Pomoc - Psu w dupe

  • Mój awatar na Bolesławieckim portalu zawiera flagę Unii jednak muszę przyznać że czasem z tego powodu jest mi po prostu wstyd. I nie mam tu na myśli wymyślania chorych przepisów o krzywiźnie banana. Mam na myśli tak zwany "Program unijnej pomocy żywnościowej " oraz fundusze na program wyrównywania szans. Temat funduszy to zbyt skomplikowane zajęcie wręcz dla ekwilibrysty. Jednak program pomocy to nic innego jak bezpośrednie materialne darowanie ludziom produktów żywnościowych. I właśnie o tym cudownym zjawisku na przykładzie własnego podwórka chcę napisać. Tu reszta - http://przyjaznapolska.blog.onet.pl/.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    A miało być tak cudownie.

  • Cytuj Zgłoś nadużycie

    Ale dlaczego w tytule jest psu w... ? Czy to sie marnuje?

  • Przeoczył Pan fakt, że Polska też jest w Unii. A może lepiej niech się psy tą krajanką nażrą, niżby kasa miała pójść na zasilanie konta jakiejś debilnej fundacji zajmującej się niczym lub na jakieś poronione bzdety typu Informacja Europejska etc. Karma jest karma.

  • Pani Judyto -- ten nieszczęsny makaron jest dla ludzi. Jego producentem jest Polska firma. Tej firmie ktoś płaci za produkt. Ktoś też zajmuje się jego dystrybucją /z pewnikiem sporą administracją / Po co robić jak Pani nazwała debilne fundacje gdy można by było po prostu popuścić ludziom cugli. Ludzie sami się wyżywią. Aby komuś dawać trzeba innemu zabrać. Do tego trzeba zabierających, dających i opiekujących się tematem. Zabieranie przedsiębiorczym i rozdawanie nieudacznikom mija się całkowicie z regułami gospodarki wolnorynkowej. Ta kasa Pani Judyto już idzie na to czego Pani by nie chciała. Moje psy są zadowolone. Jednak do tej pory kupowałem makaron i w ten sposób wspomagałem producentów. Może by w ten sposób wspomóc ludzi cukrem - jednak jestem przekonany ponad wszelką wątpliwość że ten towar też pojawi się na rynku wtórnym jednak tym razem przyczyniając się do upadku monopolu spirytusowego.2010-10-30, 14:26Nie ma takiej ilości pieniędzy które by starczyły potrzebującym i nie ma takiej ilości darmowego cukru którego Polacy nie dali by rady przerobić na produkt pierwszej potrzeby.