Ojciec tragicznie zmarłego Kacperka przed sądem. Rozmawiamy z matką i prawnikiem

Ojciec tragicznie zmarłego Kacperka przed sądem. Rozmawiamy z matką i prawnikiem
fot. Istotne.pl Prokurator przedstawił podejrzanemu Rafałowi B. zarzuty narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz niedopełnienia obowiązków opieki na dzieckiem. Oskarżycielką posiłkową jest matka Kacperka Joanna Wacyk.
istotne.pl nowogrodziec, wypadek, dziecko

Relacjonując ten proces, który rozpoczął się 8 lutego 2021 roku, należy zwrócić uwagę na to, by nie oceniać przedwcześnie rodziców dziecka i najlepiej poczekać na wyrok, bo sprawa na pewno jest trudna. Takie zdanie ma specjalista, mecenas Wojciech Kasprzyk.

– Sytuacja, w jakiej znaleźli się rodzice Kacperka, na pewno nie jest prosta – mówi Wojciech Kasprzyk. – Z jednej strony mamy tu tragedię dziecka, z drugiej rodzica. W świetle obowiązujących przepisów Kodeksu karnego, kto nieumyślne spowodował śmierć człowieka, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Pytanie brzmi, czy było to umyślne czy też nieumyślne uśmiercenie dziecka? Jeżeli prokurator udowodni umyślność, to obowiązuje pozbawienie wolności na czas nie krótszy niż 8 lat, może to być kara lat 25, a nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności – wyjaśnia mecenas.

Prawnik dodaje, że należy pamiętać o tym, że w ciele dziecka – jak podała Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze – biegli medycyny sądowej wykryli ślady metaamfetaminy lub innych środków psychoaktywnych.

– Czy wszelkie okoliczności w sprawie zostały udowodnione? – zastanawia się mecenas Kasprzyk, komentując tę sprawę. – Czy są może fakty, które mogą odmienić losy postępowania przed sądem. Pamiętajmy, że już niejednokrotnie udowodniono w sądzie, iż prawda była inna, niż ta podawana przez media, a ludzie pragnęli linczu na oskarżonym. Nie oceniajmy przedwcześnie, poczekajmy na wyrok. Sprawa na pewno jest trudna – mówi Kasprzyk, który jakiś czas temu bronił Dominika K. w głośnej sprawie zabójstwa.

Mama Kacperka została oskarżycielką posiłkową. Kobieta mocno przeżywa proces.

– Cały luty są rozprawy – mówi Joanna Wacyk. – Dzisiejsza jest pierwszą. Jestem nastawiona na to, że może się zdarzyć wszystko. Mam obawy przed tym, że zobaczę coś, czego nie chciałabym zobaczyć, jak ubranka Kacperka czy zdjęcia z miejsca zdarzenia. Ja przez te wszystkie miesiące myślałam, jak to będzie, kiedy nadejdzie dzień pierwszej rozprawy. Czy dam radę wysłuchiwać po raz któryś z kolei opisu całego dnia 27 kwietnia? Czy po wysłuchaniu wszystkich świadków, wyciągnę inne wnioski? Jako oskarżyciel posiłkowy mam prawo zadawać pytania świadkom, jak i Rafałowi. Zamierzam skorzystać z tego przywileju w razie potrzeby. Muszę doprowadzić tę sprawę do końca, bo nie zaznam spokoju, to wraca do mnie – mówi Joanna Wacyk.

Matka odnosi się też do tego, czy uważa Rafała B. za winnego.

– Niektóre media pisały, że ja stoję murem za Rafałem – mówi Joanna. – Otóż ja stoję murem za sprawiedliwością. Rafała broniłam wtedy, kiedy go oskarżono o to, że zrobił krzywdę Kacperkowi. Wymyślano, że go sprzedał, wymienił... Byłam i jestem pewna, że Rafał nic nie zrobiłby synkowi. Nigdy nie mówiłam, że Rafał jest niewinny, on jest winny, bo go nie dopilnował, jest winny temu, że nasze dziecko nie żyje. Dla mnie żaden wyrok nie będzie adekwatny do tego czynu, bo mi Kacperka nic nie wróci. A Rafał ma już karę, karę taką, jakiej nie chciałby doświadczyć żaden rodzic: on żyje ze świadomością, że własne dziecko zakończyło życie z jego winy. Rafał cierpi nieludzko, ja to wiem, ale żaden wyrok mnie nie zadowoli – dodaje matka.

Pierwsza rozprawa odbyła się w poniedziałek 8 lutego w Sądzie Rejonowym w Bolesławcu. Sprawę Kacperka opisywaliśmy obszernie w wielu artykułach, aż do tragicznego finału: odnalezienia ciała dziecka w Kwisie.