Wiecie co to już jest skandal 2- 3 rolkarzy i trasy im się chce! Baseny odkryte są w tragicznym stanie gdzie tysiące ludzi w wakacje korzysta, korty tenisowe szału nie robią itd a wszystkich niestety ciężko zadowolić.
Tras dla rolkarzy nie będzie
Dyskusja dla wiadomości: Tras dla rolkarzy nie będzie.
-
-
Trasa ze Lwówka miała prowadzić aż do Świeradowa, ale jak zwykle na gadaniu się skończyło. P. S. O tym torze do Motocrossu mówiłem poważnie :).
-
Tak i to jest bardzo dobry pomysł dla rowerzystów bolesławieckich aby zrobić trasę rowerową z Bolesławca do Grodżca, tym bardziej, że teren jest jakby wyznaczony i utwardzony wystarczyłoby dogadać się z PKP Gminą Bolesławiec i Warta.
-
To ilu jest rolkarzy w b-cu okaże się gdy powstanie choć kilkukilometrowa trasa (wystarczy równy chodnik bez kostki, krawężników - czysty gladki asfalt). Co do basenów to rzeczywiście warto byłoby zainwestować, tylko teraz gdy pojawiają się nowe... Korty? To się chyba najtaniej buduje?
-
Metra też nie będzie.
-
Jak ktoś chce pojeździć to zapraszam do Gminy Osiecznica, co prawda specjalnych tras nie ma ale w okolicy są drogi o dość dobrej nawierzchni a i ruch niewielki. No i w czerwcu jest organizowana specjalna impreza dla rolkarzy a wszystko pod adresem: http://gok-osiecznica.home.pl/skate-maraton/zapisy.php?m=list&lang=pl.
-
Wystarczyłoby, aby przy budowie tras rowerowych użyto asfaltu zamiast tak lubianej u nas kostki. Ktoś się może orientuje, która technologia jest tańsza?
-
Zupełnie dobry artykuł o ścieżkach rowerowych znajduje się na bobrowej stronce, polecam. […]Pani Gergont udzielając odpowiedzi cyt. "– Wśród tegorocznych inwestycji nie ma zaplanowanych środków na budowę tras dla rolkarzy. W budżecie przewidziano natomiast środki na budowę dróg rowerowych – jako uzupełnienie już istniejących tras – ,...". Odpowiedź jak do idiotów, albo odpowiedź osoby niekompetentnej i lekceważącej mieszkańców i swoje obowiązki.Nasuwa się pytanie, krańcowa głupota, lekceważenie mieszkańców czy złośliwość inwestora. Dlaczego prezydent Roman wyrzuca w błoto publiczne pieniądze, budując, bardzo niewiele, ścieżki rowerowe z kostki Bauma, która nie nadaje się do wykonywania dróg rowerowych, w związku z przekroczeniem norm określonych w dyrektywie europejskiej EU 2002/44/EC /określającą natężenie drgań oddziaływających na osobę wykonującą określoną czynność/. Ścieżki rowerowe, zgodnie z normami budowlanymi, są wyłącznie asfaltowe bądź z kostki nie frezowanej.Nikt tak już od lat nie buduje.Dlaczego ani Roman, ani nikt w magistracie, nie zada sobie trudu aby sprawdzić, choćby w internecie, jak robią inni, choćby we Wrocławiu. Za co bierze pieniądze pan Ogrodnik i odpowiedzialni za miejskie inwestycje, dlaczego marnują pieniądze, pieniądze których miastu brak ? Stojaki na rowery. Roman zafundował nam parę drogich stojaków rowerowych, nikt takich już nie stawia. Są to wyrwikółka dla złodziei. Stojak z "głową" pokazuję na zdjęciach np. z Wrocławia.Nasuwa się stare rzymskie pytanie qui bono ? Czy to idiotyzm czy też ustawione przetargi ? Kto miał w tym interes ? bo na pewno nie rowerzyści.Po asfaltowych ścieżkach rowerowych mogliby jeździć również rolkarze. Pani Gergont w zamian proponuje salę gimnastyczną przy podstawówce, na którą nikt nie może sobie, ot tak wejść, np. z synem, porzucać do kosza. Na orliku jest taki ruch, że co najwyżej samotny, pięćdziesięcioletni fuzbalista w ryj może dostać. A jak nie umie pływać, albo nie chce, albo nie ma za co, to co najwyżej może skorzystać z programu rozrywkowego w jednym z bolesławieckich kościołów, a jak i te będą zamknięte to może lekkim truchtem pobiec na cmentarz.
