To chyba większość tak ma ;-).
Często łamiecie 9 przykazanie?
-
-
Ja nie lamie, bo nie uznaje przykazan...
-
Ale bzdura dęta i bez sensu, zawsze jak grzeszysz to ranisz kogoś, nawet jeżeli uważasz, że to tylko ty ucierpisz np nadużywając alkoholu, to jednak jest to nieprawdą bo pociąga taki grzech za sobą w następstwie tysiące innych grzechów, raniących innych ludzi. Nie ma czegoś takiego jak "grzeszenie z głową"-większy czy mniejszy grzech zawsze jest grzechem i kogoś krzywdzi, jeżeli np kopniesz psa grzeszysz przeciwko przykazaniu "nie zabijaj", innymi słowy popełniasz taki sam grzech i jesteś tak samo winien jak ktoś kto zabił jakąkolwiek istotę. Grzechy nie są czymś elastycznym, co daje się naciągać wedle naszych mniemań jakoby można było popełniać grzech w łagodniejszym jego wymiarze. Ukradniesz jabłko jesteś takim samym złodziejem jak ten co ukradł samochód.
-
Oj, mylisz sie, mozna grzeszyc nie raniąc nikogo, np. jesli maz/zona pożąda inna osobe ale nie robi Ci przykrosci z tego powodu, nie ubliza Ci, ze jestes beznadziejny/a, brzydki/a, glupi/a, itd. to mimo tego, ze sam/a grzeszy nie rani drugiej osoby. Mozna tu podac wiele innych przykladow.
-
Ludzie niestety dziela sie na tych co grzesza i nie zaluja tego i tych co zgrzeszyli i bardzo tego zaluja i staraja sie nie popelniac tych samych bledow. Niestety nastaly dziwne czasy, kiedys ludzie naprawiali "rzeczy, dzis wyrzucaja i kupuja nowe" tak jest ze wszystkim...
-
Nie, nie, to nie jest tak, jeżeli ktoś kogoś zdradza, pożąda innej/innego to nie dzieje się to tak niezauważalnie, zawsze w takim przypadku żle traktuje żonę/męża, to da się odczuć, w bardzo przykry sposób, no i jest ranienie bliskich, Ty mówisz o kims kto potrafi się maskować, grać tak idealnie, oszukiwać że zdradzana osoba się nie domyśla więc i krzywdy nie czuje? To jest niemożliwe, każda niegodziwość i każdy grzech wychodzi na jaw prędzej czy później.
-
Wszystko łącznie z uczuciami traktowane jest jak coś jednorazowego co można zawsze zastąpić innym nowym.
-
Są jeszcze ludzie [jest ich więcej], którzy tak nie uważają.