A obsługa...do D....;>
20 urodziny księgarni Agora
Dyskusja dla wiadomości: 20 urodziny księgarni Agora.
-
-
Zgadzam się. Obsługa jest do d...
-
Popieram - obsługa skandaliczna.
-
Nigdy nie uslyszalem tam: "Prosze, dziekuje, dzien dobry". Niby takie kulturalne miejsce...
-
Nie usłyszałeś bo sam nie mówisz jak gdzieś wchodzisz. Ja mówię i mi odpowiadają.
-
Dobrze ,ze ta księgarnia jest.Czytanie książek zaczyna być ekskluzywnym i kosztownym hobby.Nie chodzi tu akurat o pieniądze, tylko o czas. To brak czasu zmusza do słuchania audiobooków i oglądania ekranizacji książek lub lektur szkolnych.
-
To lenistwo zmusza do tego typu zachowan.
-
I Malkowski oczywiscie jak zwykle jest.
-
~A bardzo dobre stwierdzenie sam pracuje w sklepie i czasami są tacy klienci którzy są kulturalni i jak wchodzą to mówią dzień dobry, a czasami wchodzi bydło nabuczone i zero odzewu.
-
Obsluga pomimo ze powiesz dzien dobry zmierzy klienta jakby przyszedl cos skubnać. Poza tym jest jak by byla na jakis srodkach odurzajacych ruszaja sie jak muchy w smole sa antypatyczni i niesympatyczni Po drugie i najwazniejsze jedno wielkie gowno w tej ksiegarni jest zamowienie ksiazki trwa wieki o ile nie zapomna ze miali ja zamowic.
-
Tak, z tym zamówieniem miałam podobną przygodę. Empik by się u nas przydał i już, bo tak naprawdę nie ma gdzie u nas kupić nowości z zakresu książki czy muzyki.
-
Jak mają do czynienia z częścią inteligencji wypowiadającej się w tym temacie, to się dziwię, że jeszcze w oóle istnieją. Bank jeszcze jeden, albo sklep z butami by sie przydał. Po co te spotkania autorskie? Komu one są potrzebne? :-).
-
Nie piszemy bałwanie o spotkaniach autorskich tylko o obsłudze tudziez zamowieniu ksiazki ktore przeciaga sie w nieskonczonosc a bywa tak ze obsługa wogole nie wie czy ja zamowila dla klienta. Czytaj ze zrozumieniem matole jeden inteligentny inaczej.
-
Greq zgadzam się z Tobą w 100%. Sam pracuję z ludźmi i wiem jacy jesteście pOLACY (małe p celowe). Wejdziecie do pomieszczenia trzaśniecie drzwiami i czekacie aż ktoś podleci do was i wyliże wam buty... Wejdźcie z uśmiechem na twarzy powiedzcie dzień dobry, sprzedawcy TO TEŻ ludzie. Jak spotkasz sąsiada na ulicy i ten nie powie dzień dobry czy nie uśmiechnie się do Ciebie to czy też go zbesztasz pOLAKU? Może powinieneś powiedzieć pierwszy? Ponad to, kto powinien przywitać się pierwszy wchodząc do pomieszczenia? Ten co w nim jest czy ten, który do niego wchodzi? Nikt nie zrozumie pracy z klientem dopóty dopóki sam jej nie skosztuje. Zwłaszcza u prywaciarza, zdziercy i złodzieja, który tylko patrzy czy jego słudzy (tak, tak nas traktujecie dorobkiewicze) popełnił jakiś błąd i wtedy wielki pan i władca będzie mógł nam wytknąć, że to źle czy tamto. A jak książę coś się pomyli... to zdarza się a jakże... Nikt z was pazerni nie docenia tego, że jak wrzucasz coś do gara, przepraszam wy jadacie w restauracjach, jak płacisz rachunek za obiadek to dzięki komu? Dzięki mnie i innym harującym dla ciebie... Gdyby obsługa u mnie czy w tej księgarni lub innym miejscu była do d... to byś rachunku nie miał za co zapłacić. Teraz do brzegu... Jako, że tak jak wspomniałem na początku również pracuję w sklepie, okazję na kupienie jakże kochanych przeze mnie książek mam tylko w weekendy to chodzę na zakupy właśnie wtedy. Od jakiegoś czasu omijam Agorę, dlaczego? Otóż nie z powodu pracowników a właściciela. Nie wiem czy szkoda mu zapłacić za dodatkowe godziny swoim pracownikom ale w większości sobót jest tylko on lub też jego małżonka. Idźcie wtedy do księgarni... tylko uzbrójcie się w cierpliwość bo książę nie będzie mógł znaleźć NICZEGO czego będziesz szukał... A pani Józefa będzie się ładnie do ciebie uśmiechać. Wtedy będziesz zadowolony pOLAKU? Będziesz w końcu miło obsłużony, ktoś się do ciebie uśmiechnie, kto inny powie ci dzień dobry... ale nic nie kupisz bo właściciel nie wie gdzie jest to czego szukasz... A jeśli będzie miał niezbyt dobry humor, bo skąpstwo kazało mu siedzieć w sobotę na swoich włościach, to jeszcze ci rzuci jakąś uszczypliwą uwagę typu "ja tu jestem pierwszy dzień i jeszcze nie wiem co i gdzie" - byłem świadkiem takiej wypowiedzi pana właściciela do starszej pani, która zapytała czy on tu w ogóle pracuje... A wstyd królewiczu... Szkoda, że nasza ojczyzna nie dba o wartościowych ludzi jakimi zapewne jesteście. Pomimo, że ukończyłem studia wyższe z oceną bardzo dobry, studia dzienne, państwowe mój kraj nie jest w stanie dać mi pracy na jaką zasługuję. Dlatego zaciskam zęby i pracuję tam gdzie praca jest a nie siedzę na bezrobociu jak niektórzy moi koledzy czy koleżanki... Dlatego proszę pANA i pANI jeśli wchodzicie do sklepu nie traktujcie sprzedawców jak ludzi z wykształceniem podstawowym. Cieszcie się, że ma was kto obsłużyć. Zrozumcie, że każdy z nas ma gorszy dzień... Wszystkim sprzedawcom życzę wszystkiego dobrego. Wszystkim klientom wyrozumiałości a prywaciarzom: ZDEJMIJCIE KLAPKI Z OCZU! To czego się dorobiliście to tylko i wyłącznie nasza zasługa!
-
Zgadzam się z przedmówcą. Moja koleżanka kiedyś pracowała u państwa Witasów. Wiele się nasłuchałem jaki to burak z tego właściciela. Ile łez uroniła przez jego chamskie odzywki. Aż dziwne, że nikt do tej pory nie podał go do sądu za mobbing. A z opowieści to tylko go nagrać i do telewizji. Za marne grosze jakie płacił oczekiwał cudów. Ludziom nigdy się nie dogodzi. Jedni przywitają się na wejściu a drudzy będą czekali bóg wie na co.
- 1
- 2