszt, chodniki też na własny koszt. Te komórki 30 lat użytkowali, a ja je naprawiałem, rynny, wszystko. Przyszedł taki czas, że je wyburzyłem, bo nie jestem sponsorem tych osób. Co oni tam trzymali? Mam zdjęcia, co trzymali. Bezwartościowe odpady. A umowy podpisali z kimś innym, nie ze mną. Ja tutaj nic nie zrobiłem nielegalnie, a straszą mnie sądami. Do MZGM mają pretensje, a do mnie piszą – mówi właściciel.

Urząd Miasta potwierdza, że komórki lokatorskie stanowiły i stanowią własność właściciela piekarni, natomiast grunt pod komórkami stanowił własność Gminy Miejskiej Bolesławiec i został sprzedany na rzecz właściciela komórek.

– Komórki na wskazanym terenie są bezumownie zajmowane przez użytkowników, którzy zostali wezwani do ich opróżnienia do dnia 11 lutego 2025 roku – informuje w piśmie MZGM. – Kierownik Urzędu Rejonowego w Bolesławcu w 1995 roku wydał decyzję zatwierdzającą projekt komórek i jednocześnie nałożył na właściciela piekarni (inwestora) obowiązek, iż w czasie realizacji inwestycji zachowa on interes lokatorów budynku ulicy Karola Miarki jedynie w uzgodnieniu z administratorem terenu, czyli MZGM – czytamy w wyjaśnieniu Zakładu.

Pozbawieni komórek lokatorzy zgłosili na policję włamanie oraz kradzież rzeczy z komórek, co poskutkowało wszczęciem postępowania wyjaśniającego. Zamierzają też wystąpić na drogę prawną.