Proszę, przeczytajcie komentarze od początku. Jaki wniosek? Masa jadu, polskiej złośliwości. Czy nikogo nie stać na prawdziwą merytoryczną dyskusję? Chciałbym mieć Wasze opinie. Obojętnie, czy dotyczy to PO czy innego komitetu wyborczego. Miałem propozycję kandydowania od jednego z komitetów. Nie staruję. Między innymi boję się zbrukania mojej osoby przez Internautów. Fajnie, że jesteście aktywnie, ale nie tak. Dyskutujcie o programach, a przede wszystkim o skuteczności kandydujących. Dzienny Marek.
Platforma Obywatelska rozpoczęła kampanię
Dyskusja dla wiadomości: Platforma Obywatelska rozpoczęła kampanię.
-
-
Pan Kwaśniewski to kolejny pełen kompleksów nauczyciel (proszę przeczytać link " O mnie", wszak to akademicka wprawka dla psychologa). Człowiek, który poddawany latami kryteriom negatywnej selekcji został nauczycielem i teraz doszedł do wniosku, że najwyższy już czas wyrwać się z finansowej mizerii resortu oświaty i zacząć zarabiać "prawdziwe pieniądze". Osiągnięć naukowych żadnych, prac literackich, filologicznych żadnych, doktoratu - niet. Siłaczką też nigdy nie był, wiedziony własnym pragmatyzmem skorzystał z pierwszej okazji i został urzędnikiem. Pan Kwaśniewski nie jest managerem, prawnikiem, ekonomistą, nie posiada żadnego odpowiedniego wykształcenia. Jest tylko przeciętnym nauczycielem i to języka polskiego (żeby chociaż ekonomii czy przedsiębiorczości), jest zwykłym przeciętnym Kwaśniewskim który chce wygodnie żyć. Ma odwagę a może tupet by aby czarować Bolesławian iż nadaje się do zarządzania czterdziestotysięcznym przedsiębiorstwem jakim jest Bolesławiec. Gdyby złożył swoje CV w firmie haedhanterskiej nie wygrałby konkursu na zarządzanie osiedlowym zakładem wulkanizacyjnym. Niestety asertywność i talenta Kaszpirowskiego to za mało. Na marginesie konia z rzędem temu, kto z nas mając do wyboru oferty, ekonomisty, prawnika czy finansisty na szefa swoje firmy, wybierze nauczyciela języka polskiego. Może już czas aby kompetencje i tylko one a nie szamaństwo i tupet decydowały o obsadzie bolesławieckiego magistratu, parafrazując słowa Gomułki - pisarze do piór, studenci do nauki a nauczyciele do sal katachetycznych.
-
Cemoi - strasznie to wszystko ciekawe. Zapominasz tylko o jednym (albo nie chcesz wiedzieć). Obecny prezydent też był nauczycielem. Dwie "liczby Kwaśniewskiego": 9, 5 – lat pracy w szkole. 12 – lat pracy w samorządzie. Czy jest on więc bardziej samorządowcem czy bardziej nauczycielem?
-
Tłumy, widać na zdjęciach, zabrać diety i pogonić do roboty. W USA w Takim mieście, jak Bolec jest 6 radnych i to bez diet.
-
Cemoi07 -- ćwir ćwir. Obecny szeryf ma tak samo. Niestety proza życia jet taka, że wśród kandydatów mogących wygrać te wybory i mających za sobą porządne zaplecze polityczne / w tłumaczenie możliwość rządzenia / kandydat Kwaśniewski złożył jako pierwszy dość sensowny program wyborczy. Ponad to deklaruje on chęć konsultacji społecznych. Może więc skorzystajmy z tej oferty? Patrząc chłodnym okiem nie ma innej alternatywy. Jest to jedyny kandydat który może przynajmniej powalczyć z aktualnym wodzem. Wystarczy zadać sobie troszkę trudu i poczytać co panowie zamierzają na najbliższą przyszłość.
-
Wyborca - powiatem bolesławieckim (88 318 mieszkańców) zarządza: 21 radnych powiatu. 21 radnych miejskich. 5*15=75 radnych gmin miejskich. Razem - 7 urzędów z pełną administracją, 117 radnych pobierających diety i delegacje, 7 prezydentów/burmistrzów/starostów z pełną świtą i ogromną pensją. Aglomeracją nowojorską (20 milionów mieszkańców) zarządza: 51 radnych. Razem - jeden urząd, 51 radnych NIE pobierających żadnych uposażeń z tytułu SŁUŻBY na rzecz miasta, jeden burmistrz ze sporą pensją. Wniosek? Spokojnie możnaby się pozbyć 95% procent urzędników.
