Narkotyki poznałem w szkole średniej. Nie traktowałem ich w sposób demoniczny, tak jak widziało je społeczeństwo. Amfetaminę i marihuanę traktowałem jako nieodłączną część dobrej zabawy, mającą dać poczucie odprężenia i wyluzowania w czasie weekendu. Obracałem się w otoczeniu, które bawiło się w podobny sposób, więc nie widziałem w tym nic złego i zagrażającego mnie samemu.

Narkomanami i ludźmi z problemami były dla mnie osoby zażywające heroinę, widywane na wrocławskim dworcu. Ja czułem się lepszy. Po kilkunastoletnim zażywaniu narkotyków, według mnie rekreacyjnym i nieszkodliwym, zauważyłem u siebie zespół lękowy i objawy depresji, których nie łączyłem z zażywaniem substancji psychoaktywnych.

W związku z uczuciem lęku skonsultowałem się z niejednym psychiatrą. Przepisywali mi bez zbędnych pytań leki antydepresyjne i przeciwlękowe. A ja, łącząc ze sobą leki zapisane przez specjalistów i narkotyki, stworzyłem koktajl substancji, który doprowadził mnie do ściany, do mojego pierwszego dna.

W listopadzie 2013 roku trafiłem do ośrodka odwykowego, który opuściłem po 3,5 miesiąca. Od tego czasu, czyli ponad 9 i pół roku, jestem osobą czystą od substancji.

Zresztą wiele osób z mojego otoczenia bezkrytycznie przyjmuje benzodiazepiny i funkcjonuje niby normalnie w społeczeństwie.

Po wyjściu z ośrodka trafiłem do wspólnoty 12 Krokowej NA, której częścią czuję się do dziś. Ośrodek i Wspólnota otworzyły przede mną prawdziwe oblicze tej podstępnej choroby. Dały mi narzędzia do tego, aby żyć bez substancji, dbać o rodzinę i próbować starać się być odpowiedzialnym człowiekiem. Wiedziałem w sumie co robić, ale… nie czułem tego do końca.

Nie będąc spójnym i uważnym na siebie z uzależnienia od substancji wpadłem płynnie w uzależnienie od pracy. Pracowałem po 12-14 godzin dziennie. Pracując tak dużo wmawiałem sobie i moim bliskim, że wszystko jest tak, jak ma być. Bo przecież jestem czysty i nie zażywam. Bardzo mocno wierzyłem w to, że dbam o rodzinę. Jednak dzisiaj, patrząc z perspektywy, dla moich bliskich niczym to się nie różniło. Czy byłem nieobecny w domu, bo brałem, czy uciekałem w pracę ponad możliwości organizmu, pozostawiałem pustkę w mojej rodzinie nawet będąc czystym. Pracoholizm zabierał mi bliskich, oddalał od rodziny, powodował sytuacje konfliktowe i w konsekwencji, tak jak narkotyki, odbierał mi mnie samego, nie pozwalając w uczciwości spotkać się ze sobą.

Kilka lat temu, czując ból i nieokreśloną pustkę i chcąc pogłębić swoją wiedzę na temat choroby uzależnienia, znalazłem szkołę, która, miałem nadzieję, usystematyzuje i pogłębi moją wiedzę na temat choroby. Po skończeniu szkoły czułem ciągły niedosyt, co doprowadziło mnie do spotkania z filozofią Gestalt, która pokazała mi, gdzie tak naprawdę szukać źródła cierpienia, za którym stały moje dotychczasowe nieszczęścia, porażki i rozczarowania życiowe.

Dzisiaj wiem, że posiadam zasoby, którymi chciałbym się podzielić z osobami mającymi dość egzystencji w towarzystwie lęku, cierpienia, poczucia wstydu i izolacji, mającymi poczucie uwięzienia w klatce własnych myśli przymusów i obsesji.

Chcę pokazać prostą drogę do zdrowego i pełnego życia, do nowego sposobu mierzenia się z tym, co ono przynosi. Chcę zaoferować ludziom, którzy w mojej historii odnajdują cząstkę siebie, możliwość życia własnym życiem, którego wyznacznikiem nie jest już lęk i cierpienie. Oferuję autorską metodę podejścia do choroby uzależnienia, łączącą zdobytą wiedzę z własnym doświadczeniem. Jest to nowatorskie spojrzenie na problem uzależnienia, które może sprawić, że wielomiesięczny pobyt w ośrodku odwykowym może stać się zbędny. Mam również ofertę dla osób, które ukończyły ośrodek, które się do niego wybierają, ewentualnie są w nawrocie.

Serdecznie gorąco zapraszam ludzi zmagających się albo nawet nieświadomych różnych swoich holizmów.

Kontakt

Artur Respondek
tel. 883 902 856