Trochę rozsądku by się przydało a nie narzekacie tylko na tych, co się nie zatrzymali. Sama przejeżdżałam tamtędy akurat właśnie, kiedy strażacy spychali samochód na trawnik. Wiem jak szybko zaczyna palić się samochód, bo też mi się kiedyś spalił. Gaśnice, które wozimy w samochodach są faktycznie tylko od tego żeby pokazać je policji w razie kontroli, a tak poza tym to moża je o kant d... rozbić, bo pożaru się nimi nie ugasi. Zanim się ją wyciągnie i wstrząśnie żeby dobrze działała to ogień obejmie cały samochód. A teraz wyobraźcie sobie cały sznur samochodów zatrzymujących się i ludzi wyciągających swoje gaśnice. Po pierwsze blokuje się drogę dojazdową dla straży pożarnej, po drugie samochody i ludzie na ulicy stanowią zagrożenie dla karambolu, po trzecie nie wiadomo czy auto było na LPG - bo w takim przypadku to tylko uciekać jak najdalej. Więc, według mnie dobrze, że nie wszyscy się zatrzymali, tylko ci co akurtat byli na miejscu jak to się stało, bo mogła być większa tragedia. Jedyne słuszne rozwiązanie to wezwać straż i zużyć swój "spryskiwacz do mycia szyb".
Pożar auta na skrzyżowaniu przy targowisku
Dyskusja dla wiadomości: Pożar auta na skrzyżowaniu przy targowisku.
-
-
Po pierwsze nie szkodzić.
-
A świadkowie czemu nie pomagali? Kogos ocenic każdy potrafi, a sami jako świadkowie byli pewnie obserwatorami.
-
~Anonim napisał(a): Za miesiac na allegro "bezwypadkowa megane w idealnym stanie " :P 9 :P
Kierowca nie "palacy', kobieta, garazowany, cena okazyjna! -
To jest sytuacja typowa.
Kilka lat temu też próbowałem gasić samochód pewnej babki. Sytuacja była na parkingu. Żaden z kierowców nie dał gaśnicy twierdząc, że jej nie ma. -
Ach Ci menszczyzni którzy próbowali ugasić. Jacy oni seksowni. Podajcie mi do nich namiary, chciałbym sprawdzić ich sikawki w akcji.
- 1
- 2
Komentarze do tematu zostały zablokowane.