W trakcie środowego posiedzenia Rady Miasta Bolesławiec omówiono kwestię – niewystarczającej zdaniem niektórych – liczby ławek przy Bobrowej Ścieżce. Prezydent Piotr Roman
Ja wczoraj (4 lipca – przyp. istotne.pl) jechałem rowerem wzdłuż Bobrowej Ścieżki. Dawno nie widziałem tak dużej ilości alkoholu, nawet na dużym weselu.
Szef magistratu dodał, że część ludzi, którzy imprezują nad Bobrem, potem rozbija butelki. A później pojawiają się doniesienia o tym, że czyjeś zwierzę zraniło się w łapkę.
– My to sprzątamy codziennie, nawet kilka razy dziennie – podkreślił włodarz. I dopowiedział, że dla części mieszkańców ławek zawsze będzie za mało. I że Miasto Bolesławiec może, oczywiście, postawić więcej ławek, ale wiele z nich – właśnie z powodu dewastatorów – nie dotrwa do kolejnego sezonu.
– Wandalizm w Bolesławcu to jeden z najpoważniejszych problemów – stwierdził prezydent. Oraz zapowiedział, że miejskie służby będą zniszczone mienie naprawiać, nawet jeśli samorząd na likwidację skutków wandalizmu wydaje znacznie więcej, niż ma to miejsce w innych regionach.
Piotr Roman wspomniał też, że dyrektor Miejskiego Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej Kazimierz Łomotowski myślał nawet o postawieniu na Bobrowej Ścieżce wandaloodpornych ławek, takich, które można… jedynie podpalić. (Co też już się w Bolesławcu zdarzało).
(Zdjęcie: archiwum).