-
Zapomniałeś dodac Słońce, że każdy nowojorski radny ma swój osobny urząd, w którym zatrudnia od kilkudziesięciu do kilkuset urzędników :).
-
Nie bardzo - amerykański system władzy lokalnej jest podobny do systemu władzy federalnej, czyli władze wykonawczą dzierży jednoosobowo burmistrz i on faktycznie zatrudnia kilkuset urzędników (czyli mniej więcej tylu ilu zatrudniamy w Bolesławcu). City Council pełni raczej funkcje kontrolne i doradcze, nie sprawuje władzy tak jak rady w Polsce. Jeszcze jedno porównanie. Przeciętny nowojorczyk utrzymuje z podatków: Władze miasta (czyli burmistrza). Władze stanowe. Władze federalne (prezydenta). + ewentualnie władze lokalne typu "rada osiedla". Istnienie tego najniższego typu władz zależy od widzimisię mieszkańców. Bolesławianin natomiast: Władze miejskie. Władze powiatowe. Władze wojewódzkie. Władze centralne. Władze europejskie (dwa parlamenty i niewybieralny rząd).2010-10-23, 15:40Albo jeszcze dokładniej: Nowojorczyk. Władze miejskie: 1 burmistrz. Władze stanowe: 1 gubernator + 62 senatorów + 150 posłów. Władze federalne: 1 prezydent + 15 sekretarzy + 100 senatorów + 435 reprezentanów. Razem: 765 rządzących. Bolesławianin: Władze miejskie: 1 prezydent + 21 radnych. Władze powiatowe: 1 starosta + 21 radnych. Władze wojewódzkie: 1 marszałek + 1 wojewoda + 36 radnych sejmiku. Władze centralne: 1 prezydent + 1 premier + kilkunastu ministrów + 460 posłów + 100 senatorów. Władze europejskie: 1 przewodniczący KE + 27 komisarzy KE + 736 europosłów. Razem: 1423 rządzących + oczywiście niezliczone rzesze urzędników (w KE np. 25 tysięcy... ).2010-10-23, 15:46Zapomniałem o wniosku :)
1. Zamiast rad miast, gmin i powiatów wystarczy jedna rada powiatu, oczywiście z zupełnie innymi (znacznie zmniejszonymi) kompetencjami od istniejących obecnie. 2. Władze wojewódzkie są mniej więcej dobrej wielkości. 3. 1 prezydent robiący od razu za premiera (jak w USA) + ministrowie + po 4 posłów na województwo + 1 senator na województwo. 4. Unia Europejska jako absolutnie zbędna - do kasacji. 5. Najważniejsze - po kiego grzyba utrzymywać tysiące urzędników od decydowania o wszystkim? -
Pytanie - Czy członek członka PO jest członkiem PO?
-
Dzisiaj jeździł bilbord Kasprzyka z PO po mieście. Widzieliście?
-
cd2Kiedyś polski "turysta" bawiący na wyspach zapytał angielskiego chlebodawcę -jak to jest, że ma taki piękny trawnik, pryncypał odrzekł - iż normalnie, podlewa, kosi, nasz krajan,- że robi tak samo, tylko u niego dupa. Anglik - no tak, ale u mnie tak od czterystu lat. Piotr Roman chętnie przecina wstęgi tylko potem dupa. Nikt z magistratu, biorąc za to pieniądze co miesiąc, nie pilnuje aby raz postawiona ławka czy wiata przystankowa, lampy oświetlające rynek, kamieniczki, viaduct, czy z pompą oddawane społeczeństwu gustowne śmietniki były konserwowane i naprawiane, aby regularnie uzupełniano ubytki w marnie położonej kostce na rynku (nadzór inwestorski, odbiór, kto za to odpowiada).Wszak takie regularne strzyżenie trawnika jest znacznie tańsze od wymiany ławek na nowe czy przekładanie kostki.Do tego trzeba chcieć chcieć. Miłościwie nam panujący prezydent ma skazę, jemu się nie chce. Nie chce nawet wymóc od podległych sobie pracowników ekwiwalentnej pracy. Za każde zaniechanie odpowiedzialne są wydziały a na ich czele naczelnicy ze swoimi zastępcami i pracownikami. Dzień w dzień w skali roku miliony złotych w błoto a na co dzień obsrane i połamane ławki w parkach, ślepe latarnie i sp.....ona fontanna. A