Dąb Chrobry rośnie na terenie Nadleśnictwa Szprotawa, w okolicy miejscowości Piotrowice. – Szacuje się, że zaczął kiełkować ok. 1250 roku. Dęby słyną z tego, że potrafią przetrwać wiele. Jednak Chrobry doświadczył jeszcze więcej: oprócz tego, że przetrwał wiele wojen, uległ pożarowi. Karygodne zdarzenie, które zgotował drzewu człowiek, miało miejsce prawie 6 lat temu. Nie wiadomo, kto podłożył ogień i po co to zrobił, bo nie można znaleźć żadnej motywacji do tego czynu – mówi Michalina Biernat z Nadleśnictwa Szprotawa.
I dodaje:
Od tego czasu leśnicy, dzieci z przedszkoli i szkół oraz wielu dorosłych turystów kibicowało drzewu, żeby przetrwało i pokonało straty, których doznało w wyniku pożaru.
Pożar z listopada 2014 r.
Ogień, podłożony w spróchniałym pustym wnętrzu części odziomkowej, przeniósł się bardzo szybko na całe drzewo. – Chrobry płonął jak pochodnia – zaznacza M. Biernat. – Pomimo szybkiej i profesjonalnej akcji gaśniczej opalona została zarówno zewnętrzna strona pnia, jak i jego środkowa część.
Dąb bardzo ucierpiał. Początkowo wypuszczał liście na 1/4 konarów. Pozostała część została zniszczona podczas pożaru.
Po pożarze
Nadleśnictwo Szprotawa podejmowało szereg działań, zwłaszcza w okresie suszy, w celu wzmocnienia kondycji Chrobrego.
Teraźniejszość
Niestety, w tym roku jeden z najstarszych dębów w Polsce – po raz pierwszy od ponad 750 lat! – nie wypuścił liści. Co oznacza, że obumarł. (Nie zostanie jednak ścięty).
Ale na szczęście – dzięki staraniom leśników, m.in. poprzez pobranie zrzezów (ściętych pędów) i rozmnożenie wegetatywne – możliwe było wyhodowanie potomków Chrobrego. Nadleśnictwo:
W 2019 r. szprotawscy leśnicy, w cieniu znanego w całej Polsce pomnika przyrody, posadzili sześć potomków Dębu Chrobrego. Mamy pewność, że nasze koleje pokolenia będą utrwalać pamięć o tym wspaniałym drzewie.