W końcu ktoś naświetlił tę sytuację, która i mnie sie przytrafiła kilka miesięcy temu. Po wypadku gdzie trafiłam do szpitala po niespełna 2 godz. zjawił się przedstwaiciel jednej z kancelarii zajmującej się uzyskiwaniem odszkodowań. Zadałam temu panu wprost pytanie skąd ma informacje o tym, że miałam wypadek na co on stwierdził, że przypadkiem był w okolicy szpitala u klienta i zajrzał na oddział pytajac czy ktos nie doznał urazów w wyniku wypadku. Dobra bajeczka tym bardziej, że ten człowiek wszedł na oddział, przywitał się z pielegniarkami i przyszedł prosto do mnie. Leżałam na korytarzu oddziału ortopedycznego i widziałam kto wchodził i wychodził. Mogę jedynie snóć domysły co do tego skąd mieli moje dane i dziwnym zbiegiem okoliczności przedstawiciel firmy zjawił się u mnie.