[off top]
Koty w cukiernicy
-
-
Do Piotra- w Opalkowej jadam często, zamawiam też jedzonko na Święta. Dla mnie jest smacznie i ceny też w porządku. Ostatnio wiozłam też polskie przysmaki z Opałkowej za granicę. Lubię też wpaść tam na deserek- serniczek palce lizać!
Ha, nawet dziś jadłam pierogi z Opałkowej, siedząc w domu (przeziębiona), bo zawsze mam zamrożony jakiś zapasik właśnie na taki czas.
W zeszłą niedzielę zostałam zaproszona do Kruszyny, obiad ładnie podany, szybciutko i ceny też nie za wysokie. Tyle tylko, że przy stoliku obok, dziecko zwymiotowało wszystko co zjadło, a ja przez 3 dni miałam efekty zatrucia. Może przypadek? Zdarza się przecież... ale już nie będę sprawdzała. -
Akurat w Kruszynce jest pyszne i świeżutkie jedzonko, a dziecko zwymiotować może wszędzie, w Opałkowej również.
-
Gastrologa?
~Anonim napisał(a): Polecam dobrego lekarza autorom postów w tym temacie. -
Nie należy zbytnio się obżerać. Aby nie być grubasem, należy wcześniej wstawać, od -stołu.
-
O, matko kaszląca! Teraz już grubasów się czepiają, co ma kot z opałkowej chaty do otyłości. Ogarnij się anonim.
-
Pisał jeden o ZARCIU niepotrzebnie się zasugerowałem. Pardon.
-
~Anonim napisał(a): Pisał jeden o ZARCIU niepotrzebnie się zasugerowałem. Pardon.
Nie ma za co. }.
-
Do kunsumentki.
Jakaś Ty kobieto nieszczęśliwa... Dzień Kobiet, godzina 20. 00, wszystkie fajne laski popijają szampana, bądź świętują w doborowym towarzystwie, a ty jedna biedna sfrustrowana, wylewasz żółć na forum pisząc w dodatku nieprawdę...
Pozdrawiam przecudną kicię z Opałkowej Chaty, która przemyka pomiędzy nogami klientów lub śpi sobie słodko na zapiecku, pozdrawiam przemiłe Panie kelnerki i Właścicieli - też wspaniałych.Jedyny problem Opałkowej to ten, że wszystko jest tak pyszne, że człowiek nie wie na co się zdecydować, a zapach domowego obiadu kusi już przed wejściem...