Bezdomny po 17 latach dostał mieszkanie. To m.in. sukces bolesławieckiego PCK

Bezdomny po 17 latach dostał mieszkanie. To m.in. sukces bolesławieckiego PCK
fot. Stefańczyk Studio Bolesławianin po raz pierwszy od niemal dwóch dekad święta Bożego Narodzenia spędzi we własnym lokum.
istotne.pl bezdomność, pck bolesławiec

To zaiste magiczna świąteczna historia. Tadeusz Załęga, który w schronisku Polskiego Czerwonego Krzyża w Bolesławcu przebywał od 2004 roku, dostał mieszkanie socjalne i pierwsze święta spędzi we własnych czterech kątach.

Do schroniska trafił właściwie z ulicy. Nie miał rodziny, a jego tułaczka zaczęła się już w latach 90. ubiegłego wieku. Spał, gdzie się dało. Często pod chmurką. Ale gdy przyszła któraś zima, okazało się, że bolesławiecka placówka jest jedyną instytucją, w jakiej będzie mógł przebywać. Ta decyzja i ta instytucja, jak sam przyznaje, uratowały mu życie.

Danuta Zielińska, szefowa schroniska PCK w Bolesławcu, mówi, że pan Tadeusz jest jak członek rodziny. Chętnie zawsze pomagał w placówce, np. przekazując korespondencję czy robiąc drobne zakupy. Wiosną zawsze przynosił do schroniska pierwsze bazie. A gdy było ciepło, w placówce nigdy – i to właśnie za sprawą byłego już bezdomnego – nie brakowało świeżych kwiatów.

Jako że pan Tadeusz jest osobą niepełnosprawną i nie może dźwigać ciężarów, pracował jedynie dorywczo. (Niektórzy bolesławianie mogą go pamiętać z kina Orzeł, w którym dawnymi laty pracował jako operator). Nie było go stać na wynajęcie mieszkania. Na szczęście po 17 latach ma lokal socjalny, na który czekał bardzo długo.

Mieszkanie jest już urządzone, w czym pomogło i PCK, i koledzy ze schroniska (jeden z nich nieodpłatnie wymalował lokal), i nowi sąsiedzi. Jak przyznaje sama D. Zielińska, były podopieczny daje sobie radę. I jest to też minisukces bolesławieckiej placówki.

To zresztą nie pierwszy podopieczny schroniska, który stanął na nogi. Właściwie rok w rok zdarzają się takie sytuacje: niektórzy bezdomni udają się na terapię, część zakłada rodzinę. A niektórzy wyjeżdżają. I każda tego typu historia bardzo cieszy pracowników PCK.

Schronisko na pewno o panu Tadeuszu nie zapomni. Pewne jest zaproszenie na święta, na byłego podopiecznego czeka też paczka z żywnością.

Sam zainteresowany marzy tylko o tym, żeby zdrowie mu dopisywało, tak aby mógł mieszkać u siebie jak najdłużej.