Jak już pisaliśmy, w nocy z niedzieli na poniedziałek w Bolesławcu przy ulicy Lipowej doszło do awantury podczas libacji alkoholowej. Biło się prawdopodobnie kilka osób. Jeden mężczyzna, Przemysław, nie żyje.
– Jutro jego brat będzie identyfikował zwłoki. Później odbędzie się sekcja – mówi nam jedna z osób.
Udało nam się porozmawiać z sąsiadami, którzy mieszkają w budynku, gdzie była libacja.
– Słyszałem, jak rzucali nim po mieszkaniu. Po meblach, po wszystkim. Te osoby, wszystkie które tam były, to wszyscy oni są winni. Bo jedna osoba mogła pomóc, druga osoba mogła pomóc, a nie: "a ja byłem pijany", "a ja byłem to, a ja byłem tamto". Wszyscy są winni, wszyscy powinni ponieść tego konsekwencje – mówi świadek nocnej awantury.
– W piątek jedna sąsiadka dzwoniła na policję, w sobotę też, z tego, co słyszałam, było dzwonione na policję i w niedzielę przed tą tragedią też było dzwonione na policję. Czyli trzy dni pod rząd. Tu się ciągle działy awantury i ciągle imprezowali, co weekend. Nie dawali sąsiadom spać, żyć, cały czas do nich wszyscy przychodzili. Tu po prostu była jedna wielka melina – dodaje kobieta, która mieszka w tym samym budynku.
Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że policja feralnej nocy interweniowała co najmniej raz w miejscu, gdzie doszło do awantury.
Rodzina zmarłego będzie sprawdzać godziny zgłoszeń o awanturze oraz godziny podjętych interwencji, czy aby nie było tak, że był czas na reakcję służb i można było zapobiec śmierci Przemysława.
Ludzie nieoficjalnie też mówią, że sprawca został wypuszczony z aresztu. Tej wiadomości niestety nie możemy potwierdzić, bo policja nie udziela żadnych informacji, a prokurator Sebastian Woźniak nie znajduje czasu, by porozmawiać i przekazuje przez sekretariat, że dziś żadnemu dziennikarzowi informacji nie udzieli.
Aktualizacja 2024-01-31 11:15
25-letni mężczyzna został aresztowany na trzy miesiące pod zarzutem zabójstwa, które miało miejsce w mieszkaniu przy ulicy Lipowej w Bolesławcu. Tragedia wydarzyła się podczas imprezy z udziałem alkoholu, gdzie doszło do sprzeczki. 25-latek, po jednym ciosie wymierzonym przez innego uczestnika, zaczął bić i kopać 45-letniego mężczyznę, aż ten stracił przytomność, a następnie zmarł. Mężczyzna został oskarżony o zabójstwo i grozi mu kara minimum 10 lat więzienia.
Jak ustalili śledczy, uczestnicy imprezy podjęli czynności reanimacyjne, udzielali pobitemu pierwszej pomocy i wezwali karetkę. Przemysław G. najprawdopodobniej zmarł w momencie, gdy część imprezowiczów próbowała go ratować. Szczegóły jednak ustalać będzie biegły. Sekcja ma się odbyć jeszcze w tym tygodniu.
Roman R., mężczyzna, który tylko raz uderzył pokrzywdzonego, usłyszał zarzut naruszenia nietykalności cielesnej. Jak wynika z ustaleń, nie ponawiał on swojej napaści, przeciwnie – próbował powstrzymywać głównego agresora przed kolejnymi atakami na ofiarę. R. dostał policyjny dozór, zakaz kontaktowania się ze świadkami zdarzenia i zakaz opuszczania kraju.
Wcześniej obaj podejrzani – Roman R. i Mateusz K. – wspólnie pobili właścicielkę mieszkania, w którym odbywała się feralna libacja.
K., który został tymczasowo aresztowany, dostał też wcześniej zarzut zmuszania do wykonywania określonych czynności przy zastosowaniu groźby bezprawnej.