-
Zupełnie inną bajką jest wybudowanie długiej, kilkunastokilometrowej ścieżki roweroworolkowej.Bolesławiec jest w tak wyjątkowo dobrej sytuacji i położeniu, że przy minimalnych nakładach, można by zbudować nie jedną, a dwie długie trasy rowerowe.Pierwsza z miasta, przez Kruszyn, Wartę, Iwiny, Raciborowice na Grodziec i może dalej, a druga przez Chościeszowice, Kraśnik Dolny, Dąbrowę do Trzebienia.Obie w dwóch trzecich są gotowe. Niemcy wybudowali nasypy, wąwozy, mostki, mosty i przepusty, a Polacy rozkradli szyny i podkłady. Wystarczy trochę wyrównać, wyasfaltować i mielibyśmy dwie przepiękne trasy roweroworolkowe. Coś jak w Goerlitz wzdłuż Bersdorfersee.Należałoby spełnić jeden podstawowy warunek, wyrzucić na zbitą twarz obecnego prezydenta miasta. Powierzyć ten urząd komuś, kto spełniałby podstawowe wymagania na stanowisko referenta w magistracie, tj. kreatywność, otwartość na nowe wyzwania, samodzielność myślenia, przedsiębiorczość.Ten ktoś musiałby wyjść po za parafialny i narodowokatolicki sposób myślenia,. Powinien wykazać inicjatywę, zaprosić do rozmów starostę, okolicznych wójtów i wspólnie opracować program budowy i finansowania, ze środków unijnych, pro regionalnej, ekologicznej i wpływającej na rozwój turystyczny regionu inwestycji. Wiem, iż dobrze opracowany projekt uzyskałby aprobatę co najmniej w kilku liniach finansowych. Podobnie, lat temu parę, uczynił starosta lwówecki, budując przy unijnym finansowaniu, trasę roweroworolkową, ze Lwówka do Pławnej Górnej. Trasa biegnie dawnym szlakiem trasy kolejowej Lwówek- Świeradów.Prezydent Roman nie potrafi nawet naśladować dobrych pomysłów.To, że pan Roman do tej pory nie podjął próby realizacji takiego pomysłu, nie wykazał się perspektywicznym myśleniem i kreatywnością PRO PUBLIKO BONO, już dawno dyskwalifikuje go jako jakiegokolwiek managera, abstrahując od spieprzonych, a zrealizowanych już inwestycji.On odwala tylko minimum, jak trójkowy uczeń w szkole, nie robi łaski, pobiera wynagrodzenie równe prezydentom Wrocławia czy Warszawy.Skandal.
-
Tras dla rolkarzy nie będzie ale cmentarz dla zwierząt będzie. Ha ah.
-
"wyrwikóło" i stojak "z głową"
-
Osiecznica, parowa, kliczkow to rejony piekne na rolki.
-
Cemoi07 a jesteś pewny, że kolej już nie jest właścicielem tych terenów po których biegły tory? Jakoś w twojej wypowiedzi brakuje mi odniesienia do działań starosty, skoro podajesz przykład iż starosta lwówecki wykonał dobrą robotę, to czemu nie napiszesz iż powiat bolesławiecki ma marnego Starostę, bo podobnej pracy nie chce wykonać. Trochę jesteś nieuczciwy...
