Jest reakcja PCK na artykuł o wyrzuconym bezdomnym ze schroniska

Logo Polskiego Czerwonego Krzyża
fot. www.pck.pl W siedzibie PCK Bolesławiec 7 stycznia rozmawialiśmy z przedstawicielami schroniska dla bezdomnych mężczyzn. Mamy też nagraną wypowiedź mężczyzny w kryzysie bezdomności, który był świadkiem usunięcia 77-latka ze schroniska w dniu 3 stycznia 2022 roku.
istotne.pl 1 bezdomność, pck bolesławiec

Pracownice noclegowni mają żal do pana Ryszarda, który w złym świetle przedstawił ich pracę i pobyt w schronisku oraz moment, w którym został ze schroniska wyprowadzony.

– Pan Ryszard nie podjął leczenia ambulatoryjnego i jest osobą chorą – mówi przedstawiciel PCK. – A my przyjmujemy tylko osoby zdrowe. Nie mamy pielęgniarek, nie mamy możliwości pomocy osobie chorej. I nie dlatego, że nie chcemy. Nie mamy takich możliwości. Nasze schronisko znajduje się na drugim piętrze [bez windy – przyp. red]. I chory człowiek nie może przebywać w takich warunkach. Nasze schronisko jest tylko i wyłącznie dla mężczyzn zdrowych, którzy są w stanie tu przebywać. Zdarza się, że przyjmujemy w nagłych wypadkach osoby chore, czasami policja zostawia takiego bezdomnego na dole pod drzwiami. Jednak warunków na dłuższy pobyt dla osób chorych u nas nie ma. Pan Ryszard to nie jest też człowiek bez środków, ma emeryturę. Porównując: w schronisku przebywają osoby, które rzeczywiście są bez środków do życia, bo nie są w stanie pracować lub nie mają decyzji emerytalnej – dodaje przedstawiciel.

Pobyt w noclegowni dla osób w kryzysie bezdomności nie jest bezpłatny. Ustawa o pomocy społecznej określa, ile osoba zajmująca miejsce w noclegowni powinna płacić za miejsce. To 30% dochodów: jakie by one nie były.

– Pan Ryszard ma potracenia z emerytury, ale zgodnie z Ustawą my nie uwzględniamy potrąceń. To są jego zobowiązania związane z jego stylem życia i przeszłością – wyjaśnia pracownica socjalna. – Do naliczenia odpłatności za schronisko ośrodek pomocy społecznej bierze sumę netto, która wynika z decyzji ZUS. Pan Ryszard przekracza o 100% kryterium pomocy społecznej na osobę samotną, które wynosi 776 zł – dodaje pracownica.

– Jeśli u nas człowiek pojawi się po 15:00, kiedy ośrodki pomocy społecznej są zamknięte, my taką osobę przyjmujemy – wyjaśnia pracownica. – Drogą mailową wysyłamy do odpowiedniego ośrodka pomocy społecznej dane bezdomnego. Na następny dzień, taka osoba otrzymuje informację, że musi się osobiście stawić albo do MOPS-u w Bolesławcu, gdy nie ma środków, bo w MOPS Bolesławiec jest pracownik, która zajmuje się właśnie takimi osobami, a jeśli ma środki, musi osobiście udać się do ośrodka w gminie, gdzie miał ostatnie zameldowanie. Nie było takiej sytuacji, że człowiek jest przez nas pozostawiony sam sobie. Ustawa mówi, że do przyjęcia do schroniska potrzebny jest wywiad środowiskowy i podpisany kontrakt socjalny. Warunkiem pobytu w schronisku jest wydanie decyzji administracyjnej i na jej podstawie przyjmujemy osobę do noclegowni. W decyzji określony jest też czas pobytu w schronisku. PCK jest tylko wykonawcą tej decyzji. Są panowie, którzy otrzymują decyzję na dwa miesiące, na pół roku, to już zależy od ośrodka i pracownika socjalnego i działań podopiecznego. Jeśli w trakcie pobytu podopieczny podejmuje pracę, wtedy też przeprowadza się wywiad środowiskowy i przelicza się odpłatność za schronisko. I to dany ośrodek pomocy społecznej decyduje o tym, czy podopieczny zostaje w schronisku, czy nie. Pracownik socjalny w schronisku tylko weryfikuje zmiany w sytuacji bytowej podopiecznego – dodaje pracownica.

