Na swoją wielką przygodę, pokonanie Oceanu Atlantyckiego, wypłynęli szkunerem gaflowym, czyli żaglowcem o długości 47 metrów, z trzema masztami. Wyruszyli 11 lutego, wypływając z wysypy Antigua, położonej na Karaibach (w pobliżu Portoryko). Przed nimi był pusty, olbrzymi ocen.

Zobaczcie skąd wypłynęli:

Pierwszy statek na horyzoncie zauważyli dopiero po trzech tygodniach od wypłynięcia. Był to statek handlowy. Dopływając do Azorów byli zmuszeni się zatrzymać na 6 dni, celem uzupełnia zapasów, a także z uwagi na fatalną, sztormową pogodę.

29 marca dotarli do portu w Cascais, w pobliżu Lizbony (Portugalia), gdzie zakończyła się ta niezwykła, żeglarska przygoda.

Zobaczcie dokąd dopłynęli:

Zobaczcie zdjęcia z tej niesamowitej przygody:

W czasie rejsu towarzyszyły im piękne, zapierające dech w piersiach momenty wschodów i zachodów słońca. Ale ocean pokazał też swoją potęgę. Nie obyło się też bez trudnych momentów mierzenia się z siłami natury. Podczas sztormu silny wiatr uszkodził żagiel:

Podarło nam szkunera, czyli ten duży żagiel. Uszkodził go silny wiatr w czasie sztormu.

– wspomina Krzysztof Praczyk i dodaje:

Szczęśliwie dotarliśmy do celu, cali i zdrowi. Płynęliśmy z zachodu na wschód. Piękne widoki, kolory nieba i ta ogromna liczba gwiazd, których w takiej liczbie nigdy wcześniej nie widzieliśmy.

Teraz przed żeglarzami z Bolesławca nowe wyzwanie. W planach mają opłynięcie Przylądka Horn.