Bolesławiecki szpital powiatowy dysponuje obecnie 40 miejscami respiratorowymi (7 na intensywnej terapii). To więcej niż wcześniej, ale i tak niestety za mało.
W poniedziałek, 13 grudnia pod respiratorem leczonych było 25 pacjentów, wszyscy zakażeni koronawirusem. Teoretycznie więc miejsca respiratorowe u nas jeszcze są, ale dyrektor Kamil Barczyk przyznaje, że ma nadzieję, że ta baza zostanie jeszcze powiększona.
Oczywiście są też dwa żelazne miejsca dla pacjentów szpitala, którzy nie złapali covidu: jedno na SOR-ze, drugie w wydzielonej strefie oddziału chirurgicznego.
Bywa, że pisze się na forach internetowych, że pacjenci z covidem blokują miejsca tym, którzy zakażeni nie są. Zapytany o tego typu komentarze dyrektor odpowiada, że obecnie bolesławiecki ZOZ skupia się na leczeniu interwencyjnym. I że pod względem infrastruktury jest lepiej; działa szpital modułowy. Odizolowano pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2 od tych, których ten nie dopadł. Nie zamknięto też – jak wcześniej – oddziałów takich jak chociażby: pediatria, chirurgia, ginekologia czy ortopedia.
I dodaje, że szpitalne procedury działają.