trawnik trzeba strzyc regularnie. Według obecnych władz wystarczy postawić na nim krzyż. Krzyż można postawić dosłownie lub symbolicznie, można obwołać kogoś patronem miasta, nazwać czyimś imieniem plac czy ulicę. Grunt, że realizowana jest wielce światła myśl ideowego nauczyciela miłościwie nam panującego Prezydenta, wicepremiera Henryka Goryszewskiego, który swego czasu z trybuny sejmowej powiedział iż "nie jest ważne czy w Polsce będzie kapitalizm, wolność słowa, czy w Polsce będzie dobrobyt. Najważniejsze, żeby Polska była katolicka", Ławka może zostać obsrana. Zbliżają się wybory, miłościwie nam panujący Piotr Roman Malutki, już pastuje buty aby być trendi podczas listopadowych przecięć wstęgi. Tak, tak, tzw. w psychologii efekt ostatniego wrażenia jest Panu Prezydentowi dobrze znany, skończyło się celne studia, tylko ten syndrom. Gdyby się chciało chcieć, gdyby się zrobiło tak jak uczą się tego już w szkole podstawowej to by się nie przecinało wstęgi na Mangelhaftowej inwestycji. W Urzędzie Miejskim we Wrocławiu u Pana Dutkiewicza, a miłościwie nam panujący od czasu do czasu ogrzewa się w jego świetle, jest tzw. Oficer Rowerowy. Jest to człowiek który ma dbać w Urzędzie o interesy cyklistów. Z mniejszym lub większym skutkiem dba, doprowadził przynajmniej do jednego. W mieście, przynajmniej za magistrackie pieniądze nikt nie stawia stojaków na rowery tzw. wyrwikółek.cd3 zaraz2010-10-23, 19:50cd3 Piotr Roman ma skazę, jemu się nie chce, gdyby się czuł odpowiedzialny za powierzone mu pieniądze, gdyby chciał, dopilnowałby aby ostatnio montowane, gustowne stojaki na rowery były praktyczne. Podpatrzyłby i zgapił, jak mawiają skolarzy, z Wrocławia. Tam stojak konstrukcją swoją umożliwia przypięcie roweru za ramę, całego roweru nie tylko przedniego koła. Pewnie był jakiś przetarg ktoś przedstawił projekt i wygrał. Roman przetnie wstęgę a że komuś pod...lą rower i zostanie tylko kóło, cóż trudno. Prezydent ma tankowane za nasze pieniądze, nasze auto. Grunt to okazja do fety a zmarnowane pieniądze wszak to "państwowe". Prezydentowi się nie chce, a cykliści ..,oj to słowo wygląda na wyrwane z brzydko kojarzącego się Prezydentowi związku frazeologicznego, sami sobie winni. Prezydentowi się nie chce a może to tylko bałkański temperament. A jednak wespół ze Starostwem udało się wyremontować długą ulicę z nowym quazi placem. Choć przez dwie, aż dwiekadencje nie był w stanie podpisać ze Starostą porozumienia na rzecz określenia warunków wspólnego finansowania utrzymania i konserwacji będących w ich gestiach ulic miejskich. Trzeba chcieć, nie można być leniem, trzeba wykazywać inicjatywę, szukać, trzeba odpowiedzialnym być i odpowiedzialnych kreatywnych ludzi zatrudniać. Ttrzeba myśleć i to nie tylko o sobie. Prezydent Roman nie chciał, cóż bałkańska dolegliwość. Boże zostaw nauczycieli w salkach, różnych salkach. Piotr Roman Malutki ukończył celne studia, Piotr Roman ponoć uczył historii i doskonale wie iż poddani oczekują "panem et circenses". Zbliżają się wybory i Piotr Roman Panem chciałby widzieć siebie a w przyszłym roku uroczyście otworzy kolejny bałkański festyn. Szkoda, że przez kadencje dwie nie zauważył iż miast Dody Elektrody Miastu bardziej przydałby się samochód do zamiatania ulic, codziennego zamiatania ulic tak jak to się robi u Dutkiewicza i u innych światłych gospodarzy na zachód o Nysy, Łużyckiej Nysy. W przeciwiństwie od włodarzy z okolic Kosowego Pola. Boże chroń nas przed nauczycielami pszczelarzami.
