W wywiadzie udzielonym K. Marczewskiemu z Bolca ks. Artur Kaproń, proboszcz parafii w Osiecznicy, powiedział: – Obawiałem się, że prezent od św. Mikołaja w tym roku do mnie nie dotrze, bo trochę nie byłem grzeczny, ale się udało.
Ksiądz-kulturysta mówił też o komercjalizacji świąt Bożego Narodzenia: – Wszystkie firmy, które chcą zarobić w tym czasie, przypominają sobie, że są święta. Charakter Bożego Narodzenia jest pomijany, liczy się kasa, nie dbanie o wnętrze człowieka. Ludzie zapominają, że oprócz prezentów, zewnętrznej aury świąt, ważne jest też wnętrze.
I dodał:
Co jest smutne, święta cichną z drugim dniem. A przecież okres Bożego Narodzenia trwa jeszcze do niedzieli Chrztu Pańskiego.
Proboszcz parafii w Osiecznicy pod Bolesławcem wystąpił w październiku w kulturystycznych zawodach. W programie dowolnym ksiądz Artur Kaproń zaprezentował się w choreografii do piosenki „Sweet like cola” (Słodki jak cola).
Po występie, który nagłośniły media, ksiądz Artur wydał oświadczenie. Pisał w nim: zrozumiałem swój błąd polegający na tym, że udziałem w mistrzostwach oraz jego upublicznieniem w mediach wywołałem zgorszenie wiernych, za co ich przepraszam i proszę o wybaczenie.
Tak wyglądał występ księdza na zawodach:
Niestety, tego wątku dziennikarz Bolca w ogóle nie poruszył. Szumnie zapowiadany wywiad jest letni i... nijaki.