W poniedziałek 4 maja strażacy obchodzili swoje święto. Obchody rozpoczęła msza w intencji braci strażackiej. Nabożeństwo w w Sanktuarium Wniebowziętej Matki Kościoła odprawił ks. Mariusz Szymański.
Po mszy na terenie komendy powiatowej PSP w Bolesławcu odbyła się uroczysta zbiórka, podczas której komendant Grzegorz Kocon wręczył swoim podwładnym wyróżnienia i awanse. Na starszego ogniomistrza awansował Mariusz Janiec, na ogniomistrza – Stanisław Herdzik, a na młodszego ogniomistrza – Arkadiusz Nenkin.
Stopnie starszego strażaka Kocon nadał Radosławowi Ćwikowi, Rafałowi Matuszkowi, Krzysztofowi Milce, Łukaszowi Musiałowi, Robertowi Piechockiemu, Krzysztofowi Przybylskiemu, Kamilowi Różnickiemu, Krzysztofowi Rudzikowi i Rafałowi Tomiakowi.
Podczas poniedziałkowej uroczystości mundurowi pożegnali dwóch strażaków, którzy udali się na zasłużoną emeryturę – Jana Rolaka i Stanisława Kwapisza. – To trudna praca, ale dająca niemałą satysfakcję – mówi Jan Rolak. – Będzie mi jej trochę brakowało, ale nasze miejsca zajęli teraz młodzi. Niech oni się wykażą – uśmiecha się.
W szeregach bolesławieckiej straży powitano Marcina Kowala i Dawida Mierzwę. – To jest ciekawa praca. Strażak nie jest zamknięty w czterech ścianach, tylko jeździ do akcji – stwierdza Dawid Mierzwa. – Codziennie może się wydarzyć coś nowego.
W ceremonii uczestniczyli m.in. przewodnicząca Rady Miasta Janina Piestrak-Babijczuk, prezes Sądu Rejonowego Janina Jakubiec, dyrektorka Powiatowego Urzędu Pracy Ewa Hryciów, prezydent Piotr Roman, starosta Cezary Przybylski, sekretarz Gminy Bolesławiec Andrzej Dutkowski, wójt Gromadki Dariusz Pawliszczy i szef bolesławieckiej policji Grzegorz Chirowski.
– Nie wszyscy obchodzą Dzień Strażaka dokładnie 4 maja, my trzymamy się tej daty – podkreśla Grzegorz Kocon. Jak dodaje, w ciągu ostatnich dwóch-trzech lat w komendzie nastąpiła wymiana kadry. – W tej chwili prawie połowa strażaków to tzw. stażyści, którzy dopiero po trzech latach służby są przyjmowani na stałe – mówi komendant. – Rzadko jednak zdarza się, byśmy z kogoś zrezygnowali. Niektórzy rezygnują sami. Są ludzie, którzy nie mogą jeździć do wypadków drogowych. Ale większość się przełamuje, bo bycie strażakiem to nie jest służba dla siebie, tylko służba dla innych.
(informacja ii)





