Gratulacje! Mój rozłożony na części pierwsze samochód nie pozwolił mi dojechać. A szkoda.
Wymyśliłam Gliniadę – Grażyna Hanaf o książce
Dyskusja dla wiadomości: Wymyśliłam Gliniadę – Grażyna Hanaf o książce.
-
-
A ja mam pytanie z innej bajki, jak sie robi efekt google view? P ze mozna obracac zdjeciem zblizac itp.
-
To to jest książka dokumentalna ale żeby nikt się nie czepiał nazywa się ją powieścią. Czy napisała pani również o przekrętach związanych z placem na zgorzeleckiej?
-
Książka zaje... fajna.
-
"wymyśliłam gliniadę" - jasne.
Amerykę też pani odkryła. -
Nie jest dokumentalna, bo nie ma w niej prawdy... ja bym powiedziała ze fantastyczna cos ala Joachim Potter :).
-
Niestety też na spotkanie nie dotarłam... ale może kiedyś autograf dostanę :).
-
Ciekawa książka i sposób na nią.
-
Co to znaczy "sposób na nią"?
-
I po co mi to było?
Przeczytałem, że pani Hanaf napisała książkę o Bolesławcu. Pomyślałem - fajnie. Można pisać powieści z akcją w Gdańsku, Wrocławiu, to dlaczego nie w Bolesławcu? Szczególnie, że pióro pani Grażyny - szczególnie na tle innych dziennikarzy - dobre.
Ale podkusiło mnie, żeby sobie doczytać, o czym ta książka jest. I okazało się, że wcale nie o Bolesławcu. Mieszkałem całe lata w tym mieście i nie spotkałem ani jednego pederasty, Jakim cudem Pani spotyka ich na każdym kroku? Czy może to wcale nie powieść, ale element propagandy? Naprawdę tak trudno napisać coś prawdziwie? O prawdziwych ludziach, prawdziwych problemach, prawdziwych uczuciach? Niestety moja nieuleczalna chęć myślenia o ludziach dobrze znów została wystawiona na próbę. Szkoda.
-
Moherze, może przeczytaj książkę. Wtedy wyrobisz sobie opinię.
-
~zacofany moher napisał(a): I po co mi to było? Przeczytałem, że pani Hanaf napisała książkę o Bolesławcu. Pomyślałem - fajnie. Można pisać powieści z akcją w Gdańsku, Wrocławiu, to dlaczego nie w Bolesławcu? Szczególnie, że pióro pani Grażyny - szczególnie na tle innych dziennikarzy - dobre. Ale podkusiło mnie, żeby sobie doczytać, o czym ta książka jest. I okazało się, że wcale nie o Bolesławcu. Mieszkałem całe lata w tym mieście i nie spotkałem ani jednego pederasty, Jakim cudem Pani spotyka ich na każdym kroku? Czy może to wcale nie powieść, ale element propagandy? Naprawdę tak trudno napisać coś prawdziwie? O prawdziwych ludziach, prawdziwych problemach, prawdziwych uczuciach? Niestety moja nieuleczalna chęć myślenia o ludziach dobrze znów została wystawiona na próbę. Szkoda.
Drogi Zacofany Moherze :) Rozbroił mnie Pana tekst. W książce jest jeden młody chłopak, który uznał, że jest gejem, ale się waha. Moja sympatia do Pana trwa. Choć wystawia ją Pan na ogromne próby!
-
Dożyliśmy otóż takich czasów, że w każdym polskim serialu, filmie, powieści musi znaleźć się przynajmniej jeden gej. Podobnie jak we współczesnym amerykańskim filmie poza białymi zawsze występuje Afroamerykanin i Latynos. Tego bowiem wymaga "poprawność polityczna". Że o Indianach zapomnieli to już inna bajka.
Signum temporis.
-
Właściwie recenzent napisał już co jest sednem sprawy. Choć sytuacja jest jeszcze gorsza. Ten murzyn zawsze jest teraz dobrym szefem (albo co najmniej intelektualistą). Pederasta nie ma prawa być w filmie czy książce zły: nie jest bandytą, złodziejem itd.
Maszerowanie w szeregu jest zawsze dla twórcy - pani Grażyno - niebezpieczne. Czy dla jakości opowieści naprawdę była konieczna informacja, że chłopak "się waha"? Myślę, że wątpię. Bez tego wątku byłoby prawdziwiej, ale rzeczywiście mniej "nowocześnie". Poza tym jest chyba jeszcze coś o paniach z Lesbos, prawda?
Co do przeczytania książki, panie Krzysztofie, mam co najmniej dwie przeszkody. Techniczną i moralną. Mieszkam poza miastem i nie spotkałem w księgarni tej książki. Poza tym - kupując ją wsparłbym finansowo obcy mi kulturowo wątek.