Proszę o pomoc, kiedyś od drzwi do drzwi chodzili wyznawcy Kościoła Zielonoświątkowego. Wdałem się w dyskusje nie potrzebnie i od tamtej pory, co jakiś czas wrzucają mi do skrzynki swoje ulotki i zaproszenia pisane ręcznie. Co zrobić żeby się odczepili chciałem zadzwonić i opierd... że sobie nie życzę ale numer już nie aktualny. Macie jakieś rozwiązanie?
Ulotki, listy od wyznawców Kościoła Zielonoświątkowego
-
-
Radzę przeczytać i przemyśleć. To kościół znacznie bliższy życia i normalnych ludzi niż KK. Nie ma pedofilii, dogmatów o nieomylności papieża, spowiedzi "do ucha", rozpasanego, pazernego kleru, bizantyjskich pałaców biskupich, drogich limuzyn, celibatu i wielu innych deformacji. Nie mają też zielonoświątkowcy "ciągu na władzę". Zajmują się wyłącznie wiarą i biblią.
Sam jestem niewierzący ale gdybym miał nim być to wybrałbym którąkolwiek religię protestancką a nie katolicką.
-
Wierzy się albo w Prawdę albo w urojenia. To nie jest towar w supermarkecie - dziś wezmę w czerwonym opakowaniu. Bzdety nt. pedofilii nawet szkoda komentować.
-
Jakieś konkretne źródło anonimie? Bo wstawienie informacji na obrazek nie czyni jej prawdziwą...
-
A kto tak naprawdę wie co jest prawdą a co urojeniem, może wszystko co przynosi życie, to złe i to dobre, to jest właśnie ta prawda przed którą ludzie się bronią bo tak ciężko im znosić pewne fakty więc uciekają w urojenia czyli różne religie.
-
Anonimie - poluzuj koloratkę bo ogranicza dopływ krwi do mózgu i potem piszesz takie pierdoły.
-
A Ja wykorzystuję te ulotki jako rozpałkę w piecu.
-
Do mnie coś masz kmieciu małorolny?
-
Pytałem jak rozwiązać problem a nie o jakimś innym problemie.
Rozumiem że można palić ich korespondencję ale nie o to chodzi. -
A jakby pójść do ich budynku, w którym urzędują i tam pogadać ostatecznie, że nie życzy się więcej listów itp od nich. Nie maja co robić tylko chodzić i namawiać albo chore listy pisać, widocznie cierpią na brak zajęć. Ktoś jak chciałby zmienić wiarę to sam by sobie poszedł i zapisał się a nie pod wpływem namówień z ich strony. Ja uważam, że to chore co brakuje im ludzi w swej wierze? I chodzą jak te kociaki a tylko raz wejdź w dyskusję to już życia nie masz, bo Cię nachodzą. Nie ma se co pozwalać, bo wejdą na głowę.
Takie mam zdanie. -
Przyszły kiedyś 2 młode dziewczyny mówią chcą nauczać zadałem 2 pytania nie potrafiły odpowiedzieć więc mówię jedna idzie do pokoju dam odkurzacz druga ze mną rozniosło się u nich to i spokój pod drzwiami.
-
Przede wszystkim Zielonoświątkowcy nie chodza od domu do domu tylko Świadkowie Jehowy.
Zielonoświątkowcy nigdy nie praktykowali chodzenia po domach.
Do założyciela tematu - nudzisz się? Weś się za jakas robotę. -
A jak księża katoliccy nachodzą ludzi w domach i jeszcze oczekują za to kasy to ci nie przeszkadza?