Pan Ryszard był już w pensjonariuszem PCK w Bolesławcu.

 – Pan Rysiek pojawił się u nas wcześniej, był naszym podopiecznym [Ryszard uciekł ze szpitala dla Psychicznie i Nerwowo Chorych i około roku był w schronisku PCK – przyp. red.]. Został skierowany do nas przez GOPS w Warcie Bolesławieckiej – mówi pracownica. – Jak to się stało, nie wiemy. Policja nie wiedziała, że on jest w schronisku i kiedy znalazła go w końcu u nas, pan Ryszard wrócił do szpitala. Nigdy nie był łatwym podopiecznym. W schronisku obowiązuje regulamin. Podopieczni są zobowiązani do  podejmowania działań na rzecz placówki. Niestety pan Ryszard nigdy nie wykonywał żadnych czynności i nie podejmował wysiłku na rzecz zmiany swojego życia. Mieliśmy go na liście, ale nie pomagał przy posiłkach, nie sprzątał. Powtarzał nam, że całe życie był prezesem firmy i miał od takich rzeczy ludzi. Ośrodek Pomocy Społecznej w Warcie Bolesławieckiej wiedziały od dawna, bo monitowałyśmy, że muszą poczynić działania w kierunku znalezienia innego miejsca pobytu temu panu. Przyjęliśmy pana Ryszarda grzecznościowo z uwagi na współpracę z GOPS w Warcie Bolesławieckiej. W naszym regulaminie jest punkt 10, który mówi, że osoby z chorobą psychiczną i pod stałą opieką poradni psychiatrycznej nie mogą być przyjmowane do placówki. Panie z GOPS w Warcie prosiły nas, by pana Ryszarda przyjąć, bo on czeka na miejsce w Domu Pomocy Społecznej i jest kwestia miesiąca. Chyba strzeliliśmy sobie w kolano tym przyjęciem… – podsumowuje sprawę pracownica.

 Pan Ryszard, jak przekazują przedstawiciele PCK, lubił pracujące w schronisku panie.

– Codziennie od niego słyszałyśmy, że jest wdzięczny za pobyt, że myśmy się nim zaopiekowały – dodaje pracownica. – Był w schronisku wczoraj [6 stycznia – przyp. red.] i przepraszał za swoje wypowiedzi w dniu 3 stycznia. Pan Ryszard miał świadomość i był uprzedzany, że będzie przeniesiony do DPS-u w Osieku. Pracownicy GOPS-u nie podjęli działania przewozu, bo do zawiezienia ojca Ryszarda do Osieku zobowiązał się syn. My to wiemy z relacji pracowników GOPS w Warcie. Kiedy przyszło do stawienia się syna w ośrodku 2 stycznia, by zawieść ojca do DPS, okazało się, że synowi zepsuł się samochód. Osobiście przyjmowałam pana Ryszarda, którego do PCK przywiózł tenże syn, prosto ze szpitala w Świeciu 18 listopada 2022 roku. – wyjaśnia pracownica.

Z informacji, jakie uzyskaliśmy od pracownicy, wynika, że decyzja na pobyt w schronisku dla pana Ryszarda wydana przez GOPS w Warcie była do 31 grudnia 2022 roku. Od 2 stycznia 2023 roku pan Ryszard miał już miejsce w DPS w Osieku. W schronisku zatrzymano go grzecznościowo na jeszcze trzy noce do 3 stycznia.

– Opiekunka prosiła, by się spakował i dobrowolnie opuścił placówkę. Zawsze informujemy podopiecznych, że jeśli nie opuszczą dobrowolnie schroniska, to wezwiemy grupę interwencyjną, bo mamy takie prawo. Pan Ryszard o tym wiedział. Grupa interwencyjna nie użyła siły podczas wyprowadzenia pana Ryszarda – dodaje pracownica.

Wersję przedstawicieli PCK w Bolesławcu dotyczącą wyprowadzenia ze schroniska pana Ryszarda potwierdza też świadek, podopieczny. Jego wypowiedź znajduje się poniżej na wideo.