materiał promocyjny

Masz kredyt we frankach? Dzisiaj możesz już wygrać z bankiem!

Marcin Zatwarnicki i Luiza Słychan
fot. Zatwarnicki Słychan Adwokaci Kiedy zachęceni niskim kursem franka kilkanaście lat temu chętnie braliśmy kredyty w tej walucie, niewielu z nas miało świadomość, jak źle to może się dla nas skończyć.
istotne.pl 86 pomoc, kredyt, adwokat

Banki wykorzystywały naszą niewielką wiedzę na temat kredytów oraz brak świadomości konsekwencji kredytu w obcej walucie. A wibor i libor brzmiały wtedy dla nas jak imiona bohaterów kreskówki. Czasu nie cofniemy, ale możemy sobie pomóc i pójść z bankiem do sądu. Najważniejsze jest to, aby skorzystać z profesjonalnej kancelarii adwokackiej, która wie, jak wygrać z bankiem i odzyskać Wasze pieniądze. Niewątpliwie zawodowcami w tej dziedzinie są Luiza Słychan oraz Marcin Zatwarnicki – właściciele i reprezentujący klientów z kancelarii ZS Adwokaci.

Jak długo specjalizujecie się w zakresie roszczeń frankowych?

Marcin Zatwarnicki: Jako prawnik, prowadzący od 2013 roku spory sądowe z podmiotami z sektora bankowego oraz zakładami ubezpieczeń, już od początku 2018 roku obserwowałem, w jaki sposób kształtuje się sytuacja frankowiczów.

Luiza Słychan: Od kilku lat odbieramy wiele telefonów z zapytaniem o możliwość spotkania w sprawie zawartej umowy kredytu powiązanego z kursem franka szwajcarskiego. Dominującym w takich rozmowach był jeden wątek – „Nie chcemy zlecać naszej sprawy komuś z Wrocławia, czy Warszawy kogo nie znamy. Chcemy kogoś, z kim moglibyśmy porozmawiać twarzą w twarz."

Dlatego skupiacie się na klientach z Bolesławca, Jeleniej Góry czy Legnicy?

Marcin Zatwarnicki: Tak. W naszym przekonaniu otwarty i nastawiony na kontakt bezpośredni z klientem charakter prowadzonej przez nas Kancelarii to zdecydowane atuty. W sprawach frankowiczów – których zaufanie do tzw. instytucji publicznej już raz zostało mocno wykorzystane – ma kluczowe znaczenie. W naszej Kancelarii osobami, które prowadzą merytorycznie sprawę klienta „od A do Z” jesteśmy my, adwokaci. Przygotowujemy merytoryczne stanowisko w sprawie i jesteśmy z Klientem na rozprawach. Z relacji Klientów wiemy, że nie jest to standard w dużych podmiotach, z którymi współpracują inni frankowicze.

Luiza Słychan: Zasadniczą kwestią jest budowa relacji opartej na szczerości i zaufaniu, którą można zbudować tylko poprzez osobiste spotkania i rozmowy. Taka relacja nie powstanie, gdy Klient nie będzie mógł skontaktować się z prawnikiem prowadzącym jego sprawę, bo nie wie, kto nim jest, albo nie może do niego dotrzeć poprzez mur, jaki tworzą infolinia i ogólna skrzynka e-mail firmy, której zleciliśmy naszą sprawę do prowadzenia.

Wspomniała Pani o firmie, której zlecono sprawę do prowadzenia. To nie to samo co kancelaria prawna?

Luiza Słychan: Niestety wielu z kredytobiorców frankowych nie nawiązuje bezpośredniej współpracy z kancelariami adwokackimi. Zawierają oni umowy z firmami, które są pośrednikiem między nimi a prawnikami, którzy ich reprezentują. W naszej ocenie jest to sytuacja wysoce niekorzystna dla klienta, gdyż firmy te nie podlegają takiej samej odpowiedzialności jak adwokaci. My jesteśmy zobowiązani do posiadania ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej na wypadek błędu popełnionego przy prowadzeniu sprawy Klienta.

Jaka jest obecna sytuacja frankowiczów?

Marcin Zatwarnicki: Mamy dwa dominujące wątki, które najbardziej emocjonują naszych Klientów. Po pierwsze jest to zagadnienie dotyczące tzw. wynagrodzenia za korzystanie z kapitału oraz ugody proponowane przez banki posiadające portfel kredytów frankowych.

