W parafii Chrystusa Króla w Bolesławcu doszło do incydentu podczas niedzielnej mszy, kiedy ksiądz przerwał kazanie z powodu zachowania dzieci. Starszy syn uczestniczącej w nabożeństwie matki starał się uspokoić młodszego brata, jeżdżąc z nim wózkiem po kościele, co wywołało reakcję księdza. Duchowny nakazał chłopcu wyjść na zewnątrz i kontynuować spacer wokół kościoła. Proboszcz Zbigniew Pędziwiatr wyjaśnił w rozmowie z o2.pl, że liturgia wymaga spokoju, a matka powinna wyjść z dzieckiem, jeśli nie potrafi nad nim zapanować.
Według proboszcza, około 200 uczestników mszy nie mogło skupić się na kazaniu z powodu hałasu, jaki wywołały dzieci. Zaznaczył, że to rodzice są odpowiedzialni za zachowanie swoich dzieci w trakcie nabożeństwa, a zachowanie kobiety było nieodpowiednie. "Lepiej żeby to dziecko darło się całą mszę?" – retorycznie zapytał duchowny, sugerując, że powinna była opuścić kościół, aby nie zakłócać modlitwy. Proboszcz dodał również, że ludzie zbyt łatwo tworzą sensację z sytuacji, które nią nie są.
– To jest prześladowanie Kościoła – zakończył ks. Zbigniew Pędziwiatr rozmowę z portalem o2.
Ojciec Paweł Gużyński, dominikanin, również zabrał głos w sprawie, podkreślając potrzebę rozsądku z obu stron. Zwrócił uwagę na to, że uczestnictwo dzieci w mszy bywa problematyczne i wymaga odpowiednich warunków. Wspomniał również, że nie zawsze miejsce dla małych dzieci jest w kościele, podobnie jak w teatrze czy filharmonii, gdzie również oczekuje się odpowiedniego zachowania.
Ksiądz Pędziwiatr wyraził swoje rozczarowanie, że temat ten stał się przedmiotem medialnej debaty, wskazując, że ludzie coraz częściej krytykują Kościół za sprawy, które wcześniej były akceptowane jako normy społeczne.