-
Szanowni właściciele Portalu, z taką mentalnością zrobilibyście państwo karierę na ulicy Mysiej. Żenada
-
@Cemoi07 jesteś niesprawiedliwy.Twoje posty jednak się ukazują lecz wymaga trochę czasu nim sie je przeczyta i skonsultuje z kim trzeba :-)
-
1. Szanowni Interlokutorzy, mniej lub bardziej, z reguły mniej, sensowne programy a raczej obietnice wyborcze składają wszyscy kandydaci (vide Król, ten to hat nicht alle Tassen im Schrank ), "obiecywać każdy może, jeden lepiej drugi gorzej". Jednakże takowe szamańskie obietnice nie rokują wcale dobrze. Każdy z nas gdy na coś zaboleje szuka lekarza, udaje się do uznanego specjalisty a nie do pani Krysi która od dwunastu lat pracuje jako asystentka medyczna i obiecuje, że też potrafi leczyć. W sądach, w składach orzekających zasiadają różni Kwaśniewscy, Królowie, Nowakowie niektórzy nawet od dwunastu lat są ławnikami i niejeden z nich pewnie bije się w piersi iż kk, kps, kc itp. To dla nich pikuś, bez obrazy dla Pikusia. Jednakże nikt z nas nie chciałby uczynić ławnika naszym pełnomocnikiem, tu potrzebny jest adwokat. Pan Roman, Piotr Roman też jest byłym nauczycielem, dodatkowo obciążonym jakimś bałkańskim syndromem niechęci do bycia dobrym gospodarzem. Zarządzanie miastem jest dla Niego tylko narzędziem do pobierania prezydenckich apanaży oraz trampoliną do wymarzonego bycia jednym z 460, a tak na marginesie, kolega Ujazdowski udał się do Kanossy to i Roman pewnikiem jest na powrót Pisiorem. Doskonale pamiętamy poprzednią kampanię Pana Romana, kampanię mijania się z prawdą. Takich samych obiecywanek jak wszędzie, zawsze i od wszystkich (vide centrum handlowe Zgorzelecka, fabryka Toshiby, ul Prusa z Hundertwasserstrlook, to ostatnie artykułowane przez nadwornego architekta Pana Prezydenta. Tu mała glossa, - w świetle obowiązującego prawa budowlanego remonty wymagają przedstawienia projektu i akceptacji przez Nadzór Budowlany a i Architekt miejski (jego kompetencje, co miesiąc bierze za to pieniądze) wyraża aprobatę bądź nie (vide cassus zaklejenia reklamą okna wystawowego w rynku) na realizację projektu. Patrząc na elewacje dziewiętnastowiecznej pływali miejskiej, kamienic na ulicy Mickiewicza zapaskudzonych banerami, czy Placu zamkowego, zaburzonej linii okien wystawowych na ul Asnyka zachodzę w głowę czy jest to już przypadek dla prokuratora czy jeszcze niezasłużenie pobieranie gratyfikacji u Pana Prezydenta. Pan Prezydent, obecnie nam miłościwie panujący, jest byłym nauczycielem ale ma jedną niezaprzeczalną przewagę nad wszystkimi innymi nauczycielami lgnącymi do miodu, jest politologiem. Musiał potwierdzać składanymi egzaminami swoją wiedzę z historii doktryn politycznych, teorii propagandy, psychologii społecznej i innych dziedzin koniecznych do bycia technokratą. Tej wiedzy brak wszystkim innym pszczelarzom. Wiedzę ma, tylko ta bałkańska skaza, lenistwo - w konsekwencji marnotrawstwo publicznych pieniędzy, arogancja- efektem czego niechęć do współpracy z ludźmi z po za własnego dworu. Piotr Roman ukończył celne studia i doskonale wie jak skorelować kalendarz wyborczy z terminem oddawanych inwestycji, wie iż każdy metr wyremontowanego chodnika, nowy śmietnik na podwórku powinien być osobiście przez niego przekazywany społeczeństwu. On to wie. Inni wiedzą więcej, a uczą się tego już w szkole podstawowej, że jak zrzynać to od najlepszego. Podpatrują, czasami ulepszają, wprowadzają na swoim podwórku, szukają dobrych wzorców. Prezydent tego nie robi, nie jest mu to potrzebne w drodze do dzielenia pokoju z Panem Ujazdowskim. Powinni robić to, przynajmniej, rozliczani przez Prezydenta i opłacani z naszych pieniędzy urzędnicy magistratu.
-
Piękna kurtuazyjna przemowa dla kolegów pana Kwaśniewskiego, bez żadnych konkretów. Nie sztuka powiedzieć: "możemy lepiej zarządzać". Lepiej, to znaczy jak? Kampania ma być dla ludzi, nie dla kolegów partyjnych, miało być spotkanie z mieszkańcami, a z kim było? Ani jeden kandydat, ani drugi nie popisali się przed Bolesławianami, a każdy mówi o świetlanej przyszłości Bolesławian. Jak na razie, to ciemno ją widzę. Pozdrawiam.