-
Jak swego czasu Benjamin Franklin powiedział, pewny jestem tylko śmierci i podatków.Patrzę na efekty, ścieżki jakoś nie ma, a starosta czy prezydent jest rozliczany za efekty, a nie za próby, jeżeli jakiekolwiek były.Dworzec wschodni jest własnością miasta, linia kolejowa, ślad po niej, porasta już krzakami i młodnikiem. Co niektórzy gospodarze z"zagospodarowali sobie" nie swoją własność.Na odcinku od Iwin do Raciborowic, bardzo krótki odcinek, położono asfalt. Jakoś było można, czy dlatego, że z tej wioski pochodzi Starosta ?Znając kondycję PLK pozbyliby się chętnie, jeżeli to jeszcze ich własność, rzeczonych terenów. Terenu nie stanowiącego żadnej wartości inwestycyjnej, w przeciwieństwie do hektarów dworca wschodniego. To tylko, plus minus, szeroki na parę metrów pas ziemi.Jako przykład podam śp. Ryszarda Chomicza, wójta gminy Kobierzyce, z którym, z racji obowiązków zawodowych niejednokrotnie się spotykałem.Wójt szukał pieniędzy dla biednej gminy, Kazał za pożyczone pieniądze zrobić lotnicze zdjęcia gminy i wydrukować kolorowe foldery, które rozesłał do 120 biur handlowych na całym świecie, zamieszczał płatne ogłoszenia w Washington Post i New York Timesie.Wkrótce w Kobierzycach zaczęli pojawiać się kontrahenci.W 1993 r. Cadbury Poland kupiła 6 ha gruntu za ówczesne 24 mld zł (2,4 mln nowych). W rok później w nowej fabryce ruszyła produkcja czekolady. Holenderskie Makro Cash and Carry zapłaciło za 7,5 ha ziemi 23 mld zł. Wyszło trzy miliardy za hektar; w tym samym czasie w Namysłowie Schöller zapłacił pół miliarda za hektar i wszyscy zachłystywali się świetnym interesem. Po dwóch latach powstała hala handlowa o powierzchni 10 tys. m kw. Obok fabryki czekolady amerykański Cargill wybudował kosztem 35 mln dolarów USA imponującą fabrykę syropu glukozowego. IKEA zapłaciła 50 mld zł (5 mln nowych) za 15 ha terenów, na których powstało największe w Polsce centrum handlowe. Później przybywały kolejno TESCO, OBI, PepsiCo, Castorama i dziesiątki mniejszych .Teraz Kobierzyce to potęga gospodarcza, węzeł bielański, fabryki Koreańczyków czy Holendrów etc.To krótki przykład efektywności managerskiej, odwagi i determinacji w dążeniu do celu.Nie każdy rodzi się z talentem managerskim, nie każdy potrafi zarządzać i mądrze wydawać pieniądze.Piotr Roman na każdym kroku daje przykłady, że jest beznadziejnym gospodarzem, człowiekiem absolutnie nie predestynowanym do pełnienia odpowiedzialnych funkcji.Gdyby, w podobny sposób, kierował jakąkolwiek firmą komercyjną, zostałby wyrzucony na zbitą twarz i pociągnięty do odpowiedzialności za działalność na szkodę firmy.Uważam, że i starosta bolesławiecki i prezydent miasta Bolesławiec są bardziej szkodnikami niż gospodarzami. Oni realizują jedynie minimum tego co mógłby zrobić w mieście, czy powiecie ktoś pokroju Ryszarda Chomicza. Bolesławiec, jak mało które miasto w Polsce leży u zbiegu dwóch granic, w bezpośrednim sąsiedztwie krzyżują się dwie autostrady, posiada nowoczesną i jedną z najszybszych linii kolejowych, o walorach turystycznych regionu i Euroregionu Nysa nie wspomnę. Czy oni mogą z czystym sumieniem powiedzieć, że czynią wszystko co możliwe ruszyć miasto, powiat ? Czy byliby, Obaj, godni złożyć kwiaty na grobie Ryszarda Chomicza ?Maksimum ich działalności ogranicza się do bezkonkursowego zatrudniania kolejnych, osobistych, dupowłazów i znajomków, oraz kontrola swoich comiesięcznych wyciągów bankowych.
-
Ja z powyższymi argumentami się zgadzam, tylko dalej twierdzę, iż w proponowanej kwestii może coś zrobić tylko starosta, nawet jeśli popatrzymy się na to, że trasa ma iść nie tylko przez miasto. Ale niestety starostom związanym z PO działać w takich rzeczach się nie chce, dla przykładu można podać pomysł budowy podobnej trasy po nieczynnej trasie kolejowej Złotoryja - Rokitki. Może i prezydent nie jest najlepszy, ale starosta jest wiele bardziej niewłaściwą osoba na stanowisku.