Co oznacza termin roszczenie za wynagrodzenie za korzystanie z kapitału i dlaczego to jest takie ważne?

Marcin Zatwarnicki: Roszczenie o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału to taki swoisty straszak banków frankowych, który miał na celu zniechęcić kredytobiorców frankowych do występowania na drogę sądową o unieważnienie umowy kredytu. Banki mówiły: „dobrze, jeżeli umowa zostanie unieważniona, to my pozwiemy cię o zapłatę dodatkowych środków pieniężnych – wynagrodzenia – za to, że korzystałeś przez 20 lub 25 lat z pieniędzy, które kiedyś Ci pożyczyliśmy”. Często zdarzało się, że roszczenia banków w tym zakresie to było ponad 100% tego, co klient otrzymał w dniu uruchomienia kredytu. Dla przykładu, jeżeli kredytobiorca otrzymał w 2008 kapitał od banku w kwocie 150.000,00 PLN, to bank stwierdzał, że po unieważnieniu umowy będzie domagał się od takiego kredytobiorcy zwrotu zarówno kwoty 150.000,00 PLN, jak i dodatkowo wynagrodzenia za korzystanie z niej w kwocie np. 200.000,00 PLN.

Czy te roszczenia są uprawnione?

Marcin Zatwarnicki: Oczywiście, że nie. Mamy już szereg orzeczeń sądów krajowych, które odrzucają tego typu roszczenia banków. W ostatnich tygodniach to stanowisko zostało wzmocnione dzięki opinii Rzecznika Generalnego Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który w swojej opinii do sprawy C-520/21 wskazał, że w przypadku uznania, umowa kredytu zawarta przez konsumenta i bank jest od początku nieważna z powodu umieszczenia w niej nieuczciwych warunków umownych. Ponadto bank oprócz zwrotu pieniędzy zapłaconych na podstawie tej umowy oraz zapłaty odsetek ustawowych za opóźnienie od chwili wezwania do zapłaty, nie może domagać się od konsumenta dodatkowych świadczeń. Oznacza to, że roszczenie banku o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału jest nieuprawnione.

Jak przebiega postępowanie dotyczące unieważnienia umowy kredytu?

Luiza Słychan: Postępowanie dotyczące roszczeń z umowy kredytu frankowego to proces, który rozciąga się w czasie. Klient przekazuje nam posiadaną dokumentację kredytową, a my ją bezpłatnie analizujemy. Następnie wskazujemy Klientowi, czy i jakie roszczenia przysługują mu wobec banku, w którym zaciągnął kredyt powiązany z kursem franka szwajcarskiego. Dopiero w kolejnym etapie następuje podpisanie umowy z nami, ZS Adwokaci. Po tym fakcie formułujemy wobec banku – kredytodawcy reklamację, w której przedstawiamy żądania Klienta, jak również argumenty prawne je uzasadniające. Jeżeli reklamacja nie przyniesie zamierzonego rezultatu, to dopiero wtedy rozpoczynamy postępowanie sądowe, czyli składamy do Sądu pozew.

Jaki jest średni czas trwania postępowania sądowego?

Luiza Słychan: Niestety nie ma reguły, ale trzeba liczyć się, że prawomocne – czyli końcowe – orzeczenie w sprawie można uzyskać w ciągu roku od złożenia pozwu, ale może to zająć także więcej niż dwa lata. Wiele zależy od taktyki procesowej przyjętej przez pełnomocnika banku, a ta często nastawiona jest na przeciąganie postępowania, jak również od sprawności Sądu, który ma orzekać w naszej sprawie. Ale pamiętajmy, że walczymy o duże pieniądze, a czasami o oszczędności całego życia i myślę, że warto poczekać i uzbroić się w cierpliwość.

Czy zatem nie byłoby lepiej skorzystać z ugód, które teraz proponują banki?

Marcin Zatwarnicki: To jest zawsze wybór Klienta. Nie każdy jest bowiem gotowy na to, aby rozstrzygnięcie swojej sprawy oddać „w ręce” Sądu. Dla wielu kredytobiorców postępowanie sądowe to wielki stres. Każdemu z nich służymy swoim wsparciem i radą. Sfera kredytów powiązanych z kursem waluty obcej jest skomplikowana i niezależnie od procedury, w ramach której podejmiemy ochronę naszych interesów, warto mieć po swojej stronie zaprawionego w tego typu bojach pełnomocnika. Najlepiej doświadczonego prawnika.